Trwa ładowanie...
holderName

Pies upuścił mi tablet. Najbardziej absurdalne próby wyłudzenia odszkodowania

Kreatywność użytkowników elektroniki nie zna granic. Zwłaszcza, kiedy chodzi o uzyskanie odszkodowania za jej zniszczenie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Najpopularniejsze "porady", które można znaleźć w internecie są doskonale znane ubezpieczycielom
Najpopularniejsze "porady", które można znaleźć w internecie są doskonale znane ubezpieczycielom (WP.PL)
holderName

Kiedy we wniosku do ubezpieczyciela opisujemy okoliczności powstania szkody, musimy mieć w świadomości jedno – służą one temu, aby mógł on je odtworzyć. W ten sposób sprawdzane jest, czy rzeczywiście możliwe są takie uszkodzenia. I na podstawie takich testów wydawana jest decyzja o ewentualnej rekompensacie. Serwis internetowy „Super Expressu” wybrał najbardziej barwne próby wyłudzenia odszkodowania za uszkodzony sprzęt.

Zobacz też: Ubezpieczenia OC. Kierowcy znów muszą się przygotować na podwyżki

Pierwszym przypadkiem jest pewien użytkownik laptopa a przy okazji amator rosołu. Stwierdził on, że podczas pracy przypadkowo rozlał kubek zupy na swój komputer. Faktycznie, danie znalazło się na podzespołach urządzenia. Jednak uszkodzenia były tak rozległe, że nie mogły powstać w wyniku zalania klawiatury – ta miała specjalną zasłonę, która zatrzymałaby by płyn. Okazało się, że najpierw laptop został rozebrany na części, a dopiero potem doszło do awarii.

holderName

Inny bohater zgłosił się z niedziałającym tabletem. Wedle jego relacji winowajcą był pies, który zahaczył o kabel ładującego się urządzenia. Tak się składało, że tablet akurat był na balkonie, co miało skończyć się upadkiem z czwartego piętra. Spisek nie był jednak do końca przemyślany. Uszkodzony sprzęt dotarł do ubezpieczalni w dwóch kawałkach, co od razu wzbudziło podejrzenia. W drugim opakowaniu osobno znalazła się bateria. I obie części były mocno wygięte.
Jednak kiedy technicy próbowali ponownie zamontować baterię, okazało się, że jest ona wygięta… w odwrotną stronę niż tablet. W dodatku na tablecie nie było śladów po upadku. Okazało się, że użytkownik sam, umyślnie wygiął i baterię i tablet.

Najważniejsze: nie kłamać

Ostatnim opisywanym przypadkiem jest sprawa telefonu, na którego miało spaść "kilka kropel wody". Jednak eksperci z serwisu ocenili, że stopień korozji był tak duży, że musiała być to wręcz "kąpiel sprzętu”. Najzabawniejsze jednak, że zgłaszający posiadał taką opcję w ubezpieczeniu, że spokojnie mógł zgłosić i takie uszkodzenie. Przez swoje cwaniactwo nie dostał jednak żadnego odszkodowania.

Eksperci zaś doradzają: w takich wypadkach najważniejsza jest uczciwość. To ona zwiększa nasze szanse na pozytywne rozpatrzenie sprawy. A najpopularniejsze "porady", które można znaleźć w internecie są ubezpieczycielom doskonale znane.

holderName

Podziel się opinią

Share
holderName
holderName