Trwa ładowanie...
d3t8rmm
giełda
25-09-2008 11:42

Chyba idzie odwrót...

Spadek cen ropy naftowej o prawie 40 dol. w niespełna kilka tygodni musiał przypomnieć co poniektórym starą angielską maksymę, w myśl, której what goes up must go down. Coraz rzadziej mówi się o poziomie 200 dol., nie wspominając już o dość abstrakcyjnej liczbie rzędu 250 dol.

Share
d3t8rmm
(fot. AFP)
Źródło: (fot. AFP)

Owszem są i tacy, którzy uważają, że bieżący spadek jest tymczasową korektą w długoterminowym trendzie. Ale na razie niewiele wskazuje, aby ich argumenty mogły na rynku przeważyć. Przeanalizujmy raz jeszcze to, co się stało z rynkiem ropy naftowej.

Tak się składa, że w przyrodzie wszystko ma swoją przyczynę i tak długo występuje, jak ta przyczyna daje znać o sobie. Aby móc zrozumieć przyczyny ostatnich wydarzeń, trzeba się cofnąć jedną dekadę wstecz. Wówczas rynek ropy naftowej musiał być poddany korekcie. Ceny ropy z końca lat 90. były nienaturalnie niskie. Dlatego wzrost cen ropy z przełomu stuleci nas nie dziwi. Ale co się stało w przeciągu ostatnich 5 lat? Kraje azjatyckie poparzone przykrymi doświadczeniami kryzysów walutowych z lat 1997-1998 dołożyły wszelkich starań, aby nie dopuścić do powtórki z "rozrywki". Mając gospodarki bazujące na eksporcie, konkurencyjny kurs walutowy stawał się rzeczą pierwszorzędną. Dlatego polityka tych państw sprowadzała się do neutralizacji nadmiernej presji aprecjacyjnej krajowych walut.

Dochody z eksportu zasilały rezerwy walutowe, a te najczęściej były inwestowane w aktywa amerykańskie. Taka strategia prowadziła do spadku stóp procentowych w USA. Niska cena pieniądza była jedną z przyczyn _ subprime crisis _. Po brzemiennych w skutkach przykrych doświadczeniach z lat trzydziestych, _ Federal Reserve _ zazwyczaj idzie w kierunku poluzowania polityki monetarnej. Wiedzieli o tym inwestorzy i zaczęli masowy wyprzedawać walutę amerykańską. Niestety zamiana dolara na euro czy jena nie była przekonywującą alternatywą. A więc zaczęto szukać czegoś innego. Rosnące ceny ropy naftowej wydawały się być idealnym wyjściem z sytuacji.

d3t8rmm

|

d3t8rmm

Niestety rynkiem ropy naftowej rządzą te same prawa co innymi rynkami. Drastyczny wzrost cen ropy musiał doprowadzić do spadku popytu. A spadek popytu – do spadku cen ropy. Tym bardziej że uczestnicy rynku najwyraźniej po raz kolejny pomylili się w ocenie sytuacji gospodarczej na świecie. Pojęcie _ decoupling _ (czyli rozłączenia innych gospodarek od gospodarki amerykańskiej) zaczęli mylić z opóźnieniami czasowymi w mechanizmie transmisyjnych objawów spowolnienia amerykańskiego na pozostałe części globu. Dlatego zaczynają teraz zmieniać swoją percepcję gospodarki USA i jej waluty.

Reasumując, wszystko zaczęło się od interwencji walutowych krajów azjatyckich. Tyle że tym razem interweniują one w przeciwnym kierunku. Won koreański w tym roku stracił ponad 18 proc. swojej wartości. Spadł również kurs rupii indyjskiej. Wysoka dynamika przyrostu rezerw walutowych z okresu 2000-2007 wydaje się już wspomnieniem. Chyba idzie odwrót. A wszystko się łączy w logiczną całość. Spadkowi cen ropy towarzyszy silny wzrost dolara, który względem euro odzyskał ponad 10 proc. w niespełna 7 tygodni. I wiele wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec.

Paweł Kowalewski

d3t8rmm
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3t8rmm
d3t8rmm