Trwa ładowanie...
Walka o paczki
Źródło: Adobe Stock
20-02-2022 12:57

Walka o paczki

W 2020 r. politycy zezwolili na to, by przesyłkomaty były stawiane niemal w każdym miejscu. Dziś coraz więcej osób tego żałuje i apeluje o zmiany.

Share

InPost, lider rynku, ma już ponad 16 tys. paczkomatów. AliExpress chce w najbliższych miesiącach mieć 3 tys. maszyn, Poczta Polska zaś ponad 2 tys. Swoje sieci automatów paczkowych rozwijają także Orlen i Allegro.

Według szacunków analityków z Last Mile Experts wartość rynku kurierów, przesyłek ekspresowych i paczek wynosi 10,7 mld zł, zaś już w 2023 r. wyniesie 16,2 mld zł. Same automaty paczkowe odpowiadają już za co najmniej 25 proc. tej wartości.

Choć paczkomaty stały się tym dla automatów paczkowych, czym dla butów są adidasy bądź dla pieluch pampersy, InPost za każdym razem poprawia, że nazwa "Paczkomaty" może być stosowana wyłącznie do przesyłkomatów postawionych przez firmę Rafała Brzoski.

d15nswb

Od września 2020 r. z treści Prawa budowlanego wynika wprost, że postawienie automatów przechowujących przesyłki o wysokości do 3 metrów nie wymaga ani pozwolenia na budowę, ani zgłoszenia.

Paczkomat znany na całą Polskę. „Paranoja”

Gdy przeanalizujemy plany firm stawiających automaty, wychodzi na to, że powinno być w Polsce ponad 100 tys. urządzeń. Czyli kilkukrotnie więcej niż teraz.

Coraz więcej osób - w tym posłowie, miejscy radni, architekci - przyznaje, że wprowadzenie przepisów z 2020 r. było błędem.

***

Gdy wychodzę z bloku na warszawskim Bródnie, tuż obok przyblokowego placu zabaw stoi paczkomat. Gdy pójdę za blok - stoi drugi. Gdy przejdę przez ulicę - stoi trzeci. Czwarty jest dwie minuty spacerem dalej. A gdy pójdę na pocztę, oddaloną o 200 metrów od domu, zobaczę piąty automat paczkowy. W odległości kilometra są kolejne cztery.

Miało być lepiej

13 lutego 2020 r. Sejm uchwalił nowelizację Prawa budowlanego. Najważniejszą kwestią było "uwolnienie paczkomatów", czyli określenie zasad stawiania automatów paczkowych. Do czasu zajęcia się sprawą przez ustawodawcę było bowiem tak, że nikt nie wiedział, jak jest. Jedni uważali, że postawienie przesyłkomatu wymaga uzyskania pozwolenia na budowę. Inni, że wystarczy zgłoszenie. Jeszcze inni przekonywali, że nikomu nic nie trzeba zgłaszać.

Ustawodawca więc przesądził: ani nie trzeba wnioskować o pozwolenie, ani nie trzeba zgłaszać. Wystarczy postawić urządzenie w miejscu, w którym zgodę wyraża właściciel gruntu.

Uzasadniono to potrzebą "uproszczenia i przyspieszenia procesu inwestycyjno-budowlanego".

Przepisy obowiązują od 19 września 2020 r.

- Gdy patrzę na przepisy z 2020 r., mam nieodparte wrażenie, że to efekt lobbingu firm zajmujących się obsługą przesyłek. Miała być deregulacja, a wyszło skasowanie jakiegokolwiek nadzoru, oddanie pola i przestrzeni publicznej wielkim firmom, często o globalnym zasięgu - komentuje Franciszek Sterczewski, poseł Koalicji Obywatelskiej, architekt.

d15nswb

W jednej z interpelacji poselskich spytał on rząd o to, jakie ekspertyzy na temat automatów paczkowych zamówiono w ostatnich pięciu latach. Nie doczekał się odpowiedzi na to pytanie.

