Syn górnika stworzył firmę wartą miliard. Założył kopalnię... bitcoinów

Administracja Łukaszenki zaoferowała mu 5 lat działalności na Białorusi bez podatku dochodowego. Ściągnąć go do siebie chcą Szwajcarzy, zaprasza premier Malty, a nawet szejk z rodziny królewskiej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zaprosił go na audiencję: "Witam u nas ludzi z Polski".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Sylwester Suszek, milioner z Piekar Śląskich, broni się przed przymusową emigracją z Polski
Sylwester Suszek, milioner z Piekar Śląskich, broni się przed przymusową emigracją z Polski (Bitbay, Fot: Bitbay)
WP

Tylko w Polsce biznes Sylwestra Suszka jest tępiony nowymi podatkami, naznaczony ostrzeżeniem Komisji Nadzoru Finansowego i szczuty prokuratorem. To dlatego, że opiera się na wirtualnej walucie bitcoin i technologii blockchain. Tak naprawdę rozumie je nieliczna kasta programistów i inwestorów. Wirtualna waluta nie pasuje do papierowo analogowego NBP, a giełdy bitcoinów nie podobają się Komisji Nadzoru Finansowego. Urzędnicy woleliby w ogóle nie mieć tego problemu.

W cztery lata stworzył giełdę większą od GWP

- Niesłusznie. Jeśli politycy szukają polskiego odpowiednika Google, Facebooka, to proszę, właśnie powstał. To polska branża bitcoinowa. Gdzie nie pojadę w świat, wszyscy chwalą najlepsze pomysły polskich programistów oparte o tę technologię i rosnące u nas firmy - mówi Sylwester Suszek. Sam jest założycielem BitBaya, największej w Polsce i Europie oraz szóstej na świecie, giełdy opartej na handlowaniu bitcoinami.

WP

Obrót wirtualną walutą w rekordowym dniu, w grudniu 2017 wyniósł 1,5 mld złotych. Oznaczało to, że blondyn w niedawno skrojonym przez krawca garniturze przeskoczył Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Pomyśleć, że zajęło mu to zaledwie 4 lata. BitBay powstał za równowartość 200 tys. złotych, czyli garść bitcoinów wykopanych w garażu domu w Piekarach Śląskich.

Bajka o swobodnym zarabianiu na bitcoinach skończyła się na początku kwietnia. Ministerstwo Finansów opublikowało komunikat o zasadach opodatkowania wypracowanych zysków na wirtualnej walucie i samych transakcji wymiany. Tak niekorzystnych dla inwestorów, że wywołało to protest tego środowiska.

Krajowa Administracja Skarbowa zażądała od giełd i kantorów oferujących kryptowaluty szczegółowych danych na temat klientów. Komisja Nadzoru Finansowego umieściła giełdę kryptowalut BitBay na liście ostrzeżeń publicznych. W efekcie banki obsługujące wypowiedziały BitBayowi umowy na prowadzenie rachunków bankowych. Te "realne" konta były potrzebne, by klienci wpłacali i wypłacali prawdziwe pieniądze do zamiany na bitcoin. Giełdzie pozostał jeden rachunek w banku spółdzielczym. Suszek stanął nad przepaścią.

Uciekajcie stąd wszyscy

WP

Kilka podobnych polskich giełd w jeden dzień wyniosło się za granicę np. do Londynu, ale nie Suszek. Chce walczyć. - Potraktowano nas jak podejrzanych przestępców, ale to nie moja wina, że polska administracja nie nadąża za rozwojem wirtualnych biznesów. Chcę pozostać w Polsce, bo BitBay jest z naszym krajem kojarzony na całym świecie. Tutaj i dzięki Polakom wyrósł na czołową firmę na świecie - mówi, pokazując artykuły z Forbes India oraz CNN. "Polish enterpreneur Suszek" jest jednym z nielicznych szefów biznesów bitcoinowych, który się ujawnił. Większość działa w cieniu. Dlatego Polak dostał zaproszenie na szczyt ekonomiczny w Davos i na debatę o bitcoinie z eurourzędnikami w Brukseli.

