Trwa ładowanie...
dve20an

Dziecko zepsuje – rodzic płaci. Chyba że ma ubezpieczenie

Szkody spowodowane przez dziecko w szkole i odpowiedzialność rodziców za nie czasem wzbudza wątpliwości. W praktyce to rodzice płacą za to wszystko, co zniszczy i uszkodzi ich potomek. Z jednym wyjątkiem: gdy mamy polisę, za szkody zapłaci ubezpieczyciel.
Podziel się
Nie zawsze jest jednak tak, że szkoda wyrządzona przez dziecko to nasza wina.
Nie zawsze jest jednak tak, że szkoda wyrządzona przez dziecko to nasza wina. (Shutterstock.com)
dve20an

Partnerem artykułu jest LINK4

Każdy, kto choć raz był podczas przerwy na szkolnym korytarzu, wie, że nie jest to miejsce spokojne, ciche, a także – bezpieczne. Chociaż zwykle nauczyciele pełnią tam dyżury, to nie są w stanie zapanować nad tłumem kilku-kilkunastoletnich dzieci. Wystarczy chwila nieuwagi i mamy zderzenie dwóch chłopców, podczas którego jeden z nich traci okulary, potknięcie się biegnącej dziewczynki o nogi siedzącej na podłodze koleżanki czy umyślną bójkę dwóch lub więcej chłopaków w szkolnej szatni.

Kto jest winien?

dve20an

Zwykle jest tak – niezależnie od tego, co mówi prawo, że jeśli uda się nauczycielom ustalić sprawcę – wzywani są rodzice i oni płacą za szkody. Nie jest to może wielki problem, jeśli strata materialna jest niewielka, bardziej chodzi o konsekwencje wychowawcze dla sprawcy lub sprawców.

Gorzej, gdy uszkodzona zostaje rzecz droga albo poszkodowany odniósł jakieś obrażenia, których leczenie może być drogie i długotrwałe. Czy to rzeczywiście może spotkać nasze dziecko?

Z danych MEN za rok szkolny 2017/2018 wynika, że w przedszkolach i szkołach doszło do ponad 54 tysięcy wypadków. Każdego dnia szkolnego jest ich niemal 300.

Najwięcej jest ich na Śląsku – ponad 8 tysięcy. Do większości dochodzi na lekcjach wychowania fizycznego i podczas przerw. Najczęstsza przyczyna? Nieuwaga lub nieumyślne uderzenie. Najbardziej narażone na urazy są dziecięce nogi.

dve20an

Jak się przed tym zabezpieczyć?

Wszyscy znają ubezpieczenie OC komunikacyjne, które pokrywa szkody spowodowane przez kierującego konkretnym pojazdem. Na nieco podobnej zasadzie działa ubezpieczenie OC w życiu prywatnym – ubezpieczyciel pokrywa szkody, za które odpowiada ubezpieczony.

W naszym przypadku – za szkody spowodowane przez dzieci. Wystarczy opłacić roczną, niewielką składkę.

W jednej z ciekawszych ofert obecnych na rynku – ubezpieczeniu LINK4 Mama– wystarczy 38 złotych, aby ubezpieczyciel zapłacił za szkody wyrządzone osobom trzecim do 30 tysięcy złotych.

dve20an

Polisa obejmuje szkody (zarówno materialne jak i osobowe) , które wyrządziło nasze dziecko innej osobie. Ubezpieczone w tym przypadku – tak naprawdę – są nie tyle dzieci, ile sam ubezpieczony rodzic, wbrew nazwie może to być mama, tata czy inny opiekun. Ochrona jest w praktyce rozszerzona na dzieci – bo skoro rodzic ponosi za nie odpowiedzialność to tak, jakby sam wyrządził daną szkodę.

Pomoc prawnika za 10 złotych

Nie zawsze jest jednak tak, że szkoda wyrządzona przez dziecko to nasza wina. Jeśli maluch oprze się o przystanek autobusowy, z którego wypadnie plastikowa szyba, nie oznacza to naszej winy. Konstrukcja mogła być źle zabezpieczona. Inny przykład? Samochód

zaparkowany niemal na placu zabaw, któremu podczas zabawy nasz maluch przypadkowo uszkadza karoserię. Czy ponosimy za to winę? To sytuacja dyskusyjna, która wymagać może pomocy prawnika.

dve20an

Skoro sama polisa kosztuje tyle, co dobry obiad, to warto do niej dokupić za 10 złotych dodatkowy pakiet rocznej Pomocy Prawnej. Tyle kosztuje pakiet porad prawnych udzielanych przez telefon na dowolny temat z życia prywatnego, czyli np. spraw rodzinnych, spadkowych, konsumenckich czy nawet zakupu mieszkania. Można też poprosić o cztery dokumenty prawne, która napisze dla nas prawnik – pozwy, wnioski czy wezwania. Wszystko w jednej – bardzo niskiej, dodajmy – cenie.

Pomoc dostępna jest dla nas od poniedziałku do piątku. Aby z niej skorzystać, wystarczy zadzwonić pod numer: 604 14 14 14.

Partnerem artykułu jest LINK4

dve20an

Podziel się opinią

Share
dve20an
dve20an