Trwa ładowanie...
d11hzwy

Susza w Polsce. Kolejny kryzys wisi w powietrzu. Tym razem energetyczny

Dziś płoną torfowiska, jutro lasy, potem będzie susza, a pojutrze zabraknie nam prądu – ostrzegają eksperci. Jaki związek ma prąd w gniazdkach z brakiem wody za oknem? Wyjaśniamy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W Polsce 70 proc. wody zużywa energetyka - więcej, niż rolnictwo, gospodarstwa domowe i inne gałęzie przemysłu
W Polsce 70 proc. wody zużywa energetyka - więcej, niż rolnictwo, gospodarstwa domowe i inne gałęzie przemysłu (Materiały prasowe)
d11hzwy

Władze Warszawy już dziś ostrzegają przed nadużywaniem wody. Niedługo konieczne będzie wprowadzenie jej racjonowania. Może nie zabraknie wody w kranach, ale z pewnością nie będzie jej wystarczająco dużo, by podlewać trawniki czy ogródki.

A przede wszystkim zabraknie jej do produkcji prądu. Ale jaki związek ma woda z elektrowniami? Otóż olbrzymi. Według raportu Greenpeace energetyka jest najbardziej "wodożerną" gałęzią przemysłu. Chłonie ją jak gąbka.

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Polski system energetyczny jest uzależniony od spalania węgla, jeszcze w roku 2016 aż 85 proc. energii elektrycznej w Polsce wytwarzane było w ten sposób. Rafał Zasuń z portalu WysokieNapiecie.pl w rozmowie z WP Finanse mówi, że sytuacja i tak się poprawiła, i obecnie z węgla wytwarzamy 78 proc. energii.

d11hzwy

- Problemem są przede wszystkim stare elektrownie, budowane jeszcze w czasach PRL. Pracują one w obiegu otwartym i potrzebują wody z rzek czy jezior do chłodzenia bloków. Zauważmy – większość elektrowni jest położona nad rzekami – tłumaczy Zasuń.

Zobacz też: W Polsce roi się od maseczek z podrabianymi albo naciąganymi certyfikatami. Kto dał się nabrać na triki sprzedawców?

Elektrownie węglowe potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia bloków. Raport Greenpeace ujawnia, że w Polsce zapotrzebowanie przemysłu węglowego na wodę jest szokująco wysokie. Pochłania on aż 70 proc. całkowitego poboru wody w kraju.

d11hzwy

Oznacza to, że z całej wody, którą człowiek pobiera na wszystkie swoje potrzeby (przemysł, rolnictwo, gospodarstwa domowe i inne), aż 70 proc. przeznacza na funkcjonowanie jednej tylko gałęzi działalności – przemysłu węglowego. To najwyższy wynik na świecie. Dla porównania: przemysł węglowy w Niemczech pochłania 18 proc. całkowitego poboru wody w kraju, średnia dla UE to 13,7 proc., a średnia globalna to 6,8 proc.

Elektrownia działa jak wielki czajnik. Spalany węgiel podgrzewa wodę, ta zamienia się w parę, która z kolei napędza generator – turbinę parową. Tu jednak woda krąży w obiegu zamkniętym. Musi być czysta i spełniać wyśrubowane parametry, by nie zniszczyć turbiny. Olbrzymie ilości wody są za to zużywane do chłodzenia pary, która przeleci przez turbinę. Elektrownia o mocy 500 MW z chłodzeniem w systemie otwartym potrzebuje basenu olimpijskiego wody co... trzy minuty.

- Jeśli poziom wody jest niski, elektrownia musi zmniejszyć moc, bo po prostu nie ma się czym chłodzić. Jeśli wody w rzece czy jeziorze jest za mało, a elektrownia ciągle dolewa ciepłej, to temperatura się podnosi. Z rzeki robi się "zupa", a to może być niebezpieczne dla przyrody. Dlatego elektrownie muszą stale sprawdzać temperaturę wód – mówi nam Rafał Zasuń.

