Trwa ładowanie...

Porównuję ceny na Black Friday. Na 50 przypadków tylko jeden to prawdziwa okazja

Black Friday trwa już w najlepsze. Jednak w polskich realiach to często ściema i wielu ekspertów przyznaje, że sklepy liczą na naiwność klientów. Dlatego tydzień temu zrobiłam 50 screenów z różnych sklepów internetowych, a następnie porównałam je z piątkowymi cenami.

Share
Porównuję ceny na Black Friday. Na 50 przypadków tylko jeden to prawdziwa okazja
Źródło: WP.PL
d2thm6i

Coraz głośniej mówi się o tym, że sklepy celowo podnoszą ceny przed promocjami na Black Friday, aby potem "spektakularnie" je obniżyć. Albo podają przekreśloną cenę (jako starą), która nigdy nie istniała. Informowaliśmy o tym w kontekście elektroniki. W przypadku kosmetyków klienci wyłapali natomiast, że firma oferowała już lepsze promocje niż na Black Friday.

Dlatego postanowiłam zrobić eksperyment - tydzień temu zrobiłam 50 screenshotów z najpopularniejszych sklepów internetowych, a w Black Friday porównałam je z aktualnym stanem.

d2thm6i

Wnioski? Nie napawają optymizmem. Owszem, czasem zdarzają się prawdziwe okazje. Ale raczej jest to kropla w morzu marketingowej ściemy. "Promocje" to najczęściej obniżki rzędu 100-200 zł przy przedmiotach o cenie idącej w tysiące. W dodatku bardzo często lepsza cena była np. w sierpniu.

Zobacz też: Money. To się liczy - Ireneusz Kołodziej

Wśród wszystkich 50 screenów znalazłam... jedną okazję wartą uwagi. A mianowicie Playstation 4 Slim 500 GB.

WP.PL
Źródło: WP.PL, Fot: Aleksandra Łukasiewicz

Obniżka wynosi 66 proc. i znajdziemy taką ofertę w kilku sklepach (np. Media Markt, Media Expert czy RTV Euro AGD). W dodatku sprawdzając historię cen na porównywarce cenowej możemy zobaczyć, że tak dobrej ceny nie było od czerwca.

d2thm6i

I to by było na tyle. Reszta to przykłady promocji głównie na papierze (tudzież ekranie komputera lub smartfonu). Dopóki odpowiednie urzędy nie zaczną wyciągać konsekwencji za wprowadzanie klientów w błąd, uchronić możemy się przed nimi tylko wzmożoną czujnością.

WP.PL
Źródło: WP.PL, Fot: Aleksandra Łukasiewicz

Cena tydzień temu - 2699 zł. Cena dzisiaj? Tyle samo, ale przekreślona jest znacznie wyższa, "stara" cena. Która może była, ale przez jeden dzień (widać to na wykresie historii cen). W dodatku ten przedmiot był do kupienia w lepszej cenie... w sierpniu.

WP.PL
Źródło: WP.PL, Fot: Aleksandra Łukasiewicz

W tym przypadku sklep próbuje nas przekonać, że zaoszczędzimy 300 zł. Jednak ze screena zrobionego tydzień temu wynika, że jest to co najwyżej 200 zł.

d2thm6i

Można by tak wyliczać w nieskończoność. Aby ustrzec się przed nieuczciwymi praktykami sprzedawców, polecam opcję śledzenia historii cen w porównywarkach cenowych oraz genialną stronę FakeFriday.org stworzoną przez Polaka, o czym więcej przeczytacie tutaj.

Ale umówmy się, po co polskie sklepy miałyby robić teraz, niecały miesiąc przed Bożym Narodzeniem, wielkie (a nie udawane) wyprzedaże? Dla marketingowców to po prostu kolejna okazja do zapchania czymś przekazu reklamowego między Halloween a świątecznym szałem prezentowym.

Black Friday ma rację bytu w USA dlatego, że następuje dzień po niemalże najważniejszym amerykańskim święcie - Święcie Dziękczynienia. Amerykanie wydają na nie naprawdę duże pieniądze i takie wyprzedaże mają służyć temu, aby zachęcić ludzi do zakupów w okresie zastoju. U nas dzień przed Black Friday to zwykły czwartek, a ludzie i tak już od połowy listopada zaczynają kupować rzeczy na święta.

Jeżeli chcecie kupić coś w naprawdę okazyjnej cenie, polecam niemieckie elektromarkety albo wstrzymanie się z zakupami do wyprzedaży po Bożym Narodzeniu

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2thm6i

Podziel się opinią

Share
d2thm6i
d2thm6i