Trwa ładowanie...

Mało żywych karpi w sprzedaży. Polacy zmieniają nawyki czy to efekt problemów hodowców?

Najpierw była mroźna zima, potem rząd zakończył program wsparcia rybactwa śródlądowego, a na domiar złego w wielu hodowlach doszły straty spowodowane przez ptaki. To z pewnością nie jest dobry rok dla hodowców karpi. W tym roku tych ryb może nawet zabraknąć. Wielu Polaków rezygnuje też z zakupu żywych karpi, ale to akurat coś, co niekoniecznie powinno martwić.

Share
Mało żywych karpi w sprzedaży. Polacy zmieniają nawyki czy to efekt problemów hodowców?Źródło: WP.PL, fot: Jacek Bereźnicki
d184slp

Choć kupowanie żywego karpia na Święta Bożego Narodzenia to tradycja, która wciąż trzyma się w Polsce mocno, nie brakuje sygnałów, że przynajmniej część Polaków od nich odchodzi.

Plac na Stawach w bliskim sąsiedztwie krakowskiego Salwatora. Nazwa tego placu targowego to pamiątka po znajdujących się tu kiedyś stawach rybnych, ale obecnie nawet przed Świętami ciężko tu kupić żywego karpia.

Na całym placu rozstawiono tylko jedno tymczasowe stoisko z karpiami. Choć karpie pływają bez ścisku w wizualnie czystej, napowietrzanej wodzie jak w domowym akwarium, tłumu kupujących nie widać.

Przenosimy się na najsłynniejszy w Krakowie plac targowy Stary Kleparz na Rynku Kleparskim w obrębie Starego Miasta, nieopodal Barbakanu. O pełni okresu świątecznego już z daleka świadczą całe rzędy choinek zajmujących dużą część miejsc parkingowych, ale stoisk z żywymi karpiami brak.

d184slp

Pytamy lokalnych handlarek, czy w ogóle można kupić żywego karpia na Starym Kleparzu. - Nikogo w tym roku nie widziałam, chyba już się do Świąt nie pojawią - mówi jedna z pań. - Jeszcze w zeszłym roku stali - dodaje druga.

Można odnieść wrażenie, że kupowanie żywego karpia to przynajmniej w centrum Krakowa zamierająca tradycja. To oczywiście za mało, by stwierdzić, że Polacy wreszcie zaczęli przejmować się przedświątecznymi męczarniami milionów karpi, ale faktem jest, że kampanie społeczne w tej sprawie bardzo nasiliły się w ostatnich latach.

Najbardziej znaną akcją, w której udział biorą nie tylko popularni aktorzy, ale także między innymi znany publicysta kulinarny Robert Makłowicz, to "Jeszcze żywy karp" organizowany przez Klub Gaja.

Klub Gaja oraz inne organizacje zachęcają, by karpia kupować w formie filetów, co nie tylko oszczędza rybom cierpień, ale jest także zdecydowanie bardziej praktyczne.

d184slp

Warto też pamiętać, że żywy karp, który - zanim trafi na talerz - poddawany jest ciężkim stresom i cierpieniom, może z tego powodu mieć bardzo kiepskie walory smakowe. Wszystko za sprawą wydzielanych w takich warunkach hormonów, takich jak kortyzol, adrenalina czy aldosteron.

Choć już w 2009 roku, na wniosek Klubu Gaja i pod presją także innych organizacji, zmieniono ustawę o ochronie zwierząt, dopisując ryby do listy stworzeń, które odczuwają ból, strach i stres, praktyka zakupów żywego karpia pozostawia wiele do życzenia.

Według przeciwników handlu żywym karpiem jest to tradycja związana z niedostatkami żywności w PRL. Jak przekonują, karp był wówczas jedyną świeżą rybą sprzedawaną w okresie przedświątecznym.

"Zwyczaj sprzedaży żywych ryb nadal się utrzymuje. Co roku tony karpi transportowanych jest często bez wody oraz w nadmiernym stłoczeniu" - czytamy na stronie jeszczezywykarp.pl.

d184slp

O ile coraz częściej hodowcy i sprzedawcy - często z obawy przed karami - dokładają starań, by ryby były transportowane i przetrzymywane w odpowiednich warunkach, słabym ogniwem jest konsument, który żywą rybę zabiera do domu w zwykłej reklamówce.

Wciąż dość niewiele osób zdaje sobie sprawę, jakim cierpieniom poddawany jest karp, który jeśli nie udusi się w worku, często tylko symbolicznie wypełnionym wodą, jest następnie nieumiejętnie pozbawiany życia chałupniczymi metodami.

Jak już kilka lat temu wskazywał prof. Andrzej Elżanowski, zoolog i bioetyk, "nie ulega wątpliwości, że karpie odczuwają ból i strach, a więc są zdolne do cierpienia".

Niektóre hipermarkety wprowadziły specjalne opakowania, w których klienci mogą zabrać zakupionego żywego karpia do domu, ale jak wskazują obrońcy zwierząt, to tylko sposób na kupienie sobie za drobną sumę "spokoju sumienia".

d184slp

Niestety handel rybami niemal pod każdą postacią odbywa się bardzo często z naruszeniem przepisów. Akcja kontrolna Inspekcji Handlowej, której wyniki opublikowano w grudniu, wykazała nieprawidłowości w aż przeszło 70 proc. sklepów i hurtowni sprzedających ryby.

Nieprawidłowości odkryto aż w 117 placówkach, czyli w 72,7 proc., a 38,6 proc. partii produktów zostało zakwestionowanych. Najgorzej wypadły ryby mrożone, zwłaszcza te w glazurze, czyli otoczce z lodu.

d184slp
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d184slp