ycipk-7w9udu

Polacy już nie chcą zarabiać na grzybach. "To szok, jak bardzo 500 plus ich rozpuściło"

Od lat wczesna jesień kojarzy się Polakom z grzybobraniem. Można spędzić nieco czasu w lesie, pozbierać grzyby, a potem sprzedać je z zyskiem. - Ale sytuacja jest coraz gorsza. Polacy mają 500 plus, a my nie mamy grzybów - słyszymy w skupach runa leśnego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
- Prawie nic nie zebrałam, więc jak mogłabym myśleć o zarabianiu na grzybach? - pyta 80-latka
- Prawie nic nie zebrałam, więc jak mogłabym myśleć o zarabianiu na grzybach? - pyta 80-latka (WP.PL, Fot: Mateusz Madejski)
ycipk-7w9udu

- Oczywiście, że możemy porozmawiać, ale gdzieś tak w czerwcu przyszłego roku. Teraz mamy pełne ręce roboty - słyszymy w skupie grzybów "Gold Las" w woj. lubuskim.

Przedstawiciele firmy tłumaczą, że ludzie już po prostu nie chcą zbierać grzybów dla zarobku - więc sami muszą pracować "niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę".

- Niby ktoś się zgłasza, ale też mamy wyraźnie mniej chętnych niż w zeszłych latach - słyszymy z kolei w skupie grzybów w Borach Tucholskich.

ycipk-7w9udu

Czemu Polacy już nie chcą zarabiać na grzybach? - Efekt 500 plus - mówią zgodnie pracownicy skupów. - Po prostu ludzie stali się rozpuszczeni, już nie chce im się chodzić po lasach. Tyczy się to zresztą nawet emerytów, którzy teraz dostają te trzynaste emerytury - słyszymy.

Ketchupy smakowe - hit czy profanacja?

Zobacz też: Gdzie na grzyby? Oto grzybowa mapa Polski

ycipk-7w9udu

A zarobić teoretycznie trochę można. - Ceny w skupie zaczynają się od 7,5 zł za kilogram podgrzybka. Za kilogram żywego borowika można jednak już dostać nawet 30 zł - słyszymy w jednym ze skupów z południowej Polski.

Znacznie lepiej jest wyceniany borowik suszony. - Płacimy nawet 150 zł za kilogram, o ile grzyb jest naprawdę dobrej jakości. Na szczęście trochę telefonów mamy - mówi nam przedstawicielka innej firmy, która handluje runem leśnym.

Małych firm, które zajmują się skupem, jest jednak coraz mniej. Nie tylko zresztą z powodu niechęci Polaków do zbierania. - Małe skupy coraz częściej znikają, a handlem i uprawą zajmują się wielkie firmy grzybiarskie - słyszę od jednej z osób, która zajmuje się handlem runem.

Czy jednak naprawdę Polacy rezygnują ze zbierania grzybów? Przecież grzybobranie było zawsze nad Wisłą szalenie popularne, a niektórzy uznawali je wręcz za "sport narodowy". By się tego dowiedzieć, odwiedziłem Wzgórza Bukowe - to jedno z najpopularniejszych miejsc wśród grzybiarzy w województwie zachodniopomorskim.

ycipk-7w9udu
WP.PL
Podziel się

"Zbiory są na razie w tym roku skromne", słyszę od grzybiarzy

Czytaj też: Grzyby to już u nas towar luksusowy. Choć w polskich lasach jest ich pełno

"Z grzybów nie wyżyję"

ycipk-7w9udu

Uwielbiany przez miłośników grzybów las jest położony tuż obok ruchliwej drogi, która łączy Szczecin ze Stargardem.

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że grzybobranie wcale nie wyszło z mody. Przy wejściu do lasu stoi sporo samochodów, są nawet marki z wyższej półki, jak BMW czy Volvo. Okazuje się, że niektórzy grzybiarze przyjeżdżają na zbiory nawet rasowymi wozami terenowymi jak Nissan Patrol.

Na początku widzę jednak starszą kobietę, która czeka na pobliskim przystanku autobusowym.

Czytaj też: Inwazja borowika z USA. Może szkodzić polskim gatunkom, ale grzybiarze go uwielbiają

ycipk-7w9udu

- Porażka - odpowiada na pytanie, jak zbiory. - Nie znalazłam dzisiaj prawie nic - mówi, pokazując pusty koszyk. - No ale ja mam 80 lat, już wzrok nie ten. Niech pan się zapyta młodych, może oni mieli więcej szczęścia - dodaje.

WP.PL
Podziel się

W polskich lasach jest ciągle sporo grzybiarzy. Ale coraz mniej osób chce na tym hobby zarabiać

Szukam więc innych zbieraczy. Natrafiam na dwie młode kobiety. Pytam, jak zbiory. - Coś tam się trafiło, ale jest generalnie kiepsko - odpowiada jedna z nich. I pokazuje koszyk, efekt porannego zbierania. Jest zapełniony może w jednej szóstej.

- Zbieramy dla siebie. Zawsze to okazja, by wyjść na spacer z dzieckiem czy z psem i pooddychać nieco świeżym powietrzem. Nigdy nie myślałam, żeby grzyby sprzedawać. Zresztą jak widać po moich zbiorach, zbyt wiele bym nie zarobiła. A już na pewno bym z tego nie wyżyła - opowiada nam z uśmiechem kobieta.

Spotykam jeszcze starszego mężczyznę w gumofilcach, który z wielkim koszem wysiada z samochodu.

WP.PL
Podziel się

Niektórzy przyjeżdżają na grzyby rasowymi terenówkami

- Idę coś pozbierać, zaproszę wnuki na grzyby. Będą szczęśliwi, bo sami nie mają czasu na grzybobranie - uśmiecha się.

A nie chciałby pan na grzybach co nieco zarobić? - pytam.

- Nawet jeśli bym chciał, to tak naprawdę w okolicy nie ma nawet już żadnego skupu. Kiedyś był w Suchaniu, trochę się zarobiło. Ale teraz tam zdaje się sprzedają stare meble - słyszę od mężczyzny. - Może to i dobrze. Zadowolone wnuki są ważniejsze od tych kilku złotych, które kiedyś można było dostać - dodaje z błyskiem w oku.

Czytaj też: Polaka stać na lepszy alkohol. Pijemy coraz droższe trunki

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-7w9udu

ycipk-7w9udu
ycipk-7w9udu