WP Finanse
truskawki
21-05-2018 (13:06)

Owoce będą tańsze, ale bez przesady. Byłby rekord, gdyby nie Ukraińcy i dobre gospodynie domowe

Brak przymrozków i dużo słońca sprawiły, że polskie truskawki pojawiły się dużo wcześniej niż zwykle. Eksperci i sadownicy zapowiadają urodzaj wszystkich owoców. Paradoksalnie może dojść wręcz do klęski urodzaju, bo brakuje rąk do pracy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Za słodsze od zagranicznych, mniej wodniste - słowem prawdziwie polskie truskawki - trzeba zapłacić nawet dwa razy więcej niż za Hiszpańskie.
Za słodsze od zagranicznych, mniej wodniste - słowem prawdziwie polskie truskawki - trzeba zapłacić nawet dwa razy więcej niż za Hiszpańskie. (PAP, Fot: Marcin Bielecki)
WP

Wprawdzie ciągle przyglądając się truskawkom warto zachować czujność. Jak już pisaliśmy w WP, przekręty na truskawkach stały się niestety nowa polską specjalnością, to jednak prawdopodobieństwo kupienia rodzimych owoców jest już dużo większe.

Do przekrętów zachęca duża różnica w cenach. Truskawki z Grecji czy Hiszpanii na ulicznych straganach kupić można już od 6,50 zł do 12 zł za kilogram. Słodsze, mniej wodniste - słowem prawdziwie polskie - to już wydatek rzędu 8 zł, a nawet 20 zł.

Z kolei na Warszawskim Rolno-Spożywczym Rynku Hurtowym w Broniszach poniedziałkowe ceny truskawek z importu kształtują się w rejonach 4-6 zł, a krajowych 5-12 zł. Ile zapłacimy za ten przysmak i inne owoce jak czereśnie, wiśnie, borówki i wczesne jabłka, za kolejne kilka tygodni, kiedy sezon będzie już w pełni?

WP

Niedojrzałe truskawki. Zobacz, czy można je jeść

WP

- Na pewno będzie taniej niż w zeszłym roku, kiedy przymrozki wpłynęły negatywnie na wszystkie uprawy. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, jak bardzo tanio będzie. Wystarczy tydzień suszy, jedno gradobicie i sytuacja może się zmienić diametralnie. Nie bez znaczenia jest tez poziom eksportu, popyt wśród klientów indywidualnych i najważniejsze - brak pracowników do zbiorów - mówi prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie.

Money.pl informował już o problemach polskich plantatorów. Niestety, Ukraińcy nie chcą już pracy na roli w naszym kraju. Przy najbardziej negatywnych scenariuszach, część zbiorów może nawet zostać na polu i po prostu zgnić.

- Najgorzej jest z truskawkami i wiśniami, bo je po prostu trzeba zebrać ręcznie. Nie ma tu innej metody. Jeszcze kilka lat temu ratowali nas Ukraińcy, teraz jednak wolą stałą pracę w zakładach i nawet wyższe stawki nie zachęcają ich do pracy w sadownictwie - mówi Daniel Syndoman, uprawiający truskawki, wiśnie, śliwki i jabłka.

Ze stawkami też zresztą trzeba uważać. - Wyższe stawki też nie mogą być oderwane od rzeczywistości. Płacąc zbyt wiele, narażam się na stratę. Jeżeli cena za kilogram truskawek ustabilizuje się np. na poziomie 3,5 zł , to nie ma tu wielkiej przestrzeni na wyższe koszty zbioru – mówi Syndoman.

WP

Nasz rozmówca - podobnie zresztą jak profesor Świetlik - unika jak ognia wypowiedzenia na głos jakiejkolwiek prognozy związanej z przyszłymi cenami, kiedy sezon rozkręci się już na dobre.

- Na pewno mamy urodzaj i to odróżnia ten sezon od poprzedniego. Rzecz jednak w tym, że olbrzymi popyt może spowodować, że nie będzie aż tak bardzo tanio, jak można by się było spodziewać, opierając przewidywania tylko na znakomitej pogodzie – wyjaśnia plantator.

- Nie ma co oczekiwać, że truskawki czy czereśnie będą o połowę tańsze – odpowiada prof. Krystyna Świetlik, kiedy ponawiamy pytanie o jakąkolwiek prognozę truskawkowo-czereśniową. Jak wyjaśnia ekspertka, ostrożność jest usprawiedliwiona nie tylko ze względów na ciągle jeszcze możliwe perturbacje pogodowe.

Polacy zawekują ceny

WP

- Te potencjalnie bardzo niskie ceny wynikające z urodzaju mogą niestety nie być aż tak atrakcyjne. Tempo wzrostu wynagrodzeń w Polsce i rosnąca moda na większe spożycie owoców sprawi, że popyt krajowy będzie bardzo wysoki. Również i eksport będzie zapewne znaczący, a to wszystko zgodnie z ekonomicznym abecadłem, nie pozwoli na znaczące spadki cen - studzi emocje prof. Świetlik.

Tego prawa ekonomii niestety nie da się obejść. Im więcej będziemy chcieli kupić pysznych truskawek i słodkich czereśni, tym więcej będziemy musieli za te owoce zapłacić. Dla profesor dość oczywistym wydaje się, że świadomość urodzaju musi tak zadziałać.

Nie dotyczy to zresztą tych amatorów owoców, którzy najbardziej cenią świeże, prosto z krzaka czy drzewa. Każda dobra gospodyni domowa robiąca przetwory, słysząc o urodzaju, na pewno właśnie w tym roku będzie chciała przygotować jak najwięcej weków. Wszystko dlatego, że teraz owoce są, a jak będzie w przyszłym roku - nie wie nikt. Cena cukru w tym roku też zachęcają do szykowania dżemów i kompotów - podsumowuje Krystyna Świetlik.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

WP
WP
WP