Dodaje, że sytuacja w Polsce i tak się poprawia, bo coraz więcej elektrowni ma zamknięty obieg wody chłodzącej i wykorzystuje do tego tzw. chłodnie kominowe.

d11hzwy

- Sytuacja z 2015 roku raczej nam nie grozi – uspokaja Zasuń. Wówczas wszyscy więksi odbiorcy energii elektrycznej zostali zmuszeni do ograniczeń w poborze prądu, a blackout był dosłownie o włos.

Zobacz też: Chińczycy opóźniają dostawy środków ochrony. O samolotach z maseczkami możemy na razie zapomnieć

Tak naprawdę nie wiadomo, jak będzie wyglądało tegoroczne lato. Służby meteo starają się prognozować pogodę, ale maksimum ich możliwości to tydzień, góra dwa. Dłuższe prognozy to po prostu wróżenie z fusów i żaden szanujący się meteorolog nie powie, że w czerwcu czeka nas niespotykana dotąd fala upałów, bo równie dobrze mogą nas zalać ulewy.

Z drugiej jednak strony służby meteo mają do dyspozycji statystykę i mnóstwo zmiennych, na podstawie których mogą stwierdzić, że jeżeli nic się nie zmieni, to latem czeka nas katastrofa. I to już nie jest wróżenie z fusów, ale wyciąganie wniosków na podstawie danych z przeszłości.

d11hzwy

Co dziś wiemy?

Na przykład to, że wody w Polsce jest tak mało, że powrót do normalności wymagałby kilkudziesięciu dni opadów. I to opadów nieprzerwanych, wody cieknącej z nieba non stop. Nie jednej czy kilku ulew, które atakują powierzchnię ziemi i szybko spływają, ale niewielkiego deszczu, który systematycznie nawadnia glebę na wiele metrów wgłąb. Tak przynajmniej wynika z analiz, jakie przedstawiły Wody Polskie.

Skutki braku wody widzimy już dziś. Poziom wody w Wiśle i innych rzekach nieubłaganie zbliża się do sytuacji znanej sprzed kilku lat, gdy wiele cieków można było po prostu przeskoczyć. Tylko że susza, która pozwoliła przejść przez Wisłę w Warszawie suchą, jedynie nieco ubłoconą stopą, do tej pory zdarzała się sporadycznie i to w środku lata. Teraz taki kryzys będzie na wiosnę.

Na suszę, z jaką zmagamy się w naszym kraju, wpływa wiele czynników. Pierwszym i najważniejszym jest oczywiście brak opadów, jaki obserwujemy od kilku tygodni. Drugim jest ubiegła zima, która przyniosła rekordowo mało opadów śniegu, a należy pamiętać, iż topniejąca pokrywa śnieżna odgrywa fundamentalną rolę, ponieważ na wiosnę zawsze zasilała rzeki i glebę w potrzebną wodę.

d11hzwy

Nie należy zapomnieć także o poprzednich dwóch latach, które zwłaszcza w zachodniej i środkowej Polsce były wyjątkowo suche. Zdecydowanie lepiej sytuacja z opadami wyglądała wtedy na południu i północy, choć i tam pojawiały się okresy, kiedy przez wiele dni nie spadła ani jedna kropla deszczu. Gdyby zimą było dużo śniegu, a ostatnie lata były bardziej wilgotne, nie zagroziłaby nam tak ogromna susza.

Skutki będą opłakane

Jest już tak źle, że w Biebrzańskim Parku Narodowym płoną nawet obszary, które z założenia kojarzą się z wilgocią - bagna i torfowiska. Są tak wyschnięte, że do ich pożaru wystarczyła iskra. A że w Polsce w XXI wieku ciągle kultywowana jest bezsensowna i barbarzyńska tradycja wypalania traw, o tę iskrę nie było trudno. Nawiasem mówiąc, naukowcy od lat podkreślają, że wypalanie pól nie powoduje ich późniejszego użyźnienia, ale nadal wielu pozostaje głuchych na ich apele.

Wszystko, co musisz wiedzieć o skutkach suszy w Polsce znajdziesz na naszej grupie na Facebooku. Aktualne wydarzenia, najnowsze informacje, wymiana wiedzy, wskazówek jak można pomóc czy gdzie pomocy szukać. Kliknij, by dołączyć: https://www.facebook.com/groups/776232092781977

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

d11hzwy

Podziel się opinią

Share

d11hzwy

d11hzwy