Trwa ładowanie...
dh7kpio

Koronawirus COVID-19. Czy sklepowe wózki i koszyki są bezpieczne?

Specjaliści apelują o nieużywanie gotówki, operatorzy transportu zbiorowego wyłączają przyciski do otwierania drzwi – wszystko po to, byśmy nie musieli dzielić się z innymi swoją florą bakteryjną i wirusami. Ale co ze sklepowymi wózkami i koszykami, codziennie ściskanymi przez setki – jeśli nie tysiące – dłoni?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czy powinniśmy się obawiać o czystość sklepowych wózków?
Czy powinniśmy się obawiać o czystość sklepowych wózków? (PAP, Fot: Wojciech Pacewicz)
dh7kpio

- Kosze i wózki sklepowe w sklepach sieci Biedronka są czyszczone przez profesjonalne firmy, a w ich trakcie usuwane są wszelkie zanieczyszczenia płynem dezynfekcyjny. Sa też poddawane kąpieli parowej w temperaturze 84°C. Działania te prowadzone są kilka razy w roku, w zależności od konkretnej lokalizacji sklepu, jednak w obecnej sytuacji szczególnie priorytetowo podchodzimy do regularnych kontroli i czyszczenia wózków – mówi w rozmowie z WP Finanse Paweł Franczak z Biedronki.

Uspokaja nas także biuro prasowe Lidla.

Obejrzyj też: Wózek sklepowy - historia prawdziwa

- Wózki w sklepach Lidl myte są systematycznie oraz doraźnie w przypadku zabrudzenia. Ich czyszczenie regulowane jest procedurami wewnętrznymi. Wózki myte są przez wyspecjalizowane firmy dysponujące odpowiednimi środkami. Sanepid podczas swoich standardowych kontroli sprawdza również czystość naszych wózków, a ich wyniki są dobre – mówi nam Aleksandra Robakiewicz z Lidla.

dh7kpio

Zobacz też: Wózki sklepowe brudniejsze niż publiczna toaleta. Wynalazł dla nich myjnie, ale żadna z sieci jej nie chce

Dodaje, że procedury czyszczenia sklepów są ściśle określone.

Również mniejsze (aczkolwiek bardzo liczne) sklepy Żabka dbają o czystość, choć w tych placówkach sytuacja jest nieco inna.

dh7kpio

- Jesteśmy siecią convenience o małej powierzchni sprzedaży, w której klienci z reguły kupują maksymalnie kilka produktów, w biegu i często w ogóle nie korzystają z koszyków. Zgodnie z naszymi standardami za utrzymanie czystości w sklepach są odpowiedzialni franczyzobiorcy, którzy zgodnie z instrukcją mycia i dezynfekcji dbają o to, aby zarówno koszyki, jak i inne elementy umeblowania były czyszczone regularnie. W ramach dodatkowych działań zwiększyliśmy zamówienia środków czystości dla franczyzobiorców i na bieżąco informujemy ich o zaleceniach WHO w kwestii COVID-19 – przekonują nas przedstawiciele biura prasowego sieci.

Kiedy kilka lat temu sanepid w jednym z polskich miast postanowił zbadać czystość sklepowych wózków, okazało się, że jest na nich wszystko. Cała gama bakterii, włączając w to E. coli i salmonellę. Wykryto tam nawet zaschniętą krew i odchody, mocz i wszelkie możliwe wydzieliny ludzkich i zwierzęcych organizmów.

Wtedy też zaczęły wychodzić na jaw informacje, iż są sklepy, w których wózki i koszyki nie były myte nigdy. Mają one swoją określoną wytrzymałość i zdarzały się miejsca, gdzie były raczej wymieniane ze starości, a nie czyszczone.

Sprawy nie ułatwiają przepisy

– Fakty są takie, że nie ma żadnych szczegółowych wytycznych dotyczących tego, jak ma wyglądać czyszczenie wózków i jak często trzeba to robić. Po prostu mają być czyste, a trzeba je myć w miarę potrzeb – wyjaśniają nam przedstawiciele warszawskiego sanepidu.

dh7kpio

Dodają, że zupełnie inne standardy dotyczą koszyków w sklepach odzieżowych i spożywczych. A i te drugie brudzą się w różnym stopniu, w zależności od tego, co jest w nich wożone i gdzie są przechowywane.

Zasada jest prosta: mają być czyste i nie powodować zagrożenia dla zdrowia klienta. Jednak kontrola ich stanu zdarza się rzadko. Częstotliwość mycia przedsiębiorca powinien określić "w procedurach dobrej praktyki higieniczne" a ponadto móc udowodnić, że proces czyszczenia jest skuteczny.

Zobacz też: Koronawirus. Sieć Netto nie obetnie premii za nieobecność

dh7kpio

Czystość sklepowych wózków stała się obecnie dość palącą kwestią. W czasie strachu przed koronawirusem mnóstwo ludzi zaczęło zwracać baczniejszą uwagę na czystość. Na przykład warszawski Zarząd Transportu Miejskiego postanowił wyłączyć przyciski do otwierania drzwi w tramwajach, autobusach i SKM. Jeszcze niedawno ich używanie było promowane.

Chodziło o to, by ograniczyć straty cieplne w pojazdach. Zimą niepotrzebne otwieranie drzwi wychładza pojazd, latem - zaburza działanie klimatyzacji. Teraz to znowu kierowca, motorniczy lub maszynista otwiera drzwi. Na podobny krok zdecydowały się również władze m.in. Poznania i Lublina.

Inni specjaliści zwracają uwagę na używanie banknotów. To bardzo niehigieniczne, bo zbiera się na nich mnóstwo brudu i bakterii.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dh7kpio

Podziel się opinią

Share
dh7kpio
dh7kpio