WP

Biurokracja 500+ pochłonęła już miliard. Piątka Kaczyńskiego paradoksalnie może zmniejszyć koszty

Wnioski o 500+ same się nie obrobią. A praca urzędników kosztuje. I to grube pieniądze. Money.pl dotarł do konkretnych danych. Okazuje się jednak, że 500+ na każde pierwsze dziecko zamiast te koszty zwiększyć, może je nawet ograniczyć.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Resort Elżbiety Rafalskiej liczy teraz koszty nowego 500+
Resort Elżbiety Rafalskiej liczy teraz koszty nowego 500+ (East News, Fot: Andrzej Hulimka)
WP

Co roku trzeba składać wniosek o 500+, informując zwykle o tym, o czym się informowało już rok wcześniej. Ale to niewielki wysiłek w zamian za 500 zł miesięcznie na każde dziecko, więc rodzice formalności bez szemrania spełniają. Pytanie tylko, po co takie zabiegi robi administracja?

I tak dobrze, że programu bardziej nie skomplikowano. W momencie wprowadzania 500+ wyliczono nawet, że gdyby wprowadzić kryterium dochodowe dla wszystkich, a nie tylko na pierwsze dziecko, to oszczędności z tym związane (czyli mniej pieniędzy przesłanych do ludzi) byłyby mniejsze niż koszty kontrolowania masy wniosków. Stąd od drugiego dziecka nikt dochodów nie sprawdzał. Nie było dzięki temu konieczności zatrudnienia tysięcy urzędników, którzy musieliby się tym zajmować.

Tak czy inaczej, obróbka wniosków kosztowała. Money.pl otrzymał od ministerstwa rodziny i pracy informację, ile konkretnie.

WP

Zobacz też: 500+ a wydatki na jedzenie. "Gdy mamy więcej pieniędzy, szukamy żywności lepszej jakości"

I tak, w pierwszym roku wydano na ten cel z budżetu 252 mln zł w postaci dotacji dla gmin, plus 63 mln zł na przygotowanie się do realizacji nowego zadania od 1 kwietnia 2016. Dodatkowe 2 mln zł dostały powiaty.

Money.pl
Podziel się
WP

W dwóch kolejnych latach kwoty wzrosły do 328 mln zł rocznie dla gmin i 2,5 mln zł dla powiatów. Proste sumowanie pokazuje, że program kosztował 978 mln zł, czyli prawie miliard.

Czytaj też: 500+. Prezes PiS: "Piątka Kaczyńskiego" to nie mój pomysł

Do końca ubiegłego roku wydano na program około 63 mld zł. Koszty programu (978 mln zł) stanowią więc 1,6 proc. wypłaconych kwot.

508 zł wydane, 500 zł dotarło

WP

Gdyby program był bezkosztowy, czyli wszystko obrabiane byłoby automatycznie przez komputery, to tej samej grupie dzieci można byłoby wypłacić 508 zł miesięcznie zamiast 500 zł.

Teraz program ma być zmieniony. Czy płacenie na każde dziecko, nawet to pierwsze, bez patrzenia na dochody zwiększy koszt biurokratyczny? Ministerstwo właśnie to liczy.

- Należy zauważyć, że z jednej strony istotnie prawie dwukrotnie wzrośnie liczba dzieci objętych wsparciem w postaci świadczenia wychowawczego. Z drugiej strony zmniejszą się istotnie koszty związane z ustalaniem prawa do tego świadczenia na pierwsze dziecko w związku z rezygnacją z konieczności przeprowadzania przez samorządy testu dochodowego przy ustalaniu prawa do świadczenia na to dziecko - informuje wydział prasowy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Każde dziecko to żaden koszt

WP

Zasiłek będzie wypłacany na każde z prawie 7 mln dzieci. Chyba, że ktoś nie chce go dostawać. Jedyne, co urząd będzie musiał sprawdzić, to czy rodzic lub opiekun, który złożył wniosek, faktycznie opiekuje się dzieckiem. Dochodów już sprawdzać nie trzeba, więc odpada spora część pracy dla urzędów. Najprawdopodobniej zatem koszt obsługi programu będzie niższy, a nie wyższy, mimo zwiększenia liczby dzieci.

Czytaj też: 500+ na każde dziecko. Polacy zachwyceni pomysłem

- Obecnie w resorcie rodziny trwają prace analityczne w tym zakresie. Ich efektem będzie określenie sposobu finansowania kosztów obsługi świadczenia wychowawczego w nowych uwarunkowaniach, zapewniającego sprawną obsługę zadania w gminach - podaje ministerstwo.

Ministerstwo nie bierze jeszcze pod uwagę jednego scenariusza. Skoro teraz wniosek składać się będzie na wszystkie dzieci, bez sprawdzania dochodów na pierwsze dziecko, to właściwie jaki jest powód, żeby składać go co roku? Nie wystarczy zrobić to raz? Na podstawie numeru PESEL system powinien sam kontrolować wypłatę 500+ do momentu, gdy dziecko osiągnie 18. rok życia.

WP

Wówczas rodzice lub opiekunowie musieliby tylko aktualizować dane w razie zmian związanych np. z urodzeniem kolejnego dziecka, rozwodem, przedwczesną śmiercią dziecka. Skala prac i tak byłaby o wiele mniejsza, a więc i idące za tym koszty.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP