Pocztowcy chcą podwyżek, a kasa świeci pustkami

Dzisiaj zarząd Poczty Polski zaczyna negocjacje ze związkowcami, którzy domagają się podwyżek po 800 - 1000 zł dla każdego pracownika. Związkowcy grożą strajkiem generalnym. Tymczasem poczta działa coraz gorzej, traci rynek, zyski i klientów.

Pracownicy Poczty Polskiej - bez względu na wynik rozmów - podcinają gałąź, na której siedzą. Według wyliczeń firmy łączny koszt podwyżek postulowanych przez związki to astronomiczna suma - miliard złotych.

Tyle potrzeba na podwyżki (po 800-1000 zł) dla 102 tys. pracowników poczty. W praktyce to niemożliwe, bo tak wielkich pieniędzy nie ma w kasie firmy. W dodatku już w ubiegłym roku poczta podnosiła pensje swoim pracownikom. Przeznaczyła na to aż 150 mln zł.

Wszystko to, co firma wypracowała, zostało przejedzone. Tymczasem zyski poczty z roku na rok dramatycznie spadają. W 2006 r. zarobiła 124 mln zł, w 2007 r. - już tylko 50 mln zł. Państwowy moloch może wkrótce przestać przynosić zyski, bo systematycznie traci udziały w rynku na rzecz takich prywatnych firm, jak InPost czy PAF Operator Pocztowy. Z danych InPostu wynika, że w ostatnim kwartale 2007 r. firma przekroczyła 0,4 proc. udziału w rynku pocztowym. W tym roku firma szacuje, że jej udział powiększy się do co najmniej 5 proc.

Co czeka Pocztę Polską? Na razie państwowa firma ma monopol na przesyłki o wadze do 50 gram, dzięki czemu może utrzymywać nierentowne oddziały w słabo zaludnionych obszarach kraju. Pełna liberalizacja rynku pocztowego nastąpi w Polsce dopiero w 2013 r. Wtedy najprawdopodobniej będzie trzeba zredukować liczbę oddziałów i placówek. W Wielkiej Brytanii, gdzie zliberalizowano rynek w 2006 r., narodowy operator Royal Mail po tym, jak utracił dotacje rządowe, będzie musiał zamknąć co piąty oddział. Oznacza to likwidację około 3 tys. oddziałów - obecnie działa ich 14 tys. Taki sam scenariusz czeka Pocztę Polską. Zarząd musi przekonać związkowców do tego rozwiązania. Spółka notuje co prawda zysk, ale 80 proc. z tej kwoty wypracowują oddziały położone w dużych aglomeracjach i miastach. Aż 2,7 tys. placówek pocztowych położonych na terenach wiejskich i w małych miasteczkach przynosi straty. Nie ma szans, żeby to zmienić, bo poczta jako operator narodowy jest zobowiązana do dostarczania listów w całym kraju, nawet tam,
gdzie jest to nieopłacalne. Jeśli wszyscy pracownicy dostaną podwyżki, to ośrodki te będą przynosić coraz większe straty i błędne koło jeszcze bardziej się nakręci.

W tej sytuacji spełnienie postulatów związkowców będzie praktycznie niemożliwe. Mimo to zapowiadają się wyjątkowo długie rozmowy, bo na poczcie działa 45 związków zawodowych. Każdy z nich będzie miał przedstawiciela w negocjacjach z władzami firmy.

Sytuacja Poczty Polskiej jest beznadziejna, bo jeśli nie spełni żądań związkowców, to ci sparaliżują firmę strajkiem. Paradoksalnie więc to sami pracownicy mogą puścić Pocztę z torbami. Zapowiadany w przypadku fiaska rozmów strajk z pewnością spowoduje dalszy odpływ klientów do prywatnych operatorów pocztowych. Gdy w 2006 r. Pocztę sparaliżował strajk, to liczba listów napływających do niezależnych operatów, takich jak PAF czy InPost zwiększyła się o 300 proc. Jeśli klienci będą uciekać do konkurencji w takim tempie, to wyniki finansowe Poczty Polskiej będą gorsze i pula pieniędzy na podwyżki jeszcze bardziej się skurczy. Co więcej - jeśli firma zacznie przynosić straty, to budżet państwa - zgodnie z przyjętą w grudniu przez rząd nowelizacją prawa - nie może ich pokryć.

