Komunikat FED poznamy dzisiaj o godz. 18:30, o godz. 20:00 bank centralny przedstawi najnowsze projekcje makroekonomiczne, a 15 minut później rozpocznie się konferencja prasowa Bena Bernanke. To najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia, którym wszystko, co wydarzy się wcześniej, będzie podporządkowane. Najbardziej preferowany przez rynek scenariusz to wydłużenie kończącej się w czerwcu operacji Twist, czyli zmiany struktury portfela obligacji FED z krótkoterminowych na długoterminowe – kwota, która wchodziłaby w grę to 200 mld USD. Tyle, że dotychczasowy wpływ OT na gospodarkę nie był zbyt duży. Tym samym samo ogłoszenie OT2 raczej nie stanie się pozytywnym impulsem dla rynków, chociażby dlatego, iż skoro coś jest spodziewane, to z reguły jest w cenach. Niemniej największym rozczarowaniem o godz. 18:30, byłby brak jakiejkolwiek decyzji ze strony FED o dodatkowej stymulacji, przy jednoczesnym utrzymaniu dotychczasowego tonu komunikatu. Wtedy reakcja rynków byłaby dość gwałtowna – wyraźnie zyskałby dolar, a
osłabiły się ryzykowne aktywa, w tym złoty. Kombinacja pośrednia – brak decyzji, lub OP2 w połączeniu z bardziej „gołębim” tonem komunikatu i sugestiami ze strony szefa FED, iż byłby skłonny rozważyć dodatkowe działania na kolejnych posiedzeniach (nawet 31 lipca/1 sierpnia) byłaby w stanie podtrzymać dobre nastroje (Ben Bernanke znów wlałby nadzieje w serca inwestorów), o ile zaplanowane na jutro dane (wstępne odczyty PMI z Chin i Europy, oraz informacje z Hiszpanii – przetarg obligacji i wstępne wyniki audytu banków, oraz temat Grecji – jutro Eurogrupa może rozważać możliwości poluzowania warunków bailoutu, jeżeli jeszcze dzisiaj dojdzie do przedstawienia wstępnego składu nowego rządu) nie zaskoczą negatywnie. Tyle, że to może być trudne. Wprawdzie rentowności 10-letnich hiszpańskich obligacji dzisiaj rano spadły poniżej 7 proc., a włoskich zeszły jeszcze wczoraj poniżej bariery 6 proc., to w większym stopniu jest to wynik krążących po rynku różnych plotek, ale i też informacji podanej wczoraj przez
hiszpański rząd, jakoby ostateczne wyniki audytu hiszpańskich banków miały być opublikowane 31 lipca (wcześniej pojawiały się informacje o przesunięciu tego terminu na wrzesień). Tymczasem wczoraj wieczorem rynek żył dodatkowo spekulacjami, jakoby podczas szczytu G20 miała zapaść decyzja o wykorzystaniu środków z ESM/EFSF i funduszy MFW na interwencyjny skup hiszpańskiego i włoskiego długu – to sprawiło, iż notowania EUR/USD w pewnym momencie ustanowiły szczyt na 1,2729. Plotka okazała się być wyssana z palca, a komunikat G20 był zbliżony do publikowanego jeszcze w poniedziałek wieczorem wstępnego draftu. Niemniej inwestorzy nadal będą po cichu oczekiwać, iż być może ECB wejdzie do akcji, niezależnie od tego, jak błędne może być to założenie. Nawet, jeżeli przyjęlibyśmy, iż szczyt UE zaplanowany na 28-29 czerwca rzeczywiście w jakiś sposób będzie przełomowy, to ECB nie musi działać od razu. Wczoraj na rynku pojawiła się dość ciekawa teza, jakoby duże fundusze tylko czekały na wejście ECB do gry, aby
korzystnie wyjść z hiszpańskiego i włoskiego długu obawiając się za jakiś czas powtórki greckiego precedensu (przymuszenia do redukcji zadłużenia).