Wolnoamerykanka

O tym, że decyzja polityków z 2020 r. była wątpliwa, mówią niemal wszyscy nasi rozmówcy. I niemal wszyscy zaznaczają, że nie są przeciwnikami automatów paczkowych, ba - czasem sami z nich korzystają. Nie podoba im się jedynie - to określenie pada nader często - wolnoamerykanka.

- Bez wątpienia mamy inwazję automatów paczkowych. Wyrastają jak grzyby po deszczu między innymi z tego powodu, że w zasadzie jedynym ograniczeniem jest to, by właściciel gruntu zgodził się na postawienie urządzenia. Właśnie dlatego dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których automaty stoją w przejściach, bramach, miejscach, w których ich być nie powinno - mówi Grzegorz Stiasny, architekt, pierwszy wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Architektów Polskich.

Jak zaznacza Stiasny, sam to doskonale dostrzega jako mieszkaniec centrum Warszawy.

- Ludzie o automaty paczkowe niemalże się potykają. Wiele urządzeń zaburza ład przestrzenny. Dla jasności: nie jestem ich przeciwnikiem. Nie podoba mi się jedynie wolnoamerykanka, jaka zapanowała na tym rynku - przekonuje.

Stowarzyszenie Architektów Polskich liczy na to, że ustawodawca przyjrzy się sprawie i wprowadzi rozsądne zasady ustawiania automatów paczkowych. W ocenie środowiska architektonicznego konieczne jest także wyznaczenie jednego organu, który będzie kontrolował zasadność ustawienia urządzeń oraz bezpieczeństwo obywateli.

- Nie może dochodzić do sytuacji, w których z automatów wystają kable, a całość jest nieprzytwierdzona do gruntu - podkreśla Stiasny.

To nie do nas

Kto dziś w Polsce odpowiada za rynek wart miliardy złotych? Okazuje się, że w praktyce nikt. Każdy jeden urząd, każdy organ, podkreśla, że jego rola w kontroli automatów paczkowych jest poślednia.

Przekonał się o tym Marek Borkowski, radny warszawskiej Pragi-Południe.

Postanowił on zainterweniować w sprawie mało znanych jeszcze urządzeń służących do przechowywania przesyłek z AliExpress (chiński serwis sprzedażowy o globalnym zasięgu). Borkowski zainteresował się nimi, bo wielu mieszkańców zaczęło mieć obawy.

d15nswb

"Sposób montażu oraz brak jakichkolwiek polskojęzycznych oznaczeń budzi obawy, czy maszyny te są bezpieczne i spełniają wszelkie przewidziane prawem wymagania. Zainteresowani wskazują, że z urządzeń tych wystają kable elektryczne" - napisał Borkowski w piśmie do kilku urzędów.

Dalej zaś podkreślił, że urządzenia są wolnostojące, kable są na wysokości dostępnej dla każdego dziecka i zabezpieczone tylko gumą. Na samej maszynie zaś jest znak z piorunem sugerujący zagrożenie. Wszelkie opisy są jednak po chińsku, a nie po polsku.

Źródło: Materiały prasowe
Przesyłkomat AliExpress

Co wskórał warszawski radny? Niewiele. Przede wszystkim dowiedział się, kto się sprawą nie zajmie.

Urząd Komunikacji Elektronicznej przyznał, że jest organem regulacyjnym w dziedzinie prawa pocztowego. Nie oznacza to jednak, że może przeprowadzać jakiekolwiek kontrole urządzeń czy dawać wytyczne przedsiębiorcom je stawiającym.

Mazowiecki wojewódzki inspektor inspekcji handlowej uznał, że sprawa jest ważna, ale zająć nią powinien się opolski wojewódzki inspektor inspekcji handlowej. Ten zaś w piśmie do Borkowskiego stwierdził, że poprzez automaty paczkowe nie prowadzi się sprzedaży, a jedynie dostarcza produkty. W efekcie inspekcja handlowa nie może przeprowadzić kontroli, bo nie zajmuje się ona usługami pocztowymi.

Sprawą zajął się za to Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego dla m.st. Warszawy. Najpierw w piśmie do Borkowskiego stwierdził, że nie zna sprawy, ale się zapozna.

