Trwa ładowanie...

UOKiK zabiera głos w sprawie podwyżek cen paliw. Oto winowajcy drożyzny

Jeszcze rok temu średnia cena benzyny Pb95 w Polsce wynosiła 5,44 zł za litr, a w 2020 roku było to zaledwie 4,41 zł. Tymczasem w tej chwili musimy za nią płacić około 7 zł. Mocno podrożały też inne paliwa. Podwyżki wziął pod lupę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak przekonuje, brak jest podstaw, by stwierdzić, że drogie paliwa to wynik niedozwolonych praktyk przedsiębiorstw. Winna jest sytuacja na rynku.

Share
UOKiK zabiera głos w sprawie podwyżek cen paliw. Oto winowajcy drożyzny UOKiK zabiera głos w sprawie podwyżek cen paliw. Oto winowajcy drożyzny Źródło: Adobe Stock, fot: Radosaw
d213af9

UOKiK poinformował w środę, że prezes urzędu Tomasz Chróstny przeanalizował sytuację na rynku paliw "w związku z gwałtownie rosnącymi cenami oraz napływającymi skargami". Celem analizy było sprawdzenie, czy oprócz uwarunkowań rynkowych na podwyżki mogły mieć wpływ również potencjalne zachowania antykonkurencyjne.

"Badanie wykazało, że wzrost cen paliw w Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, ma fundamenty rynkowe – brak jest podstaw do stwierdzenia, iż może on wynikać z niedozwolonych praktyk przedsiębiorców" - zapewnia UOKiK. Jak czytamy w komunikacie, "inwazja Rosji na Ukrainę i sankcje nałożone na agresora przez państwa europejskie wpłynęły na notowania surowców i spowodowały perturbacje na rynku. Obecna, wyjątkowa sytuacja, wpływa bezpośrednio na rynki energetyczne i powoduje, że ceny surowców energetycznych znacząco wzrosły.

Z analiz prezesa UOKiK wynika poza tym, że wzrost cen paliw w Polsce jest też skutkiem obiektywnych czynników rynkowych, takich jak spadek mocy przerobowych rafinerii działających w Europie. "Jest on spowodowany m.in. zamknięciem części z nich w ostatnich latach z powodu ograniczonych perspektyw branży (przewidywany spadek zużycia benzyny związany z przejściem na samochody elektryczne) oraz problemów krótkoterminowych (znaczny spadek popytu na paliwa w pierwszym okresie pandemii)" - wyjaśnia UOKiK.

d213af9

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nowy gazociąg wielką nadzieją dla Polski. Ma zastąpić dostawy z Rosji

Urząd zwraca też uwagę na wzrost cen ropy naftowej i kursu dolara amerykańskiego (w relacji do polskiej waluty), w którym jest ona wyceniana, znaczne ograniczenie eksportu paliw przez Chiny w 2022 r., zachodnie sankcje nałożone na Rosję, która jest znaczącym eksporterem zarówno ropy naftowej, jak i gotowych paliw, w tym benzyn. "Zarówno wzrost cen paliw, jak i pogłębiająca się różnica pomiędzy notowaniami ropy i produktów ropopochodnych w pierwszym półroczu 2022 r. były zjawiskiem globalnym" - przekonuje urząd.

I dodaje, że prezes UOKiK zwrócił się do dwóch państwowych spółek paliwowych - PKN Orlen oraz Grupy Lotos (które od poniedziałku są już jedną firmą) o informacje dotyczące ich polityki sprzedażowej w okresie od stycznia 2021 r. Urząd przeanalizował sposób kalkulowania cen hurtowych i detalicznych paliw przez przedsiębiorców, w tym czynniki brane pod uwagę przy ustalaniu ceny sprzedaży, jej składników wraz z określeniem udziałów w cenie końcowej oraz formuł cenowych stosowanych przez spółki. Na tej podstawie ocenił, że zmiana wysokości cen wynika tylko z sytuacji na światowych rynkach paliwowych.

d213af9

UOKiK podkreśla też, że podobnie jest ze wzrostem modelowych marż rafineryjnych: "nie odzwierciedlają one w pełni faktycznego zysku osiąganego przez rafinerie. Są to silnie uproszczone wskaźniki służące do oszacowania rentowności przerobu ropy naftowej. W skrócie oznaczają różnice miedzy ceną ropy i paliw na rynku międzynarodowym".

- Będziemy kontynuować obserwację rynku i gruntownie przeanalizujemy każdy sygnał wskazujący na możliwość występowania praktyk ograniczających konkurencję na tym rynku. Jako urząd antymonopolowy nie mamy jednak bezpośredniego wpływu na poziom cen stosowanych przez przedsiębiorców – komentuje prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie.

Interwencja prezesa UOKiK może mieć miejsce jedynie w ściśle określonych przypadkach, np., jeśli są one wynikiem nadużywania pozycji dominującej przez największych graczy na danym rynku lub niedozwolonego prawem porozumienia przedsiębiorców, np. podziału rynku czy zmowy cenowej.

Orlen może wszystko?

"W takich sytuacjach organ w dalszym ciągu nie ustala poziomu cen, a oddziaływać na nie może jedynie pośrednio, czyli poprzez wyeliminowanie niedozwolonych prawem praktyk i zwiększenie konkurencyjności na danym rynku" - tłumaczy urząd. I zaznacza, że nawet pobieranie wysokich cen przez podmiot dominujący nie jest zakazane w świetle ustawodawstwa antymonopolowego. Urząd przytoczył wyrok sądu w sprawie decyzji z 2000 r.

d213af9

"Prezes UOKiK uznał wówczas, że PKN Orlen ustalał ceny sprzedaży benzyn i olejów napędowych w sposób, który umożliwia mu osiągnięcie nieuzasadnionych korzyści. Przedsiębiorca odwołał się do sądu, który uchylił decyzję stwierdzając m.in., że kalkulacje cen paliw oparte na czynnikach obiektywnych i subiektywnych oraz nawiązujące do cen na rynkach światowych - w pełni konkurencyjnych, są równoprawne w stosunku do innych typów kalkulacji, np. w oparciu o koszt wytworzenia. To stanowisko podzielił w 2003 r. Sąd Najwyższy" - przypomniał UOKiK.

Przypomnijmy, według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego średnia cena benzyny Pb95 w 2021 roku wynosiła jedynie 5,44 zł za litr, a w 2020 roku było to zaledwie 4,41 zł. Tymczasem w ubiegłym tygodniu portal E-Petrol informował, że 95-oktanową benzynę można kupić średnio za 7,32 zł, ale są stacje, na których - przy uwzględnieniu wakacyjnych rabatów - da się kupić to paliwo już za mniej niż siedem złotych. To i tak obniżka w porównaniu do czerwca, kiedy to cena sięgała ośmiu złotych za litr. Dużo droższe niż rok temu są też olej napędowy i LPG.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d213af9
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d213af9
d213af9