WP Finanse
Waluty
12-11-2017 (21:46)

Kantory żerują na niewiedzy klientów. Różnice w kursach walut sięgają nawet kilkudziesięciu groszy

Kantory wykorzystują brak rozeznania klientów i zawyżają lub zaniżają kursy wymiany w porównaniu do stawek rynkowych. Zdarzają się przypadki, że w tym samym mieście między kursem kupna i sprzedaży jest złotówka różnicy. Wszystko w zgodzie z prawem, bo polityki cenowej kantorów w Polsce nikt nie kontroluje. Ucywilizować mogą ją zupełnie nowe internetowe narzędzia, które już nie tylko pozwalają na porównywanie ofert, ale idą o krok dalej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kursy walutowe w kantorach odbiegają od cen rynkowych, ale też mocno różni się oferta między konkretnymi punktami.
Kursy walutowe w kantorach odbiegają od cen rynkowych, ale też mocno różni się oferta między konkretnymi punktami. (East News, Fot: Aleksandra Szmigiel-Wisniewska/REPORTER)

Każdego dnia notowania kursów wymiany euro, dolara, franka szwajcarskiego czy funta brytyjskiego śledzą tysiące ludzi. Część z nich gra na foreksie, inni szukają dobrej okazji do kupna waluty w związku z planowanym wyjazdem, a inni mają do spłaty kredyty we frankach.

Śledzenie danych foreksowych (najczęściej publikownych w serwisach finansowych), czyli kursów wymiany ustalanych na rynku międzybankowym, nie zawsze jest miarodajne. Gdy idziemy do pierwszego lepszego kantoru, okazuje się, że tam ceny są zupełnie inne. Trzeba więcej wydać na zakup waluty, a za sprzedaż posiadanych przez nas walut obcych dostaniemy mniej.

W piątek wieczorem oficjalne notowania euro na rynku finansowym były na poziomie 4,2273 zł. W tym samym momencie średnie kursy kantorowe były na poziomie 4,2010 lub 4,2504 w zależności od rodzaju transakcji (sprzedaży lub kupna waluty z punktu widzenia klienta). Te 2-3 grosze różnicy w obie strony można uznać za pewnego rodzaju normę w przypadku euro. W końcu na tej różnicy kantor musi zarobić.

Zdecydowanie mniej zrozumienia wykazują klienci widząc większe różnice w cenach, a te potrafią być czasami bardzo duże.

Jak najtaniej wymienić walutę na wakacje?

- Są kantory, które nie grają fair, a wręcz żerują na niewiedzy klientów. Wykorzystują brak rozeznania i zawyżają lub zaniżają ceny - przyznaje Jakub Lasek, ekspert Quantor, internetowej porównywarki kantorów. - Najlepszym tego przykładem są kantory na lotniskach czy dworcach kolejowych. Tam najprościej naciąć obcokrajowców - podkreśla.

O nieuczciwe działania była niedawno posądzana jedna z sieci kantorów o nazwie Interchange, której przyglądał się na początku roku m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zarzuty dotyczyły m.in. celowego wprowadzania w błąd klientów poprzez nietypową prezentację stawek kursów walut. Praktyka ta polegała na zastosowaniu tablicy informacyjnej z wykazem kursów kupna/sprzedaży walut, w której kolumny umieszczone są w odwrotnej kolejności od powszechnie przyjętej.

Geografia ma znaczenie

Jak duże potrafią być różnice między kantorami, widać dobrze m.in. w porównaniach w różnych regionach kraju. Okazuje się, że uśredniając kursy kupna z całego trzeciego kwartału, w Tarnowie czy Gdyni można było kupić euro po 4,15-4,16 zł. W tym samym czasie średnia dla Warszawy czy Rzeszowa wynosiła prawie 4,24 zł za dokładnie tę samą walutę.

Przy wymianie tysiąca euro wyjdzie na to, że w różnych częściach kraju za tę samą pulę waluty obcej klienci zapłacą o 90 zł więcej lub mniej.

Money.pl
Podziel się

Co ważne, analizując dane zebrane przez Quantor, okazuje się, że w każdym z pierwszych trzech kwartałów tego roku jedne miasta charakteryzują się ogólnie wyższymi, a inne niższymi kursami. I tak w przypadku zakupu euro, wśród miast, gdzie oferta jest najkorzystniejsza, przewijają się m.in.: Tarnów, Szczecin, Gdynia czy Bielsko-Biała. Po przeciwnej stronie są Warszawa, Zabrze czy Toruń.

