Trwa ładowanie...
d1ppir5

Byli pracownicy Biedronki przegrali proces i muszą zapłacić. Trwa zbiórka w internecie

Choć dziś żyją wyłącznie z rent i emerytur, to będą musieli zapłacić wysokie koszty sądowe. Byli pracownicy Biedronki przegrali proces z Jeronimo Martins - właścicielem sieci - o naruszenie dóbr osobistych. Na jednym z portali trwa zbiórka mająca ich wspomóc.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pracownicy Biedronki przegrali z jej właścicielem w sądzie. Teraz muszą zapłacić koszty sądowe.
Pracownicy Biedronki przegrali z jej właścicielem w sądzie. Teraz muszą zapłacić koszty sądowe. (money.pl, Fot: Rafał Parczewski)
d1ppir5

Przedmiotem postępowania sądowego w przypadku wspomnianych pracowników nie były roszczenia ze stosunku pracy. Sprawa dotyczyła naruszenia dóbr osobistych w postaci godności i prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w czasie zatrudnienia skarżących (do sierpnia 2004 roku) w sklepach należących do sieci Biedronek.

Byli pracownicy domagali się od Jeronimo Martins przeprosin, a także zadośćuczynienia pieniężnego. Żądane kwoty wahały się od 11 do 48 tys. złotych.

Pełnomocnik powodów mecenas Lech Obara poinformował Polską Agencję Prasową, że sprawa dotyczyła ośmiu byłych pracowników sieci. Domagali się oni zadośćuczynienia za lata pracy w skrajnie ciężkich warunkach.

d1ppir5

Zobacz: Zakaz handlu w niedziele do zawieszenia? "Są dwa warianty"

- To były lata wyzysku oraz naruszania ich godności poprzez zmuszania do pracy w warunkach urągających BHP, na przykład braku chociaż jednego wózka elektrycznego, a także za utracone zdrowie - ocenia mecenas Obara.

Mecenas zwraca również uwagę, że podobne zadośćuczynienie za każdy miesiąc pracy wywalczyła w sierpniu 2009 roku przed Sądem Najwyższym Katarzyna W., koleżanka wspomnianych pracowników.

d1ppir5

Czytaj: Spór w Biedronce. Związkowcy domagają się zmian związanych z pandemią, sieć odpowiada

- Sąd uznał wówczas, że praca w Biedronce rażąco naruszyła jej godność pracowniczą. Wobec jej koleżanek droga była zamknięta. Roszczenie się przedawniło - wyjaśnia mecenas Obara.

Wyjaśnił, że gdy było już to możliwe, byli pracownicy Biedronki złożyli pozew. Od 2018 roku Sąd Najwyższy przyjął bowiem, że okres przedawnienia roszczeń pracowniczych, dochodzonych na drodze cywilnej, a wynikających z przestępstwa wynosi 20 lat.

Jednak byli pracownicy sieci przegrali proces o naruszenie dóbr osobistych, zarówno w sądach I, jak i II instancji. Mecenas Obara stwierdził, że według sądów "w Biedronkach nie naruszano godności pracowniczej".

d1ppir5

Sprawdź: Kukurydza opakowana polskim burakiem. Absurd w Biedronce

Byli pracownicy muszą więc zapłacić koszty procesowe. W pierwszej instancji koszty te wyniosły 2,7 tys. złotych na osobę (łącznie ponad 20 tys. złotych), a w drugiej – 2265 złotych (łącznie ponad 17 tys. złotych). Część kosztów w kwocie około 20 tys. złotych za byłych pracowników Biedronki uiścił mecenas Lech Obara, ich pełnomocnik pro bono. Do zapłaty pozostało jeszcze nieco ponad 17 tys. złotych.

- Przegrani byli pracownicy są osobami schorowanymi, wyniszczonymi, utrzymującymi się z rent czy emerytur w wysokości 1200-1400 złotych, lub pracujący dorywczo - podkreślił mecenas Obara.

- Wszystko wskazuje więc na to, że u byłych pracowników Biedronek niebawem może pojawić się komornik, zajmując sprzęty domowe czy renty. Dlatego zwracamy się za pośrednictwem mediów o nagłośnienie tej sprawy oraz udział w zbiórce na jednym z portali - dodał.

d1ppir5

Zwróciliśmy się w tej sprawie do biura prasowego Biedronki. Chcieliśmy poznać stanowisko firmy. "W żaden sposób nie komentujemy zdarzeń sprzed lat, o które pan pyta, uznając, że najlepszym ich podsumowaniem są wyroki sądów zapadające na korzyść Jeronimo Martins Polska. JMP będąc stroną w tych sprawach, tym bardziej nie powinien komentować treści wyroków sądowych" - czytamy w nadesłanej odpowiedzi.

Natomiast pełnomocnik byłych pracowników poinformował, że zwracał się z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich, by ten wniósł skargę nadzwyczajną w tej sprawie.

Dowiedz się: Kolęda 2021. Nie czekajcie na księdza, nie przyjdzie

Lesław Nawacki, dyrektor zespołu prawa pracy i zabezpieczenia społecznego w Biurze RPO, poinformował, że "Rzecznik, po wszechstronnej analizie akt sądowych, uznał, że w sprawie nie da się stwierdzić występowania przesłanek dających podstawę do wniesienia skargi nadzwyczajnej".

d1ppir5

Wyjaśnił, że skarga nadzwyczajna, wprowadzona do polskiego systemu prawnego ustawą z dnia 8 grudnia 2017 roku o Sądzie Najwyższym, niewątpliwie stanowi jeden ze środków służących realizacji zadań Rzecznika Praw Obywatelskich. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że - jak sama jej nazwa wskazuje - służy w sytuacjach zupełnie wyjątkowych. Skarga nadzwyczajna pozwala korygować prawomocne orzeczenia, ale tylko wówczas, gdy okaże się to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

"Dodatkowo przepisy wymagają, aby w danej sprawie wystąpiła co najmniej jedna z trzech przesłanek szczegółowych: gdy po pierwsze, orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji RP, po drugie, orzeczenie w sposób rażący narusza prawo poprzez błędną wykładnię bądź też niewłaściwe zastosowanie, po trzecie, zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego" - wskazało biuro prasowe RPO.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1ppir5

Podziel się opinią

Share
d1ppir5
d1ppir5