Jest sianko, będzie granko! Ile zarabiają w polskiej lidze?

Pensje od 2 do 7 tys. zł dla tych najgorzej opłacanych, 100 tys. zł i więcej dla czołowych pracowników

Obraz
Źródło zdjęć: © Thinkstock

Na razie jej poziom jest równie odległy, co zarobki, od tego z zachodniej Europy. Ale fachowcy są zdania, że nie ma wyjścia. Coraz lepsi piłkarze sprowadzani z zagranicznych klubów muszą sprawić, że poziom polskiej ligi się poprawi. Coraz lepsi – oznacza też jednak, że będą coraz drożsi.

Do piłkarskich elit wciąż daleko

Na przestrzeni lat widać, że pensje piłkarzy w rodzimych klubach idą w górę. Kilka sezonów wstecz miesięczna pensja najlepiej zarabiającego w polskiej lidze Łukasza Garguły z Wisły Kraków nie przekraczała w przeliczeniu 100 tys. zł. Ubiegłoroczny kontrakt rekordzisty, Manuela Arboledy z Lecha Poznań, opiewał już na 150 tys. zł.

To i tak znacznie mniej niż zarobki Polaków grających na Zachodzie. Filar Borussii Dortmund Robert Lewandowski zarabia 1,5 mln euro rocznie. Nowa gwiazda mistrza Niemiec ma przy tym dodatkowy impuls do stałej pracy nad sobą. Każde 20 meczów rozpoczętych w podstawowym składzie oznacza dla Lewandowskiego 180 tys. euro więcej.

Jeszcze lepiej zarabia jego kolega z zespołu Kuba Błaszczykowski. W 2010 roku otrzymał w przeliczeniu 7,2 mln zł. Bramkarz Manchesteru United Tomasz Kuszczak w analogicznym okresie zarabiał okrągłe 10 mln zł. Ostatnio jednak nie gra, co przy negocjowaniu wysokości kolejnego kontraktu, obojętne, z MU czy z innym klubem, na pewno zostanie uwzględnione. Na miejsce Kuszczaka na liście polskich futbolowych gigantów wskoczył natomiast Wojciech Szczęsny z Arsenalu. W ciągu pięciu lat zgodnie z kontraktem ma zarobić ponad 36 mln zł. Wart uwagi jest fakt, że podczas negocjacji Szczęsny wywalczył sobie aż 15-krotną podwyżkę! Ich osiągnięcia bledną, gdy porównać je z zarobkami największych. W rankingu „Forbesa” najlepiej opłacanym piłkarzem jest 36-letni weteran David Beckham z 40 mln dol. Popularny Becks to jednak marka nie tylko piłkarska. Kokosy zbija też na kontraktach reklamowych. Podobnie jak drugi futbolowy krezus Cristiano Ronaldo z 38 mln. dol. i argentyński mag futbolu Lionel Messi z 32 mln. dol. w skali
roku. To absolutny szczyt piłkarskiej piramidy.

Dwie jaskółki na wiosnę

Wróćmy jednak do polskich klubów. Czy kiedykolwiek przybliżą się one do futbolowych elit? Na razie mają własne kłopoty. Na pewno może martwić obecność wielu piłkarzy zarabiających krocie, a dających w zamian niewiele. I niekoniecznie muszą to być Polacy. Holender Jaliens ze 130 tys. miesięcznej pensji, Litwin Sernas ze 100 tys. to tylko pierwsze z brzegu przykłady.

Stosunek wysokości płac do wydajności piłkarskiej to w ogóle słaba strona polskiej ligi. Kluby, wiedzione sportowym interesem, mają skłonność do przepłacania piłkarzy. W opublikowanym w 2010 roku rankingu firmy Deloitte gorszy wskaźnik od naszej ekstraklasy pod tym względem miała tylko włoska Serie A.