- Dlaczego w Polsce muszę tłumaczyć się przed prokuratorem, kiedy od innych rządów otrzymuję zaproszenia do działalności, a inwestorzy oferują mi kapitał na rozwój? - pyta rozżalony przedsiębiorca. Spotkał się z urzędnikami Ministerstwa Finansów. Zaproponował własny pomysł na uczciwe, nie rujnujące opodatkowanie branży (szczegółów nie zdradza). - Jeśli się nie uda i ja spakuję walizki, wyjadę już na stałe - zapowiada.

Syn nauczycielki i górnika

Ma 31 lat i jest synem nauczycielki i górnika. Wychował się w Piekarach Śląskich. Pierwszym jego biznesem był sklep z częściami i montaż komputerów. Pracował też w branży pośrednictwa finansowego, a nawet założył własną firmę. I pewnie pozostałby w tych biznesach, gdyby nie odkrył złóż cenniejszych niż węgiel czy złoto - bitcoinów.

WP

Co można z nimi robić dowiedział się od Chińczyków z Alibaba.com. Załóżmy, że kupujesz w Chinach kontenery podzespołów komputerowych. Masz do zapłacenia milion złotych. Zapłata za towar wędruje przez kilka banków, co zajmuje czas. Prowizja i koszty przewalutowań wyniosą ok. 15 tys. zł. Co innego, kiedy Chińczyk akceptuje rozliczenia w bitcoinach. Z pieniędzy korzysta od razu i prawie bezkosztowo wymienia na realny pieniądz.

Przykład dla "Kowalskiego", który akurat wyjechał na wakacje: wypłata równowartości 100 złotych w bankomacie w Dubaju kosztuje 17 zł. To nic innego jak zbójecki zysk banku pana Kowalskiego, banku w Dubaju i operatora maszyny wydającej banknot. Wymieniając bitcoiny na realną walutę kantor w Dubaju weźmie najwyżej 3 zł prowizji.

Dlatego takie korporacje, jak Visa czy Mastercard, z przerażeniem patrzą na rozwój alternatywnej waluty. Na przykład bank inwestycyjny Goldman Sachs opisywany jako "ośmiornica oplatająca mackami każdy rodzący się biznes na świecie" na wszelki wypadek już kupił sobie giełdę podobną do firmy Suszka. Transakcja miała być warta 400 mln dolarów. Stąd wycena biznesu Polaka na około miliard złotych.

Kopalnia w garażu

WP

Sylwester Suszek narodziny bitcoina obserwował z pozycji doradcy kredytowego i sprzedawcy komputerów. Pierwszego bitcoina kupił dla zgrywy i z ciekawości za równowartość około 60 dolarów. Patrzył na notowania, a pieniążek nagle był już warty ponad 150 dolarów. Zaczął kupować więcej. Tak zebrał kapitalik warty kilka tysięcy dolarów. - Pierwsze, łatwe pieniądze rozeszły się na rozrywkę. Wyjazdy ze znajomymi i fajne życie - zwierza się przedsiębiorca. Skoro za wirtualne pieniądze można jeść, pic i bawić się, to wypadałoby pomyśleć o zorganizowanym zdobywaniu bitcoinów - kalkulował. Założył kopalnię.

Kryptowaluta jest opisana przez twórców jako algorytm, zakładający, że na świecie powstanie 21 mln bitcoinów. "Wykopać" (termin wzięto od kopania złota), a fachowo wyemitować niczym bank, mógłby je każdy, kto w takie przedsięwzięcie zaprzęgnie komputer albo wiele komputerów. Im większa moc obliczeniowa sprzętu, tym szybciej przyrasta urobek. Tu pojawia się kolejne ograniczenie. Społeczność bitcoinowców ustaliła, że im więcej będzie bitcoinów na rynku, tym trudniej będzie zdobyć następne monety.

Szacuje się, że na świecie wykopano już 17 mln bitcoinów. Podobnie, jak kopalniach, potencjalne złoże zaczyna się wyczerpywać. Dlatego duże kopalnie - istne hangary ze sprzętem komputerowym po sufit - potrafią zdobywać np. 50 bitcoinów na godzinę.