Po kilku tygodniach inspektorat, już po zapoznaniu się ze sprawą, wskazał, że zgodnie z prawem budowlanym postawienie automatu przechowującego przesyłki nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę ani zgłoszenia. Przedsiębiorca, który postawił automat, nie złamał więc prawa, bo tego w zasadzie nie ma.

Same urządzenia zaś - w ocenie inspektora - nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi.

d15nswb

- Przyznaję, że sytuacja nie jest idealna – mówi Grzegorz Wojciechowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

On też interweniował w sprawie chińskich urządzeń oraz polskiego przedsiębiorcy, który je stawia.

Wojciechowski odezwał się w tej sprawie m.in. do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Bądź co bądź, w ramach usługi dostarczenia paczki do automatu również przetwarza się dane osobowe. Parlamentarzystę zaniepokoiło zaś, że w praktyce informacje te przetwarzać może i zagraniczny gigant handlowy, i maluteńka polska spółka, w której dochodzi do szeregu przekształceń. Pojawia się zatem pytanie o odpowiedzialność za ewentualne nieprawidłowości.

Prezes UODO odpisał jedynie, że żadnych skarg nie zanotował i sprawie będzie się przyglądał. Szef UOKiK zaś wyjaśnił, że urząd nie zajmuje się indywidualnymi sprawami, lecz naruszeniami zbiorowych interesów konsumentów. A urządzeń sprawdzić nie może. Odesłał do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Tego samego, do którego bezskutecznie pisał radny Borkowski.

- Moim zdaniem kłopot jednak jest nie tyle w ustawie z 2020 r., co w fakcie, że nie poszło za nią rozporządzenie ministra ds. budownictwa określające normy dla automatów paczkowych. Powinny zostać wprowadzone pewne normy - uważa poseł Grzegorz Wojciechowski. Przykładowo każde urządzenie powinno mieć komplet oznaczeń po polsku oraz nie powinny być dostępne dla postronnych osób jakiekolwiek kable, choćby były zabezpieczone.

- W przeciwnym razie jakość usług będzie coraz gorsza, a firmy stawiające automaty będą ze sobą walczyły o miano tej, która ustawi ich najwięcej - zaznacza parlamentarzysta.

I dodaje, że mimo braków legislacyjnych więcej zapału powinni wykazywać powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego oraz gminy.

- Łatwo jest zrzucać winę na ustawodawcę, ale nie można rozkładać rąk, mówić, że nic się nie da zrobić i czekać - mówi przedstawiciel władzy ustawodawczej.

Dzień powszedni

Większość naszych rozmówców zaznacza, że największym kłopotem jest bezmyślność w ustawianiu nowych urządzeń. W efekcie pojawiają się w miejscach, w których przeszkadzają mieszkańcom oraz zaburzają ład przestrzenny.

d15nswb

- Podkreślę: sam korzystam z paczkomatu często, więc nie jestem przeciwnikiem! Ale niestety coraz więcej urządzeń paczkowych jest ustawianych kiepsko. Część stwarza wręcz zagrożenie dla ludzi. Niszczona jest zieleń. Dochodzi do absurdów takich jak parkowanie przez kurierów na rondzie, by rozładować przesyłki do pobliskiego urządzenia, przy którym nie ma nawet odrobiny miejsca, by auto mogło się zatrzymać - opowiada Andrzej Kowalczys, radny Miasta Gdańska.

Wtóruje mu Marek Borkowski.

- Dla mieszkańców istotnym problemem są nie tylko same urządzenia, lecz także ich obsługa. Często bowiem automat zostaje ustawiony w miejscu, do którego samochody dostarczające paczki nie mają dobrego dojazdu, nie mówiąc o zaparkowaniu. W efekcie rozjeżdżane są trawniki, blokowane drogi pożarowe, a ludzie obawiają się rozpędzonych, jeżdżących po chodnikach dostawczaków - zwraca uwagę warszawski radny.

