Trwa ładowanie...
dgnhtvu

Biedronka miała poważny błąd w... promocji. Klienci płacili 20 zł, dostawali towar za ponad 1000 zł

Takich promocji klienci Biedronki się nie spodziewali. Najprawdopodobniej przez błąd w systemie zamiast najtańszych produktów sklep dawał za darmo... te najdroższe. Rekordziści płacili 20 zł za towary warte ponad 1000 zł.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Promocja w Biedronce miała dotyczyć trzech najtańszych produktów.
Promocja w Biedronce miała dotyczyć trzech najtańszych produktów.
dgnhtvu

Klienci popularnej sieci musieli być w szoku. Biedronka wprawdzie zachęcała przed weekendem promocją o nazwie "biała noc", ale teraz kierownictwo sklepu musi dostawać białej gorączki.

W ramach akcji sieć obiecywała, że przy zakupie 20 produktów trzy można dostać gratis. Miały to być trzy najtańsze produkty. Jednak prawdopodobnie przez błąd systemu kasowego z paragonu znikały… trzy najdroższe produkty. Jeśli ktoś kupił więc 20 lizaków po 99 groszy i np. elektronikę po 500 zł, to wychodził z towarami za 1200 zł, za które zapłacił niecałe 20 zł.

- U mnie w sklepie rekordowy rabat to 1645 zł. Promocja się kumulowała, czyli jak kupiło się 40 produktów, to cztery były za darmo. Rachunek na 1000 zł, a zapłata ok. 50 zł to była norma - mówi nam jeden ze sprzedawców.

dgnhtvu

Obejrzyj: Susza w Polsce. "Żywności nam nie zabraknie"

Poza elektroniką (np. robotami sprzątającymi za 449 zł) masowo znikały też proszki i żele do prania po ok. 50 zł za sztukę czy kilogramowe opakowania kawy Lavazza za 100 zł. Słowem wszystko to, co jest drogie.

"W Biedronkach 24h jest błąd. Kupując 20 produktów, trzy najdroższe są za darmo. Wstałam wiec o 1 w nocy i pojechałam" - pochwaliła się na Instagramie jedna z klientek. Na dowód pokazała paragon na niecałe 17 zł i towary za ponad… 700 zł, m.in. robot kuchenny (149 zł), robot sprzątający (449 zł) oraz mop parowy (149 zł).

dgnhtvu

- Ja byłam o godz. 1.30, gdy jeszcze nie było wiadomo o awarii. Chłopak przede mną kupował sprzęt agd, kasjerka się zdziwiła, gdy zobaczyła paragon. On na to, że to już jego trzecia Biedronka. Jak to usłyszałam, to poleciałam też po sprzęt, kasjerka nabiła, weszła promocja, ja szczęśliwa wyszłam. Gdy odjeżdżałam, to widziałam, że kasjerki same siebie kasują - opisuje w rozmowie z WP pani Marika, która skorzystała z niecodziennej promocji.

Jak dodaje, do sklepu wróciła o godz. 2.20, aby skorzystać z błędu sklepu jeszcze raz. W jej placówce nie było już jednak możliwość skorzystania z opcji "3 najdroższe produkty za darmo". Zasięg problemu był prawdopodobnie ogólnopolski. Pracownicy Biedronki, z którymi rozmawialiśmy, opowiadają o sklepach z całego kraju. W sieci są też relacje klientów.

- Słyszałem o parze, która na Podhalu jeździła w nocy od sklepu do sklepu i kupowała wszystko, co się dało. Istne szaleństwo. Obłowili się też sprzedawcy, bo oni szybko zorientowali się, że jest błąd. Na grupach pracowniczych krąży zbiór paragonów z sumą rabatów na ponad 7 tys. zł – mówi nam pracownik.

dgnhtvu

Według innego winni zamieszania są kierownicy regionalni. Choć sieć otworzyła się w nocy, to jednocześnie w pracy byli tylko szeregowi pracownicy. Wydzwaniali do swoich menadżerów, ale ci spali. Więc sprzedaż towarów za grosze szła w najlepsze.

Na ile można szacować straty? Sieć nie odpowiedziała dotąd na nasze pytania. Możliwe, że w skali całego kraju za grosze sprzedano towary warte miliony złotych. Nie wiadomo też na razie, czy Biedronka zamierza ścigać klientów, którzy zyskali na ich błędzie. W szczególności chodzić może tu o samych pracowników. Tych łatwo namierzyć, bo przecież transakcje zarejestrowały kamery.

Niepierwsza pechowa promocja w Polsce

Biedronka nie jest jedyną siecią, która straciła przez swoją promocję. Swego czasu "wpadkę", choć nie techniczną, zaliczył Lidl. Sieć zorganizowała w Polsce promocję, w ramach której można było do 30 dni po zakupie oddać nawet otwarty produkt. Klienci ustawiali się więc do kas z niemal pustymi opakowaniami, de facto więc śmieciami. Sieć początkowo oddawała pieniądze, ale gdy zorientowała się, że promocja przyjęła masową skalę, wycofała się z niej.

dgnhtvu

To nie spodobało się Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten zmusił Lidla, by klientom, którzy nie zdążyli skorzystać ze zwrotu przed zakończeniem promocji, rozdano bony na zakupy.

Pod koniec zeszłego roku zbyt mocno przeceniono też reklamowane przez celebrytów urządzenie do pielęgnacji twarzy. Zamiast 1199 zł w "promocji" na Black Friday sklep Foreo sprzedawał towar za jedyne 46 zł. Szwedzka firma miała stracić na pomyłce 10 mln dolarów.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

dgnhtvu

Podziel się opinią

Share

dgnhtvu

dgnhtvu