WAŻNE
TERAZ

Dotarliśmy do dwóch rządowych dokumentów. Wnioski są niepokojące

Przepisy, które cię ograniczają

Myślisz: "Wolnoć Tomku w swoim domku". Nic bardziej mylnego. Nie w Polsce. Horrendalne kary za brak skrzynki na listy czy numeru porządkowego to jeszcze nic. W dowolnym momencie urzędnik może zabrać nam ziemię, albo nakazać przebudowę domu...bo takie jest prawo.

Obraz
Źródło zdjęć: © Fotolia | Rafael Ben-Ari

Wbrew pozorom, nikt z nas nie jest panem na własnej ziemi. To, że państwo narzuca nam pewne ograniczenia nie jest żadną nowością i większość z nas to rozumie. Problem jednak polega na tym, że trudno się w nich zorientować, bo są porozrzucane po różnych kodeksach. To, że każdego z nas dotyczą przepisy kodeksu cywilnego czy prawa budowlanego nikogo nie dziwi. Ale ustawa o prawie geologicznym i górniczym? Okazuje się, że także ma zastosowanie w przypadku zwykłego Kowalskiego.

Płot musi być wymiarowy

Zacznijmy od rzeczy z pozoru błahej. Kodeks Cywilny zajmuje się wieloma kwestiami związanymi ze stawianiem ogrodzeń. Zgodnie z art. 152 KC - właściciele działek, które sąsiadują, mają obowiązek współdziałać przy "rozgraniczaniu" oraz ponoszą po połowie z tym związane koszty. Na szczęście nikt nie zmusi nas do dorzucania się do stawiania drogiego ogrodzenia za kilkanaście tysięcy. Według stanowiska Sądu Najwyższego przy stawianiu nowego płotu nikt nie może być zmuszony do tego by finansował jego budowę, jeśli nie widzi potrzeby stawiania takiej konstrukcji.

Przepisy regulują nawet kwestię wysokości płotu i sposób jego wykończenia. Na przykład, przy stawianiu ogrodzenia, które jest niższe niż 1,8 metra nie możemy zakończyć go ostrymi elementami takimi jak: drut kolczasty, tłuczone szkło, czy kolce. Co więcej często, a nawet w przeważającej ilości przypadków, chcąc wybudować ogrodzenie będziemy musieli zgłosić to do starostwa powiatowego. Mamy ten obowiązek przy stawianiu konstrukcji od strony: drogi, ulicy, placu, torów kolejowych i innych miejsc publicznych oraz kiedy byłoby ono wyższe niż 2,2 metry.

Kopanie sprzeczne z prawem

Kolejne ograniczenia są związane z możliwością kopania we własnej ziemi. Chciałbyś w przydomowym ogródku mieć staw, basen, albo oczko wodne? Zgodnie z prawem budowlanym, jeśli jego powierzchnia przekroczy 30 m2, niezbędne jest pozwolenie na budowę. W przypadku mniejszego obiektu budowę i tak trzeba to zgłosić urzędnikom.

Państwu nie podoba się także, jeśli na swojej ziemi dokonujemy większych robót ziemnych. Tutaj pojawia się właśnie wcześniej wspomniane prawo geologiczne i górnicze, które wymaga koncesji od tych, którzy prowadzą działalność gospodarczą polegającą na wydobywaniu kopalin ze złóż. Problem polega na tym, że od kilku lat nie można kopać w ziemi inaczej niż na podstawie koncesjonowanej działalności. Ktoś mógłby pomyśleć, że co to ma wspólnego z robotami na własnej ziemi. Niestety definicje zarówno złoża jak i kopaliny są bardzo szerokie.

Zgodnie z ustawą złożem kopaliny jest naturalne nagromadzenie minerałów, skał oraz innych substancji, których wydobywanie może przynieść korzyść gospodarczą. A kopaliny? Poza klasycznym węglem, który się wszystkim kojarzy, to także piaski, żwiry, torfy, wapienie i wiele innych pospolitych surowców, które możemy znaleźć na swojej działce.

Stawki kar za kopanie bez licencji są bardzo wysokie, to aż 80-krotność opłaty eksploatacyjnej, którą płaci się kopiąc legalnie. Jest ona zależna od surowców, które wydobywa się w trakcie. Jakby tego było mało możemy dostać także karę grzywny albo aresztu. W teorii można się przed taką odpowiedzialnością zabezpieczyć. Trzeba zgłosić się do starostwa z prośbą o wydanie koncesji, jeśli orzekną, że nasze działania nie ma cech górnictwa, to nie będą potem mieli podstaw do nałożenia wysokich kar.

Kolejnym elementem, na który trzeba uważać przy pracach takich jak brukowanie jest ryzyko zmiany stanu wodnego na gruncie poprzez podniesienie poziomu terenu posesji. Jeśli dojdzie do tego, że z naszej winy woda deszczowa zaleje sąsiada, to może on zażądać przywrócenia terenu do stanu poprzedniego lub wykonania urządzeń, które spowodują, że nie będzie dochodzić do zalewania jego terenu. Oczywiście, jeśli znajdziemy się w odwrotnej sytuacji i to nas sąsiad będzie zalewał to też mamy takie prawo.

Warto też wiedzieć, że w sytuacji gdyby wybudowanie urządzeń melioracyjnych lub przywrócenie poprzedniego stanu terenu nie zlikwidowałoby wszystkich szkód to osoby, którym zalało nieruchomość mają prawo domagać się odszkodowania. O jego wysokości decyduje marszałek województwa, ale oczywiście wypłaca je osoba, przez którą szkoda powstała.

Granica rzeczą świętą

Domu, budynku gospodarczego czy garażu nie możemy wybudować w dowolnym miejscu na naszym gruncie. Przepisy ściśle określają, że nie mogą one stać zbyt blisko granicy działki. Przykładowo, jeśli kilka albo kilkanaście lat temu wybudowaliśmy budynek mieszkalny tak, że jedna z jego ścian jest usytuowana na granicy i są w niej okna, to dziś zgodnie z przepisami możemy dostać nakaz ich zamurowania. Zwłaszcza, jeśli odległość od budynku sąsiada wynosi mniej niż 8 metrów. To kwestia norm bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Urzędy często stoją na stanowisku, że budowanie czegokolwiek, nawet postawienie składu na drewno czy małej altany, przy granicy lub w odległości 1,5 metra od niej wymaga zgłoszenia budowy.

Nasza własność może zostać ograniczona także przez sąsiadów, którzy mogą domagać się ustanowienia przez nasz grunt dostępu do drogi publicznej w przypadku, kiedy nie mają sami takiej możliwości. Oczywiście za odpowiednią opłatą. To tzw. służebność gruntowa lub służebność osobista i regulują je 145 i 146 art. Kodeksu Cywilnego.

Wywłaszczenie

Poprzednie przykłady nie były jednak jeszcze najcięższymi. - Jednym z najdalej idących skutków ograniczenia uprawnień właściciela jest możliwość pozbawienia go prawa własności nieruchomości na skutek wywłaszczenia na podstawie ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - podkreśla Marcin Zadrożny, aplikant adwokacki z HILLS LTS S.A.

Skarb Państwa albo samorząd terytorialny mogą nas pozbawić własności, albo ją ograniczyć, gdy nieruchomość jest niezbędna do realizacji tzw. celów publicznych. Zgodnie z Konstytucją RP wywłaszczenie jest dopuszczalne tylko w przypadku wyżej wymienionych celów publicznych i z obowiązkowym słusznym odszkodowaniem.

Niestety zdarzają się przypadki, w których właściciele gruntów wywłaszczonych, np. pod budowę dróg, mają problem z uzyskaniem zadośćuczynienia. Gminy zwlekają bowiem z wypłatami tłumacząc się, że nie mają na nie środków. Do tego powołują się na ustawę o gospodarce nieruchomościami regulującą procedurę wywłaszczenia, z której nie wynika, w jakim terminie muszą przeprowadzić negocjacje z właścicielem wywłaszczonej nieruchomości.

Za przejętą działkę należy się właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu odszkodowanie. W pierwszej kolejności ustala się je na drodze negocjacji pomiędzy samorządem a właścicielem nieruchomości, a jeżeli nie dojdzie do porozumienia, samorząd wydaje decyzję o odszkodowaniu i je wypłaca na podstawie przepisów o odszkodowaniach za wywłaszczenie nieruchomości.

Wybrane dla Ciebie
Pociągi wjeżdżają wolniej do Gdańska. PKP obawia się katastrofy
Pociągi wjeżdżają wolniej do Gdańska. PKP obawia się katastrofy
Płacą za butelki trzy razy? Mówi o realiach systemu kaucyjnego
Płacą za butelki trzy razy? Mówi o realiach systemu kaucyjnego
Zarobki położnych w Polsce. Oto ile dostają "na rękę"
Zarobki położnych w Polsce. Oto ile dostają "na rękę"
600 zł/kg. Służby tropią handel tymi grzybami. Kary są ogromne
600 zł/kg. Służby tropią handel tymi grzybami. Kary są ogromne
To nie urzędnicy. To oszuści. Uwaga na nowy przekręt
To nie urzędnicy. To oszuści. Uwaga na nowy przekręt
Pasibus w ogniu krytyki po zbiórce Łatwoganga. Teraz się tłumaczy
Pasibus w ogniu krytyki po zbiórce Łatwoganga. Teraz się tłumaczy
Odchodzimy od pomp ciepła. Oto na co stawiają teraz Polacy
Odchodzimy od pomp ciepła. Oto na co stawiają teraz Polacy
Nowi królowie rynku pracy. Wyciągają ponad 30 tys. zł miesięcznie
Nowi królowie rynku pracy. Wyciągają ponad 30 tys. zł miesięcznie
"Można sobie zrobić krzywdę". Tu sprzedają przeterminowaną żywność
"Można sobie zrobić krzywdę". Tu sprzedają przeterminowaną żywność
Fiasko rozmów w Dino. Zarząd nie przyszedł. "Skandal"
Fiasko rozmów w Dino. Zarząd nie przyszedł. "Skandal"
Kryzys u giganta sportowego. Zwolni 1400 osób w ciągu dwóch lat
Kryzys u giganta sportowego. Zwolni 1400 osób w ciągu dwóch lat
Poskarżyli się na system kaucyjny w Żabce. "Automaty nie działają"
Poskarżyli się na system kaucyjny w Żabce. "Automaty nie działają"
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