WP

Kilka lat temu Suszek skrzyknął znajomych i urządził kopalnię w garażu domu w Piekarach Śląskich. No i wykopał… - Mam na świecie kilka kopalni - zdradza. - Produkowanie pieniędzy to brzmi pięknie, ale to biznes który już się kończy. Coraz więcej czasu i energii potrzeba na wyprodukowanie kryptowaluty - dodaje. Zdradzić, ile tych bitcoinów zdobył, nie chce. Opowiada, jak przeskoczył na kolejny wirtualny biznes.

- Zawsze z podziwem patrzyłem na Allegro. Udostępniają jedynie bezpieczne miejsce do transakcji kupna i sprzedaży w Internecie, a mają piękną prowizję od przepływających przez ich stronę towarów i miliardowych obrotów. Tak wpadłem na pomysł stworzenia giełdy, w której inwestorzy mogliby zarabiać na kupnie i sprzedaży bitcoinów i innych kryptowalut - wspomina Suszek. Dwa kolejne biznesy to międzynarodowa sieć kantorów wymiany kryptowalut na prawdziwe pieniądze oraz operator płatności internetowych oparty na bitcoinie.

Giełda BitBay ma 800 tys. klientów, nie tylko z Polski, marzących o zyskach z różnicy kursu kryptowaluty. To właśnie główna przyczyna kłopotów przedsiębiorcy. Państwowi regulatorzy KNF i NBP martwią się o niedoświadczonych graczy, których przyciągnęły emocje i marzenia. Stąd krucjata urzędów przeciwko giełdom kryptowalutowym w Polsce. Tak, jakby oszczędności nie tracili posiadacze obligacji Get Back, posiadacze akcji kopalni JSW albo właściciele lokat w padających jak muchy SKOK-ach.

W Katowicach powstanie Suszek Tower

Represje wobec bitcoinowców w Polsce zaczęły się od „głupiego pytania” do Mateusza Morawieckiego, co sądzi o rozwoju kryptowalut. Premier udzielał wywiadu podczas szczytu ekonomicznego w Davos dla agencji Bloomberg. Sprawiał wrażenie nieprzygotowanego na takie pytanie. - Zakażemy bądź wprowadzimy pewne specjalne regulacje po to, aby zyskać pewność, że nie włączy się w to zbyt wielu nieświadomych ludzi i aby nie okazało się to kolejną piramidą finansową. Kilka lat temu doświadczyliśmy wielkiego skandalu w postaci Amber Gold i nie chcemy mieć kolejnego - odpowiedział Morawiecki.

Przypomnijmy, że Narodowy Bank Polski za 100 tys. zł zamówił kampanię u wpływowych youtuberów, którzy przygotowali filmy zniechęcające do kryptowalut. Na jednym z nich bohater inwestuje w walutę, kupuje lamborghini i ubiera się u Gucciego. Następnie, po rzekomym spadku kursu waluty, krzyczy do kamery: "straciłem cały hajs!". Kampania NBP wywołała lawinę żartów. Powstały dziesiątki parodii, które łatwo znaleźć, wpisując w wyszukiwarkę "filmy, uważaj na krytowaluty".

- Boże, jakie to było słabe i głupie. Przecież koszulka Gucciego i auto mu zostały - śmieje się Sylwester Suszek. Sam zapytany o ewentualny krach notowań bitcoina, mówi, że nie zostałby bankrutem. Realnego, nie wirtualnego, majątku ma tyle, że chce wybudować w Katowicach drapacz chmur. Będzie symbolem sukcesu największej i najbardziej innowacyjnej bitcoinowej firmy, jaka narodziła się w Polsce. Podobnie do Trump Tower w Nowym Jorku przybierze nazwę od nazwiska właściciela. Suszek Tower ma liczyć 30 pięter. Zasiedlą go pracownicy i programiści, kontrolujący biznes rozciągający się od Hongkongu, Delhi i Dubaju, przez Amsterdam po Brazylię. To wszystko oczywiście pod warunkiem, że Suszek nie zostanie wyrzucony z Polski.

Polub WP Finanse
WP
WP