Chwilowa radość kierowców, paliwa znów podrożeją

| dodane 2017-03-31 (12:20) 30 dni 16 godzin i 11 minut temu | 6 opinii
 
388339i2.jpg

O 20-30 groszy spadły ceny podstawowych paliw na polskich stacjach benzynowych. Niestety, trend z kilku ostatnich tygodni już wyhamował i prawdopodobnie dość szybko się odwróci. Stanie się tak przede wszystkim w następstwie rosnącego popytu i ograniczonej podaży - pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Miesiąc temu ropa (odmiana Brent) kosztowała ok. 56-57 dolarów za baryłkę, ale w drugiej połowie marca potaniała o 10 proc., a przez osłabienie amerykańskiej waluty i wzmocnienie polskiej, spadek cen wyrażony w złotym dochodził nawet do 15 proc.

Ceny gotowych paliw podążały w podobnym kierunku. Litr benzyny bezołowiowej 95 na rynku ARA (Amsterdam - Rotterdam - Antwerpia) spadł z ok. 1,8 do 1,5 zł. Podobnie wyglądała sytuacja diesla w holenderskich portach, których notowania wyznaczają koszt paliw w Europie. Wartość paliwa do silników wysokoprężnych obniżyła się w miesiąc z 1,75 do 1,52 zł za litr.

Nieudana gra na wzrosty

Rynek ropy, podobnie jak innych surowców, w krótkim terminie ulega wpływom kapitału spekulacyjnego. Jednak już w perspektywie kilku kwartałów notowania Brent najczęściej odzwierciedlają fundamentalne zmiany, czyli trendy popytu i podaży.

Pod koniec listopada, gdy kraje z OPEC zawarły porozumienie o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej, znaczna część inwestorów oceniła, że gasną szanse na obniżki cen ropy, natomiast podwyżki stają się bardzo prawdopodobne. To spowodowało, że liczba kontraktów terminowych, nastawiona na dalszą aprecjację tego surowca (potocznie nazywanych pozycją długą), zwiększyła się według danych CFTC z 276 tys. do ponad 550 tys. To było jednocześnie największe zaangażowanie kapitału spekulacyjnego na rynku ropy w historii.

Jednak pod koniec lutego, mimo wypełnienia porozumienia o ograniczeniu wydobycia przez kraje OPEC i państwa spoza kartelu, ropa zamiast zyskiwać na wartości zaczęła lekko tracić. To prawdopodobnie wywołało małą panikę wśród inwestorów spekulacyjnych, którzy zaczęli po coraz niższych cenach zamykać długie pozycje, zwiększając przy tym skalę spadku. Między 10 a 17 marca o 100 tys. spadła liczba otwartych kontraktów nastawionych na wzrosty.

Tym sposobem odmiana Brent kosztowała w marcu najmniej od listopada ub.r. Wydarzenia na rynkach finansowych pomogły więc również sprowadzić ceny na polskich stacjach niżej. Trudno jednak liczyć na równie tanie tankowanie w niedalekiej przyszłości.

Fundamenty przemawiają za wyższymi cenami

Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) od sierpnia do grudnia ub.r. zapasy ropy naftowej i jej produktów spadły o 120 mln baryłek - do poziomu 2,98 mld. Wiązało się to głównie ze znacznym wzrostem popytu w czwartym kwartale 2016 r. Ten trend, według marcowego raportu IEA, został zatrzymany, ale perspektywy dla surowca pozostają względnie dobre.

Agencja szacuje, że w pierwszej połowie roku, o ile porozumienie o ograniczeniu produkcji utrzyma się do czerwca, zapasy ropy naftowej w krajach OECD (organizacja zrzeszająca najbardziej uprzemysłowione i rozwinięte ekonomicznie państwa demokratyczne) będą się obniżać średnio o 500 tys. baryłek dziennie. To oznacza, że do lipca rezerwa zmagazynowanego surowca zmniejszy się o kolejne 100 mln baryłek.

Teoretycznie można mieć nadzieję, że producenci ropy łupkowej w drugiej połowie 2017 r. mogliby wywołać presję spadkową na ceny. Jednak, nawet biorąc pod uwagę wyjątkowo szybki wzrost wydobycia tego surowca w USA (z 8,5 mln baryłek w październiku do 9,1 mln baryłek dziennie obecnie), trudno będzie spełnić te oczekiwania.

IEA ocenia, że globalny popyt na ropę wzrośnie w tym roku o 1,4 mln baryłek w ujęciu dziennym. Dodatkowo istnieje duże ryzyko, że OPEC i inni producenci przedłużą ograniczenie wydobycia również na drugą połowę roku, co przełoży się na skuteczną przeciwwagę dla rosnącej produkcji w USA.

W rezultacie kolejne miesiące na rynku ropy naftowej upłyną pod dyktando spadających globalnych zapasów. To z kolei zwiększy prawdopodobieństwo, że ceny surowca przesuną się ponownie z ok. 50 USD za baryłkę w rejon 55-60 USD za baryłkę. Skutki tego dość szybko odczujemy przy dystrybutorach. W porównaniu z cenami obowiązującymi obecnie benzyna bezołowiowa i diesel podrożeją o ok. 20 groszy.

Polub WP Finanse na Facebooku

Oceń
tak 0 50,00%
nie 0 50,00%

Opinie (6)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~Xxx 2017-04-06 (12:06) 24 dni 16 godzin i 25 minut temu

Kto to jest analityk to tak jakbyś poszedł do wróżki płacą im to gadają farmazony a zarabiają na tym tylko spekulanci. Analityk nigdy nie wie jak będzie naprawdę może jak coś powie to się potwierdzi to tak jakbyś zagrał w totolotka

odpowiedz

0
0
~Ad Manum 2017-04-05 (23:22) 25 dni 5 godzin i 9 minut temu

Rusza transport lodów, zapasy Oil znikną w oczach;)

odpowiedz

0
0
~Ghj 2017-04-02 (00:28) 29 dni 4 godziny i 3 minuty temu

Nie podrożeją, to kłamstwa.

odpowiedz

0
0
~niesolowski 2017-04-01 (22:08) 29 dni 6 godzin i 23 minuty temu

Bełkot, nie opinia tego pana...

odpowiedz

0
0
~niesolowski 2017-04-01 (22:08) 29 dni 6 godzin i 23 minuty temu

Bełkot nie opinia tego pana...

odpowiedz

2
0
~VS 2017-03-31 (15:22) 30 dni 13 godzin i 9 minut temu

Zdrożeją bo idą święta i ludzie będą tankować .

odpowiedz

Skorzystaj

Kategorie:

Przydatne linki:

Partnerzy serwisu: