Trwa ładowanie...

Prezes ZBP: "Banki nie tylko są od zarabiania. To byłby absurd"

- Dla sektora bankowego nie jest głównym celem zarabianie pieniędzy i wykluczanie setek tysięcy osób z życia społecznego i gospodarczego. To byłby absurd, szaleństwo, działanie niegodne instytucji publicznego zaufania - mówi WP.PL Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Share
Prezes ZBP: "Banki nie tylko są od zarabiania. To byłby absurd"
Źródło: WP.PL
d2cxa80

- Dla sektora bankowego nie jest głównym celem zarabianie pieniędzy i wykluczanie setek tysięcy osób z życia społecznego i gospodarczego. To byłby absurd, szaleństwo, działanie niegodne instytucji publicznego zaufania - mówi WP.PL Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Rozmową z nim rozpoczynamy nowy cykl "Restrukturyzacja z ludzką twarzą". Chcemy opowiedzieć czym jest ten przykry, ale czasem niezwykle potrzebny proces. Klientom pokazać jakie mają prawa, a bankom - jak dogadać się w trudnych przypadkach. Naszym pragnieniem jest ukazanie pozytywnych przykładów restrukturyzacji i minusów siłowej windykacji.

Sebastian Ogórek, WP.PL : Co to jest restrukturyzacja?

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich: W uproszczeniu to przedsięwzięcie polegające na zmianie systemu spłaty kredytu, gdy w życiu zadłużonej rodziny lub firmy wystąpiły nieoczekiwane wydarzenie. To sytuacja, gdy zmiana warunków jest koniecznością zarówno dla dłużnika, jak i wierzyciela, bo bez restrukturyzacji obie strony poniosłyby znacznie większe straty.

d2cxa80

WP.PL: Kiedy możemy w takim razie powiedzieć, że bank powinien przeprowadzić restrukturyzację?

W gospodarce rynkowej, żywej gospodarce, zawsze dochodzi do takich sytuacji, że część firm musi się przekształcić, dokonać zmian organizacyjnych i potrzebuje na to czasu. Z kolei w przypadku osoby fizycznej, jeśli ktoś stracił pracę na przykład w ramach zwolnień grupowych albo zachorował, ma okresowe problemy ze spłatą zobowiązania, ale chce je spłacić, bank stara się klientowi to umożliwić.

WP.PL: Na 100 udzielonych dziś kredytów ile obejmie proces restrukturyzacji?

Może posłużmy się takimi liczbami: wszystkie polskie banki na koniec czerwca miały udzielonych 960 mld zł kredytów, zagrożonych nieterminową spłatą jest około 60 mld zł. Część z nich musi podlegać restrukturyzacji.

WP.PL: Dlaczego tylko część?

Bo w przypadku niektórych pożyczek opóźnienia w spłacie są tylko kilkutygodniowe. W takim wypadku istnieje spora szansa, że klient banku sam sobie poradzi i nie trzeba będzie mu pomagać. W innych przypadkach umowę trzeba jednak renegocjować. Na przykład dołączyć kogoś z rodziny jako żyranta, dodać kolejne zabezpieczenie czy wydłużyć termin spłaty. Banki raczej muszą w odpowiednim czasie identyfikować kredyty zagrożone i zawiązywać na nie rezerwy, niż dokonywać ich restrukturyzacji.

WP.PL: Dlaczego bank, gdy ma takiego trudnego, zagrożonego klienta, od razu nie zaczyna z niego ściągać przy pomocy windykacji czy komornika pieniędzy? Przecież bank musi przede wszystkim chronić depozyty?

Tak bardzo radykalne działania muszą i są podejmowane w sytuacjach, które są ostateczne. Ideą bankowości jest chronienie depozytów, ale tak naprawdę jest to zarządzanie ryzykiem. To bank musi decydować komu i na jakich warunkach udzielić kredytu, by móc zarobić, a jednocześnie pilnować powierzonych mu pieniędzy. Bank ma obowiązek dokonywania analizy zdolności kredytowej, czyli tego czy klient jest w stanie spłacić swoje zobowiązanie. Następnie bank monitoruje działania klienta, czasami musi przypominać, niejednokrotnie są to trudne rozmowy.

d2cxa80

W przypadku restrukturyzacji zadłużenia firm, kiedy już dochodzi do jakiegoś nieszczęścia, a może się to przecież zdarzyć, bo gospodarka to żywy organizm, siadamy wspólnie z klientem. Zastanawiamy się wtedy, czy przedstawiony program naprawczy jest realny do realizacji. Jeśli tak, to mówimy: warto wdrożyć nowe warunki, rozłożyć niektóre spłaty, warto być może dołożyć trochę środków, aby dany projekt został zrealizowany, bo w perspektywie pozwali osiągnąć dobre cele gospodarcze i społeczne. Na przykład ochroni wiele miejsc pracy. Są jednak sytuacje, kiedy nie jest to możliwe.

W większości banków istnieją tego typu systemy restrukturyzacji, tego typu rozwiązania są stosowane?

Choć w bankach istnieją pewne wypracowane sposoby działania, to jednak każdy przypadek restrukturyzacji jest nieco inny i wymaga indywidualnego podejścia. Każdy bank ma też inny stosunek do tej kwestii, bo zarządzanie ryzykiem jest zależne od jego modelu biznesowego i aktualnej sytuacji finansowej. Tak więc to nie jest tylko kwestia podejścia klienta, ale też samego banku.

Z tego co Pan mówi należy wnioskować, że każdy uczciwy klient powinien mieć prawo do restrukturyzacji. Czy to tylko wolna wola banku?

Prawo do tego klienci mieli, mają i mieć będą. Osobna kwestia to ocena wiarygodności przesłanek do restrukturyzacji, tego czy ona może się udać. Czasami więc mówimy tak, a czasami decydujemy, że to się nie uda i musimy restrukturyzacji odmówić i dochodzić długu stanowczo w inny sposób.
Dziś prawo jest też niedostosowane do restrukturyzacji. W niektórych przypadkach urzędy skarbowe, gdy umorzymy część zobowiązania, nakazują klientowi zapłacić dodatkowy podatek. Kolejny problem to rezerwy celowe zawiązywane na niespłacane kredyty. One dziś tylko w malutkiej części są kosztem uzyskania przychodów. To sprawia, że elastyczne podejście do klienta to dodatkowy wydatek dla banku. Państwo stymuluje system do bycia bardzo restrykcyjnym.

A czy nie jest tak, że banki, zamiast wdrażać programy naprawcze, wolą zarabiać na windykacji? Cenniki są pełne 100-złotowych opłat za wykonanie jednego telefonu.

To jest mit. Banki zarabiają na udzielaniu kredytów, które są spłacane. Procesy restrukturyacyjny oraz windykacyjny są bardzo kosztowne. I najczęściej z windykacji bank odzyskuje część kapitału i czasami część odsetek.

d2cxa80

Kosztami zawsze jest obarczony klient, który boi się, że zaraz przyjdzie do niego komornik, bo bank w każdej chwili może wystawić Bankowy Tytuł Egzekucyjny(BTE).

Bank musi ograniczać straty, bo to kwestia bezpieczeństwa depozytów. Restrukturyzacja to są również koszty banku, który musiał utworzyć rezerwy, nie osiągnął zysku, zapłacił pracownikom. Proszę pamiętać, że to dzięki działaniom banków mamy dziś stabilny system finansowy. I żadna instytucja nie musiała być dokapitalizowana czy nawet znacjonalizowana, jak miało to miejsce w Irlandii, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii.

Czyli nie ma w ogóle problemu ze zobowiązaniami?

Tego nie powiedziałem. Śmiem twierdzić, że w Polsce mamy problem z restrukturyzacją i dochodzeniem należności, bo panuje spora niepewność prawna i nadal stosunkowo niska dyscyplina płatnicza. Wielu klientów lekceważy sobie terminowe spłacanie zobowiązań i czasami to BTE jest elementem dyscyplinującym. To jest paradoks, ale klient ma pieniądze, a rat nie płaci. Gdy dostaje BTE przypomina sobie o swoim obowiązku.

A czy nie ma ryzyka, że przez tak silny instrument nacisku, banki nie mają ochoty przeprowadzać akcji restrukturyzacyjnych? Jest BTE, są ustawowe karne odsetki, a dodatkowo często absurdalnie wysokie opłaty.

