Szkic Walutowy

Prezes NBP Sławomir Skrzypek oraz członek RPP Andrzej Sławiński w wypowiedziach dla mediów stwierdzili, że złoty jest niedowartościowany, jednak nie należy się spodziewać, aby te wypowiedzi pomogły naszej walucie w powstrzymaniu osłabienia.

Również dziś rano minister pracy i polityki społecznej, Jolanta Fedak, stwierdziła że stopa bezrobocia w Polsce może wzrosnąć do 12% w ciągu 6 miesięcy, zaś przepytywani przez agencję Reutera ekonomiści uważają, że stopa bezrobocia będzie wynosić 12,2% w grudniu oraz 12,8% w styczniu 2010.

Złoty może słabnąć z wielu powodów. Po pierwsze deprecjacja naszej waluty związana może być z wycofywaniem się inwestorów z polskich aktywów (chodziłoby przede wszystkim o obligacje rządowe), po drugie za skalę ruchów odpowiedzialna może być płytkość rynku złotego – stwierdzenie to oznacza, że po danym kursie oferowane są stosunkowo niewielkie kwoty i każde większe zlecenie sprzedaży waluty powoduje uruchomienie coraz dalej położonych zleceń kupna, co w ogromnym tempie winduje kursy w górę. Najważniejszym powodem takich zachowań inwestorów są obawy o kondycję polskiej gospodarki – o jakość udzielonych kredytów, o wyniki produkcji przemysłowej itp. Niewykluczone również, że na postrzeganie naszej gospodarki negatywnie wpływają straty związane z zawartymi między przedsiębiorstwami a bankami umowami opcyjnymi. KNF szacuje je na ok. 15 mld PLN (co stanowi ok. 1% PKB), lecz nie wiadomo, jaka ich część wynika z poprawnie zawieranych transakcji zabezpieczających, a jaka z gry spekulacyjnej przedsiębiorstw lub
błędów w procesie zawierania tychże umów z bankami. Minister finansów Jacek Rostowski twierdzi, że wprowadzenie ustawy Pawlaka anulującej opcje byłoby niekonstytucyjne, dodatkowo działałaby ona wstecz – a nowo tworzone prawo nie powinno być stosowane do zdarzeń przeszłych. Naszym zdaniem wprowadzenie tej ustawy w życie pchnęłoby kursy złotego wobec walut obcych jeszcze wyżej, a na dodatek Polska utraciłaby zaufanie wielu inwestorów, co mogłoby doprowadzić do znacznego spadku zainteresowania polskimi obligacjami – wzrosłyby koszty finansowania deficytu budżetowego, albo w ogóle brakłoby możliwości pozyskiwania funduszy. W ten sposób utracone zaufanie nasz kraj musiałby odzyskiwać latami.

Na rynkach światowych obserwujemy ucieczkę od wszelkich aktywów ryzykownych – stąd spadki na prawie wszystkich giełdach – oraz ruchu ku dolarowi i jenowi. Euro straciło do dolara w ostatnich dniach i kurs EURUSD kształtuje się na poziomie 1,2650. Dowodem na to, że problemy budżetowe mogą dotknąć każdego jest przykład Kalifornii – największy pod względem liczby ludności amerykański stan nie ma pieniędzy na kontynuację inwestycji publicznych i planuje zwolnienie 20 tysięcy pracowników administracyjnych. Lokalne władze nie były w stanie ustalić poprawki do budżetu, ratującej 40 mld dolarów. Gdyby Kalifornię traktować jako samodzielną gospodarkę, byłaby ósmym mocarstwem na świecie.

Wśród publikacji makroekonomicznych w dniu dzisiejszym należy przyjrzeć się publikowanym już o 9:00 danym o sprzedaży detalicznej w Czechach (prognoza to spadek o 1% w ujęciu rocznym), następnie o 10:30 danym o inflacji w Wielkiej Brytanii (spodziewany jest jej spadek do 2,7% w ujęciu rocznym), a także późniejszej publikacji – indeksie instytutu ZEW (prognozowana wartość indeksu to -28 pkt.). O 14:00 opublikowane zostaną dane z Polski: dynamika przeciętnego wynagrodzenia oraz dane o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw. Oczekuje się wzrostu wynagrodzeń o 5% w ujęciu rocznym oraz wzrostu zatrudnienia jedynie o 0,5% w ujęciu rocznym. Następnie – o 14:30 – podana zostanie wartość indeksu NY Empire State, mierzącego aktywność gospodarczą w stanie Nowy Jork. Spodziewany jest wzrost indeksu do -21,5 pkt. z -22,2 pkt. O 15:00 podane zostaną dane o przepływach kapitałowych do USA: napływ kapitałów netto (w poprzednim odczycie – za listopad – wyniósł 56,8 mld USD) oraz napływ kapitałów długoterminowych (chodzi w
zasadzie o zagraniczne inwestycje w amerykańskie obligacje) – prognozuje się napływ kolejnych 20 mld USD. Publikowane dane spoza gospodarki polskiej zapewne nie wpłyną na złotego, choć ewentualne negatywne odczyty mogą jeszcze przyspieszyć deprecjację naszej waluty. Dane z Polski musiałyby pozytywnie zaskoczyć, aby pomóc naszej walucie, na to się jednak nie zanosi. Bardziej istotna będzie czwartkowa publikacja danych GUS o produkcji przemysłowej.

Wybrane dla Ciebie
Nowa sieć stacji paliw wchodzi do Polski. Debiut jeszcze w tym roku
Nowa sieć stacji paliw wchodzi do Polski. Debiut jeszcze w tym roku
To koniec słynnego ośrodka narciarskiego w Polsce. Idzie na sprzedaż
To koniec słynnego ośrodka narciarskiego w Polsce. Idzie na sprzedaż
Gigant w Niemczech zamyka centrum logistyczne. Pracę straci 2,7 tys. osób
Gigant w Niemczech zamyka centrum logistyczne. Pracę straci 2,7 tys. osób
Wysłali cebulę do Polski. Zarobili ok. 200 mln zł. Oto skąd pochodzi
Wysłali cebulę do Polski. Zarobili ok. 200 mln zł. Oto skąd pochodzi
Dostają mniej niż 500 zł emerytury. Problem tysięcy Polaków
Dostają mniej niż 500 zł emerytury. Problem tysięcy Polaków
Ile zarabia się w Niemczech? W tej branży płacą 37 tys. zł miesięcznie
Ile zarabia się w Niemczech? W tej branży płacą 37 tys. zł miesięcznie
Choinkę wyrzuć do konkretnego pojemnika. Wiedziałeś o tym?
Choinkę wyrzuć do konkretnego pojemnika. Wiedziałeś o tym?
Kiedyś byli gigantami fast food. Zamknęli ponad 1 tys. lokali
Kiedyś byli gigantami fast food. Zamknęli ponad 1 tys. lokali
Mieszkańcy są wściekli na Rydzyka. Opłaty na osiedlu w górę
Mieszkańcy są wściekli na Rydzyka. Opłaty na osiedlu w górę
Polacy kochają jej smak. Uwielbiana ryba jest coraz droższa
Polacy kochają jej smak. Uwielbiana ryba jest coraz droższa
Afera w Dino. Takie wytyczne mieli otrzymać pracownicy ws. urlopów
Afera w Dino. Takie wytyczne mieli otrzymać pracownicy ws. urlopów
Nawet 18 tys. zł miesięcznie. Czeski przewoźnik kusi zarobkami
Nawet 18 tys. zł miesięcznie. Czeski przewoźnik kusi zarobkami
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