Trwa ładowanie...

Tysiące zagłodzonych kur na fermie pod Legnicą. Właściciel świadomie nie podawał im pożywienia

Straszny widok zastali przedstawiciele Otwartych Klatek na fermie pod Legnicą: na całym terenie leżały martwe bądź bliskie śmierci kury i kurczaki. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Właściciel przyznaje, że nie miał pieniędzy na paszę.

Share
Tysiące zagłodzonych kur na fermie pod Legnicą. Właściciel świadomie nie podawał im pożywienia
Źródło: Otwarte Klatki, Fot: Otwarte Klatki
d3jvz0d

W ubiegłym tygodniu aktywiści dostali anonimowe zgłoszenie o działającej w Lisowicach pod Legnicą fermie. Wynikało z niego, że kury nie otrzymują tam paszy, a ich stan pogarsza się z dnia na dzień – informuje wrocławska "Gazeta Wyborcza".
Aktywiści pojechali na miejsce, gdzie zastali makabryczny widok.

- Walały się wszędzie. A wiele z tych kur, które jeszcze żyły, z głodu nie miały siły podejść do wody. Na ściółce nie było ani jaj, ani nawet kału. Ptaki były wycieńczone i sine, niektóre straciły pióra. Stado było dogorywające – relacjonuje Bartosz Zając.
Właściciela zakładu nie było w trakcie interwencji. W rozmowie telefonicznej przyznał, że ma problemy finansowe i nie był w stanie kupić paszy.

W interwencji na fermie uczestniczyła przedstawicielka Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Legnicy.

Zobacz też: Anna Zalewska odpowiada strajkującym nauczycielom

- Ze względu na fakt, że na terenie zakładu znajdowało się pożywienie dla ptaków, nie skierowaliśmy wniosku o natychmiastowe odebranie zwierząt. Wezwaliśmy jednak policję, aby zgłosić możliwość popełnienia przestępstwa – powiedziała Ewa Dziopak-Ślisz, starsza inspektor weterynaryjna.

d3jvz0d

Obecny na miejscu Bartosz Zając powiedział, że ptaki były w tak dramatycznym stanie, że nawet ubojnie nie chciały ich przyjąć.

To nie jedyna związana z fermą w Lisowicach sprawa, którą zajmują się policjanci. Jak informuje wrocławska "GW", w ubiegły weekend pożar strawił tam jeden z czterech kurników. Znajdowały się w nim tysiące kur. Policja sprawdzi, czy nie doszło do celowego podpalenia. Funkcjonariusze mają przesłać materiały do prokuratury, która poprowadzi śledztwo.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3jvz0d

Podziel się opinią

Share
d3jvz0d
d3jvz0d