Zarobki piłkarzy pozostają wypadkową stanu finansowego klubów. Najwięcej płacą ligowi potentaci – w Polsce jest to Wisła Kraków, Lech Poznań, a także oba kluby warszawskie. Najlepiej zarabiający piłkarze nie schodzą tam poniżej 100 tys. zł za miesiąc.

Na drugim końcu płacowej stawki – sytuacja jak w kalejdoskopie. Na pozycji najbiedniejszego klubu w lidze niemal co sezon następuje zmiana. A to dlatego, że ubodzy spadają. Jak podawał „Fakt” w sezonowym zestawieniu, Polonia Bytom w ubiegłym sezonie średnio płaciła swoim piłkarzom ok. 10 tys. zł, Arka Gdynia – 20 tys. Oba zespoły grają dziś o klasę niżej. I nawet tam radzą sobie niezbyt dobrze. Dla porównania, średnia pensja u najbardziej hojnych w poprzednim sezonie poznańskich „kolejarzy” była aż pięciokrotnie wyższa niż w Polonii. Nawet zarobki „najbiedniejszego” z poznańskich piłkarzy mogły być przedmiotem zazdrości przeciętnego polskiego pracownika. Według rankingu „Faktu”, wynosiły one w 2011 roku ok. 6 tys. zł.

Wzrost piłkarskich pensji sprawia, że w polskich klubach zaczynają się pojawiać zawodnicy z dobrych lig europejskich. W ekstraklasie grają już Hiszpanie, Niemcy, Holendrzy. Zdaniem ekspertów, taki stan rzeczy musi przynieść wzrost poziomu polskiej piłki klubowej. Póki co, wciąż jeszcze mamy świeżo w pamięci kompromitacje naszych czołowych klubów, odpadających w europejskich pucharach z kompletnymi outsiderami. Ale w tym roku doszło do historycznego wydarzenia. Po raz pierwszy od 41 lat, czyli od początku lat 70., do wiosny w europejskich pucharach dotrwały aż dwa polskie zespoły! Czy to zapowiedź wychodzenia rodzimego klubowego futbolu z głębokiej zapaści?

Tomasz Kowalczyk/MA

Wybrane dla Ciebie
Pracujesz na mrozie? Możesz odmówić wykonywania obowiązków
Pracujesz na mrozie? Możesz odmówić wykonywania obowiązków
10 tys. zł za ogrzewanie? To najdroższe źródło ciepła
10 tys. zł za ogrzewanie? To najdroższe źródło ciepła
Będą kontrole w Biedronce. Poszło o wydłużenie godzin w sklepach
Będą kontrole w Biedronce. Poszło o wydłużenie godzin w sklepach
Kraków. Nowy zakaz w komunikacji miejskiej. Nawet 200 zł kary
Kraków. Nowy zakaz w komunikacji miejskiej. Nawet 200 zł kary
Rewolucja dla wędkarzy. Zezwolenie tylko online
Rewolucja dla wędkarzy. Zezwolenie tylko online
Zrobił pudełko dla Busha. Takich zakładów zostało kilka we Wrocławiu
Zrobił pudełko dla Busha. Takich zakładów zostało kilka we Wrocławiu
Polski kurort bije rekordy drożyzny. Jest oblegany przez turystów
Polski kurort bije rekordy drożyzny. Jest oblegany przez turystów
Upada sieć restauracji w USA. Zamknęli już 8 lokali. Co dalej?
Upada sieć restauracji w USA. Zamknęli już 8 lokali. Co dalej?
Masz taką popielniczkę w domu? Dziś jest warta krocie
Masz taką popielniczkę w domu? Dziś jest warta krocie
Tak karmią w magazynach Dino. Jest zawiadomienie do PIP
Tak karmią w magazynach Dino. Jest zawiadomienie do PIP
Zarobki kierowców śmieciarek. Oto ile dostają "na rękę"
Zarobki kierowców śmieciarek. Oto ile dostają "na rękę"
Chciał od księży 1 mln zł. Oto decyzja sądu
Chciał od księży 1 mln zł. Oto decyzja sądu
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