Trwa ładowanie...

Praca bez pewności

Jak nie mając pewności zatrudnienia , pozostać wydajnym i zmotywowanym pracownikiem?

Share
Praca bez pewności
d11hn5j

Kierownik powiadomił Kubę, że firma chce go zwolnić. Gdy ten był bliski rozpaczy, szef się do niego uśmiechnął i powiedział: „Ale jest nadzieja. Jeśli zgodzisz się na obniżenie pensji o 20 procent i weźmiesz dodatkowe obowiązki, być może uda mi się ciebie wybronić”. Mając na karku kredyt hipoteczny i dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa, Kuba zgodziłby się na wszystko. W rezultacie zachował pracę. Na początku nawet był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Okazuje się jednak, że okrojone zarobki nie wystarczają już mu na czynsz, raty za mieszkanie, samochód, alimenty i inne zobowiązania. Przed pierwszym zawsze pożycza pieniądze. Ale tym, co naprawdę podcina mu skrzydła, jest niepewność zatrudnienia. Poza tym czuje się winny. Bo on zachował etat, inni – nie.

d11hn5j

- Tym razem uniknąłem zwolnienia – mówi Kuba. – Ale co, jeśli firma ogłosi kolejne redukcje? Czy się utrzymam, choćby za cenę akceptacji najbardziej upokarzających warunków? Z takimi lękami kładę się spać, towarzyszą mi, gdy oglądam film na DVD, gdy czytam książkę i uprawiam seks z narzeczoną. Dalej już tak nie mogę, nie dam rady.

Cały problem polega na tym, że firma wcale nie musi ogłaszać kolejnych cięć etatów, aby dać mu wymówienie. Kuba już nie umie wykrzesać z siebie dawnej satysfakcji z zawodowych wyzwań, motywacji, zaangażowania. Wyczerpał się emocjonalnie. To odbija się na jakości jego pracy, wydajności. Zdarza się mu nawet być opryskliwym wobec klientów, chociaż do tej pory miał opinię najmilszego i najbardziej w całym biurze opanowanego konsultanta ds. reklamacji. Owszem, stara się być sympatyczny, a i tak zawsze powie komuś coś przykrego. - Przypomina to sytuację człowieka, który siedzi po uszy w bagnie – wskazuje psycholog Andrzej Zakrzewski. – Im bardziej się szamoce, by wyjść z tego cało, tym szybciej się zapada. Nie widząc perspektyw, szansy na zmianę swego losu, zaczynamy wpadać w panikę. Stąd biorą się najgłupsze decyzje, niekontrolowane zachowania, reakcje.

Nowa perspektywa

„Życie się zmieniło, koledzy odeszli. Nagle wszystko, co wydawało się trwałe, okazało się tak kruche – w ten sposób zaczyna się modlitwa „ocalałych“ (Prayer for those remaining in the workplace), którą trzy lata temu stworzył jeden z biskupów Kościoła anglikańskiego. Jak się pozbierać po „czymś takim”? I robić swoje pomimo strachu, niepewności i smutku? - Istotne jest to, by swej samooceny nie uzależniać od tego, czy mamy pracę, czy ją tracimy – podpowiada Andrzej Zakrzewski. – Nasza wartość, godność nie zależy od decyzji prezesa, który być może nigdy nas nawet nie widział na oczy. A kierował się tylko chłodną logiką liczb. Jak podkreśla Grzegorz Turniak, prezes firmy BNI Polska, ryzyko utraty pracy może wyzwalać w człowieku pokłady energii, której nawet nie był do tej pory świadomy. Kiedyś miał szefa, który raczej mu nie sprzyjał, przeciwnie: szukał pretekstu, by się go pozbyć. Wiedząc, że wcześniej czy później otrzyma wypowiedzenie, postanowił uprzedzić przełożonego. - Dawałem z siebie dwa, trzy razy
więcej niż wcześniej – wspomina Turniak. – Nie po to jednak, by nieżyczliwy menedżer zmienił zdanie na mój temat. Lecz po to, by zwrócić na siebie uwagę rynku. Stałem się łakomym kąskiem dla head-hunterów. Nowa praca sama zaczęła mnie szukać.

Budowanie alternatyw

Najgorzej, gdy człowiek czuje się skazany na jedną firmę, nie buduje alternatyw. Wtedy przystaje na najgorsze warunki. A zwolniony, myśli, że świat się dla niego skończył. - Jeśli budujemy swoją reputację solidnego pracownika, specjalisty czy menedżera nie pod kątem konkretnego miejsca pracy, ale w kontekście całej kariery, na informacje o cięciach kadrowych reagujemy zupełnie inaczej – mówi Grzegorz Turniak. – Nie zżera nas obawa, stres. Nie zbieramy przy automacie do kawy informacji, na podstawie których możemy określić własne szanse na przetrwanie. W jakimś sensie jesteśmy ponad tym.

MK,JK,WP.PL

d11hn5j

Podziel się opinią

Share
d11hn5j
d11hn5j