Trwa ładowanie...
dylsh38

Oszuści zbijają majątki na strachu przed 5G. UOKiK: "Nie chcemy strzelać z armat do wróbli"

Teorie spiskowe o wpływie sieci 5G na zdrowie napędzają rynek gadżetów ochronnych. W sieci można kupić zarówno czapki, pendrive'y, jak i płytki skalarne. Urządzenia mają wspólną cechę: nie działają. A przy tym dużo kosztują. Sprawie przygląda się UOKiK.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Na teoriach spiskowych rośnie spory biznes
Na teoriach spiskowych rośnie spory biznes (autokult)
dylsh38

Wokół sieci 5G narosło mnóstwo mitów. Niektórzy wierzą, że pole elektromagnetyczne o częstotliwości radiowej może zmniejszać odporność, a nawet wywoływać raka. Choć według WHO nie ma żadnych dowodów na związek pomiędzy oddziaływaniem fal wykorzystywanych w telekomunikacji a zapadalnością na choroby, to niektórzy wciąż wiedzą swoje.

Ostatnio bliżej niezidentyfikowana grupa sceptyków wobec technologii 5G postanowiła się z nią rozprawić używając metody znanej z bajek, czyli "widły i pochodnie w dłoń i idziemy na potwora". I tak pod koniec maja tego roku doszło w Łodzi do podpalenia masztu 5G, należącego do sieci Play. - "Takie czyny noszą znamiona działalności przestępczej wymierzonej w bezpieczeństwo państwa i obywateli" – tak telekom skomentował atak na swoją infrastrukturę.

Obejrzyj: Chcą zarabiać na strachu przed 5G. UOKIK kończy analizę skali zjawiska

Podczas, gdy jedni się radykalizują, inni wyczuli złoty interes w strachu przed wpływem 5G. Sieć zalały oferty sprzedaży różnych urządzeń, które mają mieć rzekomo działanie ochronne. Przykładowo, na jednej z popularnych wyszukiwarek sprzedaży po wpisaniu hasła "5G ochrona" otrzymamy propozycję zakupu za jedyne 65 zł japońskiej płytki z energią skalarną. Są też przeróżne odpromienniki, których ceny wahają się kilkudziesięciu do ponad 200 zł. Inny przykład to mata uziemiająco-ekranująca, której można używać jako podłokietnika lub fartuch. Koszt: 390 zł.

dylsh38

Sprawdź: Polak stworzył czapkę chroniącą przed Wi-Fi i 5G. "Już nie wypali ci mózgu!"

- Odpromienniki, czapki anty-5G, orgonity i pendrive-y przeciwko mikrofalom to nic więcej niż próba naciągnięcia i wyłudzenia pieniędzy. Żaden z tych gadżetów nie zatrzyma fal 5G i nie jest to moje zdanie, a ekspertów z dziedziny promieniowania. Te faktycznie można ograniczyć, ale to niezwykle trudna sztuka, której podejmują się inżynierowie np. w biurach projektowych telewizorów czy zestawów audio. Jeśli zwykły Kowalski chce się zabezpieczyć przed 5G, to musi zamknąć się w klatce Faradaya, albo szczelnie owinąć folią aluminiową niczym kebab z baraniną i dodatkowo zalutować wszystkie szczeliny - komentuje Bolesław Breczko, redaktor prowadzący z naszej siostrzanej redakcji WP Tech.

Z kolei na rynek w Wielkiej Brytanii trafił produkt o nazwie 5GBioShield. Urządzenie, wyglądem przypominające zwykły pendrive, miało w rzeczywistości chronić użytkowników przed szkodliwymi skutkami technologii 5G. Właściciele firmy (wśród których, jak się okazało, była też Polka) twierdzili, że mają papiery na to, że ich produkt działa i związku z tym zaproponowali - według nich – adekwatną cenę 399 funtów (ok. 1600 zł).

Czytaj: Orange uruchomi pierwszą własną usługę w jakości 5G 1 lipca br.

dylsh38

Brytyjskie służby zareagowały bardzo szybko i postanowiły ochronić swoich obywateli nie przed 5G, ale przed nierozważnym zakupem i stratą pieniędzy. Stephen Knight, dyrektor zespołu zajmującego się śledztwem, nazwał ofertę zwykłą próbą oszustwa.

Ostrzeżenie przed nieuczciwą ofertą pojawiło się bardzo szybko. W Polsce, choć popyt na cudowne urządzenia nie słabnie, a katalog produktów robi się coraz grubszy, służby nie są już tak zdeterminowane do pilnowania obywateli.

- Na chwilę obecną sprawdzamy, jak dużo jest tych ofert. Mówimy tu o dwóch kluczowych, które mają duży udział w rynku. Analizujemy też możliwości prawne. Jesteśmy w kontakcie z przedstawicielami platform sprzedażowych, będziemy podejmowali stosowne działania po ocenie skali zjawiska – mówił w programie "Money. To się liczy" prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Dowiedz się: Play rozbudowuje sieć 5G, która obejmie 53 miejscowości do końca czerwca

dylsh38

- Często mówimy o ofercie produktowej, która nie jest masowa i nie narusza zbiorowych interesów konsumentów. Nie chcemy strzelać z armat do wróbli. Tam, gdzie nie ma istotnych naruszeń, jest element współpracy – dodał.

Wyjaśnił, że stosowne wnioski, a także ewentualne kroki, powinny zostać zaproponowane w ciągu kilku najbliższych dni. Mec. Renata Bugiel z kancelarii GKR Legal komentuje, że jeśli służby nie zadziałają, to obowiązują zasady wolnego rynku. Więc jeśli ktoś kupuje towar reklamowany jako chroniący przed 5G, to robi to na własną odpowiedzialność.

- Można tu dyskutować o możliwości usiłowania popełnienia przestępstwa oszustwa, ale tu potrzeba działania organów ścigania, aby skontaktowały się z platformą, która sprzedaje produkt. Nasza praktyka pokazuje, że te platformy działają bardzo opieszale. Bez nakazu takie oferty nie są usuwane - komentuje mec. Bugiel.

Z kolei mec. Anna Gołębiowska wskazuje inną drogę poszukiewania rozwiązań problemu sprzedaży wadliwych urządzeń: - Istotna jest kwestia działania podmiotów prywatnych, czyli sieci, które mają 5G, ponieważ sprzedaż takich urządzeń jest naruszeniem ich interesów. Niewykluczone, że jedna precedensowa sprawa mogłaby to już ukrócić - wyjaśnia ekspertka.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dylsh38

Podziel się opinią

Share
dylsh38
dylsh38