Trwa ładowanie...
d3dav1o

Policja "ścigała" hiszpańskie ziemniaki, które miały udawać polskie. Sklep się tłumaczy

Policjanci przyjechali na miejsce, sfotografowali, przesłuchali pracowników sklepu, zabezpieczyli monitoring i zażądali dokumentów. Kradzież, pobicie na terenie sklepu? Nic z tego. Rzekomo hiszpańskie ziemniaki sprzedawane były jako polskie. Sieć tłumaczy, że to ludzki błąd i ziemniaki były jak najbardziej lokalne.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Policjanci zostali wezwani w związku z nieprawidłowym oznakowaniem ziemniaków w sklepie w Łodzi
Policjanci zostali wezwani w związku z nieprawidłowym oznakowaniem ziemniaków w sklepie w Łodzi
d3dav1o

Świadkami nietypowego zdarzenia byli klienci, którzy w czwartek robili zakupy w sklepie sieci Netto w Łodzi przy ul. Byszewskiej. Pochyleni nad dwiema skrzynkami z ziemniakami policjanci dokonywali czynności służbowych i zbierali dokumentację dotyczącą tego, czy oferowane ziemniaki rosły w glebie polskiej, czy hiszpańskiej.

O tym, że hiszpańskie ziemniaki są sprzedawane jako polskie, policję powiadomili członkowie Agrounii. Być może takie wezwanie komuś wyda się banalne, ale przypisywanie produktom właściwości, jakich w rzeczywistości nie posiadają, może nosić znamiona oszustwa w rozumieniu Kodeksu karnego.

Agrounia cieszy się z podjętej przez łódzką policję interwencji. "Teraz czas na sprawdzenie stanu faktycznego. Po krótkiej policyjnej konsultacji czekamy na specjalny zespół, który ma sprawdzić błędne oznaczenia towaru w sklepie" – czytamy w relacji na Facebooku.

d3dav1o

Zapytaliśmy rzeczniczkę prasową sieci Mariolę Skolimowską, dlaczego na jednej z etykiet podano błędnie kraj pochodzenia ziemniaków. Przedstawicielka sieci wyjaśniła, że to wynik jednostkowego błędu popełnionego przez kierownictwo sklepu.

Obejrzyj: AgroUnia jednego dnia przerywa konferencję UOKiK, innego błyszczy z ministrem. Niechciał komentuje

- Do niedawna faktycznie sprzedawaliśmy ziemniaki hiszpańskie. Przed ich wycofaniem zrobiliśmy we wszystkich sklepach tygodniową przerwę w sprzedaży, by polskie nie pomieszały się z hiszpańskimi, po czym wprowadziliśmy do sprzedaży ziemniaki krajowe. Niestety, z tyłu skrzynki, do której zostały przesypane ziemniaki, zachowała się etykieta, wskazująca jako kraj pochodzenia Hiszpanię i z tego wynikło zamieszanie – wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską rzeczniczka.

d3dav1o

Zapewnia, że w górnej skrzynce znajdowały się wyłącznie polskie ziemniaki, a teraz sklep sprawdza, czy w dolnej również były tylko polskie, czy przemieszane z hiszpańskimi.

- Bardzo przepraszamy klientów za ten błąd. Zadziałały już nasze wewnętrzne procedury, od wczoraj kierownicy okręgowi wzmocnili rutynowe kontrole oznakowań w podległych im sklepach. Na razie nie mamy sygnałów o tym, by w innych placówkach pojawiły się podobne problemy – zapewnia rzeczniczka. - Traktujemy to jako błąd ludzki i wypadek przy pracy - dodaje.

Jednocześnie dostaliśmy zapewnienie, że od 27 maja tego roku do sprzedaży we wszystkich sklepach sieci trafiają wyłącznie ziemniaki od polskich producentów.

d3dav1o

Zapytaliśmy, jakie konsekwencje mogą spotkać kierownika sklepu. Mariola Skolimowska zapewniła, że "Netto jest pracodawcą, który nie zwalnia ludzi za to, że popełniają błędy". - Z błędów wyciągamy wnioski, dzięki którym pracujemy coraz lepiej - dodaje rzeczniczka.

- Zostanie pouczony przez przełożonych, aby więcej nie dochodziło do podobnych sytuacji. Nie chciałabym jednak mówić nic więcej, bo to sprawa między pracodawcą a prawnikiem – mówi Skolimowska.

Zakłada, że sprawa będzie miała korzystny dla Netto wynik.

- Policja przygotowała dokumentację: zdjęcia, notatki, przesłuchała pracowników, sprawdza monitoring. Nie wiemy, w jakim kierunku prowadzone będzie postępowanie, musimy doręczyć jeszcze dodatkowe dokumenty, których zażądała policja. Prześledziliśmy jednak korespondencję z dostawcami i jestem pewna, że wyjaśnimy policji, z czego wynikł błąd – mówi.

d3dav1o

To nie pierwszy raz, gdy Agrounia wezwała policję do sklepu, w którym zagraniczne owoce lub warzywa były sprzedawane jako polskie. W lutym taka interwencja miała miejsce w Biedronce w Sieradzu. Poproszony o komentarz sklep wyjaśnił, że podczas interwencji pracownicy dopiero wykładali towar.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3dav1o

Podziel się opinią

Share

d3dav1o

d3dav1o