Trwa ładowanie...

Ukradli mu auto ubezpieczone na 140 tys. zł. Z odszkodowania zostało 80 tys. zł. "Zbójeckie działanie"

Znany przedsiębiorca i prezes związku przedsiębiorców i pracodawców Cezary Kaźmierczak przestrzega przedsiębiorców przed "pułapką ubezpieczeniową". Jej skutki odczuł na własnej skórze, kiedy przez rok walczył o odszkodowanie za skradzione auto.

Share
Cezary Kaźmierczak
Cezary KaźmierczakŹródło: East News, fot: Michal Wozniak, East News
d2gf2pg

- To działanie o charakterze zbójeckim - stwierdza Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP, opowiadając nam o swojej walce o odszkodowanie za skradziony przed rokiem samochód. - Korporacja do spółki z rządem zabrała niemal połowę odszkodowania, które opłaciłem, ubezpieczając auto - dodaje z irytacją.

Zaczęło się w lutym minionego roku, kiedy pod Nowym Sączem skradziono mu samochód. Sprawą zajęła się zakopiańska policja. - Samochód był ubezpieczony na 140 tys. zł z gwarancją wypłaty. Byłem więc spokojny, że płacąc wysokie ubezpieczenie, odzyskam choć pieniądze - opowiada.

Śledztwo się ciągnęło. Efektów przez długie miesiące nie było. - W pewnym momencie miałem wrażenie, że to ja jestem podejrzanym w tej sprawie - przyznaje Cezary Kaźmierczak. - Dopiero na przełomie listopada i grudnia stwierdzono, że jestem jednak pokrzywdzonym, ale złodziei nie udało się ująć, a samochodu odzyskać.

d2gf2pg

Przyszedł czas, aby odzyskać odszkodowanie. Przez cały okres śledztwa wszelkie opłaty były regulowane. Okazało się jednak, że z gwarantowanych 140 tys. do wypłaty zostało przyznane ok. 100 tys. Auto było wzięte na 3 lata w leasing na firmę. Do momentu wypłacenia odszkodowania uregulowane zostały zobowiązania za ponad 2 lata. Ubezpieczyciel odliczył natomiast od wypłacanej kwoty pozostałe do spłaty raty.

Rząd ma pieniądze na pomoc firm. Prezes ZPP przekonuje

Kaźmierczak decyzję przekazał swoim prawnikom do przeanalizowania. Co się okazało? Wszystko jest zgodne z umową i w świetle prawa. Drugie zaskoczenie przyszło wraz z pismem ze skarbówki.

- Ponieważ pieniądze z ubezpieczenia przyszły na firmę, musiałem jeszcze zapłacić 20 tys. zł podatku. I tu księgowy potwierdził, że wszystko niestety dzieje się w zgodzie z przepisami - załamuje ręce Kaźmierczak. - I tak na cudzym nieszczęściu korzystają korporacje do spółki z rządem, zabierając niemal 50 proc. odszkodowania, które się opłaciło - podkreśla raz jeszcze.

d2gf2pg

Zirytowany postanowił podzielić się swoim doświadczeniem z innymi, zamieszczając emocjonalny post w mediach społecznościowych.

Jak przyznał, ta sytuacja powinna być przestrogą dla innych, że warto ubezpieczenia zawierać z prawnikiem. - Jestem człowiekiem dość majętnym, radzę sobie z takimi sytuacjami, ale myślę o tym drobnym przedsiębiorcy, który nie dość, że traci samochód z którego żyje, na wiele miesięcy jest zblokowany, aby ostatecznie stracić tysiące złotych. To może rozłożyć taką firmę - przyznaje.

- Jestem zły. Zwłaszcza, że nic w tym względzie nie da się zrobić. Wszystko odbywa się w świetle prawa. Podatek też zapłaciłem i teraz jakoś trzeba przełknąć gorycz.

d2gf2pg

W ramach jednak symbolicznego protestu postanowił, nie kupować kolejnego auta. Jak podkreśla, mrużąc oko, tak będzie taniej. - Przemieszczam się komunikacją miejską, a teraz ze względu na COVID taksówkami. A jak będzie konieczność to pożyczę samochód od żony - śmieje się Kaźmierczak.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2gf2pg

Podziel się opinią

Share
d2gf2pg
d2gf2pg