Trwa ładowanie...
djxb6dn

Kradzieże zamówień w Uber Eats. "Robi tak jeden, może dwóch kurierów na dziesięciu"

Kilka kliknięć i zamówienie złożone. Po godzinie w aplikacji pojawia się komunikat, z którego wynika, że posiłek jednak nie dotrze. "Dostawca nie mógł cię znaleźć. Następnym razem naliczymy opłatę" – grozi Uber Eats. Po kontakcie telefonicznym i szybkim śledztwie okazuje się, że to kurier zniknął z jedzeniem. I podobno dzieje się tak dość często.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kradzieże jedzenia to częsty problem w Uberze.
Kradzieże jedzenia to częsty problem w Uberze. (Uber eats, Fot: Uber eats)
djxb6dn

Rynek zamówień online rośnie ekspresowo. Jeszcze w czasach przed pandemią szacowano, że wartość całej branży w Polsce osiągnie w tym roku wartość 1,8 mld zł (raport firmy Pizza Portal – red.). Jeśli zakładać, że kluczowym czynnikiem jest liczba zamówień, to niewykluczone, że wzrost w bieżącym roku jeszcze bardziej przyspieszy. Wszystko za sprawą obostrzeń, izolacji i w zasadzie wymuszenia na restauracjach tego, że jeśli chcą sprzedawać posiłki, to muszą "zakolegować się" z aplikacjami typu Uber Eats, Wolt, Pyszne.pl czy Pizza Portal (przemianowaną niedawno na Glovo).

Zdaniem ekspertów, jesienią, jeśli nadejdzie druga fala koronawirusa, pracownicy obszaru food delivery będą jeszcze bardziej zajęci. Już teraz widać, że z powodu lockdownu zapotrzebowanie na ich usługi wzrosło. Co więcej, jak wynika z danych Ubera z drugiego kwartału tego roku, firma już teraz więcej zarabia na dowozie jedzenia niż przewozie osób.

Jednak to, co okazało się złotym interesem dla właścicieli firm, jest niekiedy bolączką dla samych konsumentów. Firmy chcąc zapewniać swoje usługi jak największej liczbie klientów, przyjmują do pracy właściwie każdego. Nawet osoby o wątpliwej przeszłości i, jak się okazuje, nie zawsze dobrych intencjach. Przekonał się o tym nasz czytelnik, pan Michał. Jego historię dostaliśmy na #dziejesie.

djxb6dn

Zakaz lotów, co po 15 września? Minister Horała tłumaczy

"Był sobotni wieczór. Zamówiłem jedzenie przez aplikacje Uber Eats. Dla siebie pizzę, a dla żony burgera. Dostawa miała przyjść po godzinie. Gdy czas minął, otworzyłem aplikację i przeczytałem, że zamówienie zostało anulowane, ponieważ dostawca nie mógł się ze mną skontaktować. Problem w tym, że nikt się ze mną nie kontaktował" – napisał czytelnik.

Mężczyzna dowiedział się też, że jeśli w przyszłości dojdzie do podobnej sytuacji, to zostanie u naliczona opłata za nieodebranie zamówienia. "Przyznam, było to niemiłe zaskoczenie" – pisze pan Michał.

djxb6dn

Czytaj: Żabka i Uber Eats uruchamiają usługę dostaw zakupów do domu

Nasz rozmówca jednak nie odpuścił i postanowił wyjaśnić sprawę. W restauracji, w której zamawiał, poinformowano go, że posiłek został normalnie wydany "miłej pani kurierce" i nie było żadnej informacji od Ubera, aby były jakieś problemy. Następnie restauracja skontaktowała się z Uberem. Po chwili pan Michał dostał telefon z wyjaśnieniem.

"Zadzwonił do mnie uprzejmy pan z infolinii Ubera, który przekazał mi, że mój posiłek został skradziony. Powiem szczerze, że zatkało mnie. Pierwszy raz coś takiego mnie spotkało" – wskazał mężczyzna.

Jak się okazuje, nie było to jednak nic nowego w przypadku firmy Uber. Skontaktowaliśmy się z dostawcą i usłyszeliśmy, że firma notuje kilka takich przypadków w tygodniu w całej Polsce. Średnio 1-2 kurierów na 10 okazuje się nieuczciwymi pracownikami, którzy zatrudniają się w pracy tylko po to, aby ukraść jedzenie. Absurd? Niekoniecznie.

djxb6dn

Wprawdzie dostawcy Uber Eats mają do dyspozycji zarówno cenne skutery, jak i rowery, aby rozwozić żywność. Korzystają także ze specjalnych toreb, których wartość szacuje się na co najmniej 175 zł, jednak to gotowe posiłki często padają łupem tych, którzy nie grają uczciwie.

Dowiedz się: "Lex Uber". Nowe obowiązki, brak rozporządzeń

Wprawdzie ¾ dostawców, których Uber Eats zatrudnia w Polsce to obcokrajowcy, jednak w przypadku kradzieży nie jest powiedziane, że wyłącznie oni są czarnymi owcami. Co dzieje się potem z taką osobą? Uber Eats ma przygotowaną na takie okazje specjalną procedurę. W najlepszym przypadku dochodzi do zwolnienia dostawcy. W najgorszym – do nałożenia kary finansowej. Jak wysokiej? Tego Uber nie zdradza.

Historia pana Michała zakończyła się połowicznym sukcesem. Sprawę wyjaśnił, pieniądze za zamówienie zwrócono mu na kartę, ale kolejnego posiłku już nie zdążył zamówić tego wieczora.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

djxb6dn

Podziel się opinią

Share
djxb6dn
djxb6dn