Kłopot w znacznej mierze wynika z tego, że wielu właścicieli gruntu patrzy na automaty paczkowe jedynie przez pryzmat pieniędzy. Firmy ustawiające maszyny płacą bowiem comiesięczny czynsz. Średniej wielkości spółdzielnia mieszkaniowa, gdy wyrazi zgodę na postawienie 20 urządzeń, może liczyć nawet na kilkanaście tys. zł zarobku miesięcznie.

- Bez wątpienia dziś przesyłkomaty stawiane są w miejscach, które szpecą okolicę i przeszkadzają mieszkańcom. I trend ten będzie się nasilał, bo rośnie rynek zakupów internetowych - wieszczy Franciszek Sterczewski.

Jego zdaniem na postawienie przesyłkomatu, oprócz zgody właściciela gruntu, powinna być wymagana zgoda samorządu oraz - w niektórych sytuacjach - konserwatora zabytków. To by wymagało jednak interwencji ustawodawcy, który częściowo musiałby odkręcić rozwiązanie obmyślone w 2020 r.

- Deregulacja dotycząca przesyłkomatów wpisuje się w szerszy kontekst psucia krajobrazu przez władzę centralną wbrew władzom lokalnym. Niestety jest tak, że z poziomu Wiejskiej w Warszawie niektórym łatwo przychodzi narzucanie ludziom, jak mają żyć i z jakimi na pozór drobnymi niedogodnościami muszą się mierzyć - uważa poseł Sterczewski.

Podobnie myśli Jan Mencwel z warszawskiego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Przygotowało ono w grudniu 2020 r. raport "Dzika logistyka miejska", w którym analizowano, "co zrobić, aby e-commerce nie zrujnował nam życia i nie zniszczył naszych miast".

- W to rujnowanie wpisuje się zjawisko paczkomatozy. I tu zaznaczam: nie mam nic przeciwko paczkomatom, które są wygodne i przydatne. Jestem przeciwko paczkomatozie, czyli chaotycznemu i wyjętemu spod jakiejkolwiek kontroli ustawianiu kolejnych automatów paczkowych - tłumaczy Jan Mencwel.

Tak samo jak poseł Sterczewski, Mencwel uważa, że to samorząd powinien trzymać pieczę nad tym, gdzie urządzenia mogą się znajdować.

- Miasto powinno robić konkursy architektoniczne na przesyłkomaty, aby urządzenia były estetyczne, wpisujące się w krajobraz miasta. A następnie miasto powinno udzielać licencji firmie na np. 50 lokalizacji. I firma korzystałaby z lokalnej infrastruktury, wynajmując ją de facto od miasta - podsuwa pomysł stołeczny aktywista.

Na terenach spółdzielni mieszkaniowych czy wspólnot zaś, oprócz zgody samego właściciela gruntu, powinna być potrzebna - zdaniem Jana Mencwela - zgoda samorządu.

- Krajobraz miejski jest dobrem wspólnym, nawet jeśli grunt jest prywatny - zaznacza aktywista.

Inna rzecz, że miasta wcale nie są chętne do korzystania z uprawnień, które mają już teraz.

Andrzej Kowalczys zwraca uwagę na to, że w Gdańsku obowiązuje uchwała krajobrazowa, która jest bardzo restrykcyjna dla wszystkich podmiotów chcących się reklamować w przestrzeni publicznej.

- Z niewiadomych dla mnie względów nie obejmuje ona automatów paczkowych, mimo że na nich również prezentowane są reklamy. A przecież dopóki nie ma przepisów rangi ustawowej, samorząd powinien poszukać sposobu na walkę z pstrokacizną i obrzydzaniem wspólnych przestrzeni - przekonuje Kowalczys.

Jego zdaniem jakkolwiek można ponarzekać, to rzeczywistości się nie zmieni. Biznes paczkowy jest już teraz ogromny, a będzie się z roku na rok rozrastał.

- Z tej batalii zwycięsko wyjdą pieniądz i wygoda. Trochę się nie dziwię, mając na uwadze perspektywę stania na poczcie w godzinnej kolejce - konkluduje Andrzej Kowalczys.

Podziel się opinią

Share