Różnice między kantorami w różnych miastach są mniej istotne z punktu widzenia typowego klienta, który przecież nie będzie jechał dziesiątki kilometrów, szukając tańszego kantoru, bo ewentualną korzyść z tego straci na paliwie albo bilecie autobusowym czy kolejowym. Ważniejsze są porównania w ramach tego samego miasta. A i te wcale nie są mniejsze.

Zwykłego dnia, w piątkowe popołudnie, w Warszawie kurs kupna euro w zależności od konkretnego kantoru oscylował w granicach 4,23-4,27 zł, gdzie w tym samym momencie na foreksie notowania euro były na poziomie 4,23 zł. Co więcej, we Wrocławiu można było znaleźć kantor, który równolegle sprzedawał euro za 4,30 zł, a w Katowicach nawet po 4,40 zł.

Nie ma granic

Nasuwa się pytanie, czy tego typu zawyżanie kursów jest zgodne z prawem?

- Nie ma obostrzeń w tej kwestii - mówi Jakub Lasek. - Właściciele mają pełną dowolność w ustalaniu cen, po których kupują lub sprzedają walutę. Nieraz zdarza się, że kantory potrafią utalać różnice w kursach kupna i sprzedaży tej samej waluty nawet na złotówkę - dodaje.

Najnowsze przykłady pokazują, że zwykłego dnia wybór nieodpowiedniego kantoru może klienta kosztować nawet kilkanaście groszy straty względem najlepszych ofert. Sytuacja się komplikuje, gdy na rynkach finanowych robi się gorąco i obserwujemy mocne wahania kursów na foreksie. W kantorach mogą być wielokrotnie większe.

Takim przykładem był dzień ogłoszenia zaskakujących wyników referendum w Wielkiej Brytnii w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej. 24 czerwca 2016 roku funt w różnych kantorach w Polsce był do kupienia od 5,48 zł do nawet 5,78 zł. W samej stolicy tego dnia notowania wahały się w zależności od punktu od 5,50 do 5,71 zł.

Spore zamieszanie na rynkach obserwowaliśmy też 9 listopada 2016 roku, gdy ogłaszano sensacyjne zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. W Warszawie dolary można było wtedy kupić od 3,89 do 4 zł. Górna granica w tym przypadku i tak jest stosunkowo niedużym wymiarem "kary". Tego dnia można było znaleźć w Katowicach kantory, które sprzedawały amerykańską walutę po 4,20 zł. Powyżej "czwórki" kursy były też w kantorach w Gdyni, Łodzi czy Wrocławiu.

- W tego typu sytuacjach duże różnice wynikają z szybkości zmian na rynku, za którymi niektóre kantory po prostu nie nadążają. Jednocześnie warto zauważyć, że gdy kursy na rynku gwałtownie idą w górę lub w dół, a właściciel kantoru wcześniej zaopatrzył się w walutę po niekorzystnej cenie, będzie czasem zmuszony zawyżyć notowania. W końcu nikt nie chce dokładać do interesu. Wtedy, zamiast o nieuczciwym podejściu do klientów, lepiej mówić o zwykłej kalkulacji - komentuje Jakub Lasek.

Jest sposób na nieuczciwe kantory

Sposobem na kantory, które chcą naciągać klientów na horrendalnie wysokie ceny kupna walut i zaniżają kursy, po których odkupują waluty obce, mogą być różnego rodzaju porównywarki kantorów. W internecie jest co najmniej kilka tego typu platform. W jednym miejscu można nie tylko porównać ofertę lokalnych kantorów, ale i sprawdzić jak kształtują się kursy w różnych częściach Polski.

Jedną z takich platform jest Quantor, który dodatkowo jako pierwszy zaoferował w naszym kraju możliwość nie tylko porównywania ofert, ale i rezerwacji walut po z góry ustalonym kursie. Później można kupić lub sprzedać ją w stacjonarnym punkcie bez obaw, że sprzedawca zmieni kwotowania na bardziej korzystne dla siebie (np. dostosowując się do zmieniającej się niemal z godziny na godzinę sytuacji na rynku).

- Działanie rezerwacji przypomina telefoniczną rezerwację ceny. Z tą różnicą, że zamiast telefonu, pomiędzy pracownikiem kantoru a osobą chcącą wymienić walutę jest portal Quantor zapewniający bezpieczeństwo transakcji i oszczędność czasu - tłumaczy Jakub Lasek.

Polub WP Finanse