Firmy pocztowe już dziś są tańsze i szybsze od poczty. Dotyczy to przede wszystkim wysyłania paczek. Na przykład koszt wysyłki paczki InPostem jest nawet do 70 proc. niższy niż w Poczcie Polskiej. Jest nie tylko taniej, ale i sprawniej. Na przykład przesyłki listowe priorytetowe Poczta dostarcza terminowo, czyli na następny dzień roboczy tylko w 88,5 proc. przypadków. W firmie PAF Operator Pocztowy ten sam wskaźnik wynosi 99,7 proc. Klientów InPostowi nakręcają sklepy internetowe, których liczbę szacuje się na 3 tys. domen internetowych.

Żądający podwyżek listonosze z Poczty Polskiej z zazdrością patrzą na kolegów po fachu z Inpostu czy PAF-u, gdzie zarobki są większe. Listonosze zatrudnieni w firmie InPost pracują, tak jak na Poczcie, na umowę o pracę, a ich zarobki na początkowym etapie zatrudnienia wahają się od 1400 do nawet 2400 zł netto. Uzależnione jest to od wielkości miasta, w którym pracują oraz wykorzystywanego przez nich środków transportu (samochód lub skuter). Rok temu, zaraz po uruchomieniu działalności, InPost oferował doręczycielom od 1200 do 1500 zł netto.

A w Poczcie - według danych NSZZ Solidarność - 70 tys. osób zarabia poniżej 2,4 tys. brutto, czyli na rękę dostaje ok. 1,7 tys. zł. Nic więc dziwnego, że listonosze z Poczty Polskiej uciekają do prywatnych operatorów pocztowych. Co więcej, w prywatnej spółce InPost, inaczej niż w Poczcie, wysokość wynagrodzenia zależy do wydajności pracy. Podobnie jest w istniejącym od 2003 r. PAF Operatorze Pocztowym. _ U nas listonosz nosi tylko listy _ - mówi Marek Sadowski, rzecznik sieci. _ Ulotki noszą specjalnie do tego celu wynajęte osoby. Proszków, rajstop, papierosów nasi pracownicy nie sprzedają _- podkreśla Sadowski. Jeśli więc listonosze z Poczty Polskiej chcą podwyżkę przy jednoczesnym podniesieniu komfortu pracy, to przechodzą do konkurencji.

Tomasz Dominiak
POLSKA Dziennik Bałtycki

Wybrane dla Ciebie
Kupiła dom, może go stracić. Za długi poprzedniego właściciela
Kupiła dom, może go stracić. Za długi poprzedniego właściciela
Biegał między siedzeniami. Samolot został uziemiony na ponad 30 godzin
Biegał między siedzeniami. Samolot został uziemiony na ponad 30 godzin
Niemiecka sieć podbija Polskę. Otwiera sklep za sklepem
Niemiecka sieć podbija Polskę. Otwiera sklep za sklepem
Ważna zmiana w podatku od spadków i darowizn. Oto szczegóły
Ważna zmiana w podatku od spadków i darowizn. Oto szczegóły
Istnieją od 200 lat. Legendarny producent zamyka zakłady
Istnieją od 200 lat. Legendarny producent zamyka zakłady
Brytyjska blogerka zachwycona polskim miastem. Porównuje je z Krakowem
Brytyjska blogerka zachwycona polskim miastem. Porównuje je z Krakowem
Plaga szczurów w polskim mieście. "Wieczorem nie da się wyjść"
Plaga szczurów w polskim mieście. "Wieczorem nie da się wyjść"
Sałatka za 110 zł. Ceny w Zakopanem zwalają z nóg
Sałatka za 110 zł. Ceny w Zakopanem zwalają z nóg
Brytyjczycy rozpływają się nad polskim miastem. "Niedoceniane miejsce"
Brytyjczycy rozpływają się nad polskim miastem. "Niedoceniane miejsce"
Górale załamani brakiem śniegu. "Aż płakać się chce"
Górale załamani brakiem śniegu. "Aż płakać się chce"
Arabska linia tnie loty do Polski. Oto szczegóły
Arabska linia tnie loty do Polski. Oto szczegóły
Włamał się do sklepu i wypił alkohol. Schronisko zarobiło fortunę
Włamał się do sklepu i wypił alkohol. Schronisko zarobiło fortunę
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