Trwa ładowanie...

Wzywam Naczelnika Urzędu Skarbowego... a on się spóźnia

Gdy spóźnisz się z wpłatą podatku choćby jeden dzień, fiskus z miejsca grozi pismami w stylu "wzywam podatnika do uregulowania zaległego podatku". A co jeśli to urząd skarbowy spóźnia się z wypłatą?

Share
Wzywam Naczelnika Urzędu Skarbowego... a on się spóźniaŹródło: Jupiterimages
d4iungm

Trzy miesiące na zwrot? Niekoniecznie. Wielu naszych czytelników skarży się bowiem, że pomimo upływu ponad trzech miesięcy od złożenia zeznania za 2010 rok, wciąż nie dostali pieniędzy.

Urząd skarbowy na zwrot nadpłaty ma trzy miesiące. Tylko od którego momentu liczy się ten czas? Do niedawna sytuacja była jasna. Osoby, które z rozliczeniem podatku PIT czekały do ostatniej chwili, pieniądze powinny dostać najpóźniej do 2 sierpnia. W tym roku sprawa nie jest już tak klarowna. Okazuje się, że wszystko zależy od interpretacji przepisów. A z odpowiedzią na zadane pytanie problem miało samo Ministerstwo Finansów.

Pan Michał złożył na poczcie, tydzień przed terminem, deklarację PIT. Do dziś nie dostał zwrotu podatku. Zadzwonił więc do Urzędu Skarbowego Warszawa - Ursynów (Drugi Dział Rachunkowości Podatkowej), by dowiedzieć się, czemu wciąż nie ma pieniędzy na koncie.

d4iungm

Zdumiał się, gdy mu powiedziano, że PIT wpłynął z poczty 11 maja i wypłata zwrotu nastąpi dopiero 11 sierpnia.
- Pani tłumaczyła, że kiedyś liczyła się data stempla pocztowego, jednak od jakiegoś czasu tak nie jest. Mówiła, że nie mogą odpowiadać za pocztę. Że teraz poczta ma chyba - jak podkreśliła - dwa tygodnie na przesłanie tych PIT-ów - opisuje pan Michał.

Przedstawicielka urzędu jednak nie ma racji.
- Poczta Polska dostarcza przesyłki w zależności od wybrania przez nadawcę jej rodzaju (ekonomiczna, priorytetowa), pamiętając, że jest to czas zakładany, a nie gwarantowany - informuje Bartłomiej Kierzkowski z Poczty Polskiej.

Czy to znaczy, że nasz podatek nigdy do nas nie wróci, bo US długo czekał na pocztę?
- No chyba nie, wtedy jakaś odpowiedzialność na urzędzie by spoczywała - odpowiedziała przedstawicielka US Warszawa-Ursynów naszemu internaucie.

Czy w takim razie interpretacja przedstawiona przez urzędniczkę jest prawidłowa?
W styczniu 2011 r. w podobnej sprawie zapadł wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie (sygn. akt I SA/Kr 1753/10, wyrok z dn. 19.01.2011 r.).

d4iungm

- Wynika z niego, że nadpłata powinna zostać zwrócona w terminie trzech miesięcy od dnia złożenia zeznania, ale pod tym pojęciem należy rozumieć dzień wpływu deklaracji lub wniosku do organu podatkowego, a nie dzień, w którym podatnik nadał pismo w placówce pocztowej - tłumaczy Agata Szymborska-Sutton, analityk Tax Care.

- W wyroku argumentowano, że organ podatkowy nie może ponosić negatywnych konsekwencji spowodowanych czynnikami od niego niezależnymi, czyli np. zbyt długim okresem doręczania przesyłek - dodaje.

O opinię zapytaliśmy Ministerstwo Finansów. Początkowo jest ono zdziwione postawą ursynowskiego urzędu. Obiecuje jednak dokładniej sprawdzić sprawę.

- Nie pozostaje mi nic innego jak tylko potwierdzić stanowisko doradcy podatkowego, ponieważ o terminie zwrotu nadpłaty podatku stanowi wprost przepis art. 77 par.1 pkt 5 ordynacji podatkowej - mówi Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy administracji podatkowej Ministerstwa Finansów.

d4iungm

Czy to jest logiczne?!

Taka interpretacja może wydawać się nielogiczna. Według niej nasz czytelnik, choć był pewien, że dopełnił formalności w terminie, tak naprawdę spóźnił się ze złożeniem deklaracji aż o 9 dni - bo przecież wpłynęła ona 11 maja. A więc powinno zostać wobec niego wszczęte postępowanie karnoskarbowe. A nic takiego się nie stało. Czy pod tym względem stempel pocztowy wystarczył?!?

Przedstawicielka ministerstwa przekonuje, że tak. Ponieważ obowiązują dwa terminy: termin trzech miesięcy od złożenia deklaracji i termin nadania PIT-u przez podatnika. Według Wiesławy Dróżdż takie rozgraniczenie wprowadza art. 12 par. 6 pkt 2. Mówi on, że "termin uważa się za zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało nadane w polskiej placówce pocztowej".

Czyli, według wyroku sądu, urząd skarbowy za datę złożenia deklaracji może uznać dzień wpłynięcia jej do fiskusa. Jednocześnie nie będzie powodować do konsekwencji dla podatnika, ponieważ pomimo braku PIT-a "termin uważa się za zachowany".
Czyli jeśli do urzędu twoje zeznanie wpłynie po dwóch miesiącach (bo się gdzieś zawieruszy), na zwrot podatku nie licz przez pięć miesięcy.

Urząd zwleka specjalnie?

Co ciekawe nasz czytelnik dowiedział się, że przelew dla niego jest już przygotowany, jednak wyjdzie z urzędu na Ursynowie dopiero wspomnianego 11 sierpnia. Czy to oznacza, że urzędy specjalnie do ostatniej chwili nie chcą przesyłać podatnikom ich pieniędzy?

d4iungm

Oczywiście urząd skarbowy może, ale nie musi stosować się do wyroków sądów, ponieważ nie są one w Polsce źródłem prawa.

- Praktyka jest taka, że jeśli zapada wyrok korzystny dla fiskusa, urzędy skarbowe stosują się do niego. Z przedstawionej przez czytelnika WP sytuacji wynika, że właśnie tak się stało w jego przypadku - zauważa Agata Szymborska-Sutton.

Równi i równiejsi?

Jeśli to ty musisz dopłacić podatek, fiskus będzie wymagał wpłaty do 2 maja. Data złożenia deklaracji nie ma tu żadnego znaczenia. A za spóźnienie naliczy karne odsetki. W tym roku to 13 proc.

Na szczęście i podatnicy mogą wymagać zwrotu nadpłaty powiększonej o karne odsetki, jeśli fiskus nie zmieści się w ustawowym terminie.

d4iungm

- Odsetki będą naliczane od dnia powstania nadpłaty aż do dnia zwrotu, przy czym dniem powstania nadpłaty jest dzień, w którym złożyliśmy - lub wysłaliśmy pocztą - zeznanie podatkowe - dodaje Agata Szymborska-Sutton.

Czy jednak takie sytuacje mają miejsce? Przedstawiciele skarbówki są pewni siebie. - Nie sadzę, by zdarzały się sytuacje, że urząd skarbowy spóźnia się wypłatą zaległego podatku - twierdzi anonimowy pracownik skarbówki.

Jan Kaliński - Wirtualna Polska

d4iungm
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4iungm
d4iungm