Cały mechanizm dyscyplinowania polega na przypomnieniu klientowi o jego długu. W umowie kredytowej są te wszystkie opłaty zapisane. On się na nie zgodził. Bank proponuje określone warunki. To jak z kartą kredytową. Klient dostaje kilka tygodni nieoprocentowanego kredytu, ale jeśli ten okres przekroczy, zawiedzie to zaufanie, to musi płacić. Umowa jest jasna. Jeśli się nie wywiąże ze zobowiązania, to zapłaci dużo więcej niż wynosi stopa rynkowa.

d2cxa80

Tylko, że często nie jest to wina klienta, a samego banku. W WP.PL opisywaliśmy przykład kobiety, która zaciągnęła we franku szwajcarskim kredyt na ok. 30 tys. zł. Gdy przyszedł kryzys sama poszła do banku z prośbą o restrukturyzację. Ten jej nie pomógł. Kobieta oddała samochód, spłaciła 50 tys. zł, drugie tyle ma jeszcze do spłaty i komornika na głowie. Czy klient powinien mieć prawo w takim przypadku żądać anulowania odsetek?

Należy pamiętać że banki udzielają kredytów z środków które zostały zdeponowane przez osoby oszczędzające. Zgoda na umorzenie części czy całości kredytu to sytuacja skrajna, która mogłaby mieć miejsce w niezwykle wyjątkowym przypadku. Kompleksowe rozwiązanie w tym obszarze musiałoby się spotkać z akceptacją osób, które oszczędzają w banku – ponieważ to z ich środków trzeba byłoby pokryć różnicę, wynikając z niespłaconych kredytów. Należy sobie zadać pytanie: czy społecznie sprawiedliwe byłoby takie rozwiązanie, gdzie osoby oszczędzające ponoszą koszty grupy która nieterminowo spłaca kredyty ?

W przypadku, kiedy klient uważa, że został wprowadzony w błąd lub nie zgadza się z decyzją banku, może dochodzić swoich praw. Procedury w bankach są mocno sformalizowane i ewentualne błędy pracownika, które oczywiście mogą się zdarzyć, będą udokumentowane. Do tego służy jednak cały system reklamacyjny, kodeks dobrych praktyk bankowych czy zalecenia KNF. Proszę jednak pamiętać, że każdy przypadek jest inny. Obawiam się, że w większości przypadków będzie to wynikało z błędu dłużnika. Bardzo duża grupa klientów banków nie czyta umów, które podpisuje, wielu klientów nie rozumie części zapisów lub rozumie je opacznie. Problem edukacji ekonomicznej wydaje się z mojego punktu widzenia priorytetem i debatę na ten temat bezwzględnie należy przeprowadzić. Powiem otwarcie, klient posiadający szerszą wiedzę na temat bankowości, znający swoje prawa i konsekwencje wynikające z korzystania z produktów bankowych, jest dla banku lepszym klientem. Musimy wspólnie dążyć do poprawy wiedzy ekonomicznej Polaków!

Wspomniał Pan o kodeksie etyki bankowej. Co jeśli do tego dokumentu bank się nie stosuje?

Jeśli dochodzi do sporu, na przykład sądowego czy przed arbitrem bankowym, i jeżeli zostanie wykazane, że bank czy jego pracownik nie stosował się do KDP, to w takim wypadku spór zapewne zostanie rozstrzygnięty na korzyść klienta.

Czyli ten dokument to nie jest tylko zbiór frazesów?

Proszę pamiętać, że my od kilku kwartałów cały czas debatujemy o roli banków w społecznej gospodarce rynkowej. To nie jest tak, że żyjemy w zdziczałym państwie, w którym podmioty typowo rynkowe nie mają żadnej wrażliwości społecznej i mają się wyzbyć umiejętności rozwiązywani problemów. Dla sektora bankowego nie jest celem tylko zarabianie pieniędzy i wykluczanie setek tysięcy osób z życia społecznego i gospodarczego. To byłby absurd, szaleństwo.

Nasze społeczeństwo jest na dorobku, sektor bankowy także. Zarządzamy jednak oszczędnościami naszych niezbyt bogatych obywateli. Dlatego czasem musimy być dość stanowczy i surowi. Nakazuje nam to prawo, ale także troska o dorobek, czasem wręcz krwawicę wypracowaną przez ludzi, którzy powierzyli nam swoje oszczędności.

d2cxa80

Podziel się opinią

Share
d2cxa80
d2cxa80