Trwa ładowanie...
Karnawał w Rio 2020 / Fot. Fabio Motta
Karnawał w Rio 2020 / Fot. Fabio Motta (Forum)

Wirus podróżowania jest silniejszy

Klienci opcji "all inclusive" nie wszędzie będą przyjmowani z otwartymi ramionami. Kraje żyjące z turystyki wolą zapraszać mniej, ale za to zamożniejszych turystów. Niektóre kurorty zapowiadają zakazy opuszczania hotelu - tak będą wyglądały zagraniczne wakacje 2020 i 2021.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Brytyjskie słówko "travel", które oznacza podróż, podobno pochodzi od francuskiego rzeczownika "le travail " . Wśród wielu swych znaczeń ma ono i takie jak: trud i cierpienie.

Z powodu pandemii koronawirusa cierpią dziś zarówno ci, których pasją była eksploracja świata, jak i ci, którzy żyli z zagranicznych podróży innych. W Polsce tych ostatnich jest aż 700 tysięcy.

Czy wirus SARS-CoV-2 zamknie świat, a podróże zagraniczne uczyni sportem jedynie dla wybranych? Zdaniem wielu, nic takiego się nie stanie. Ale po kolei.
Polacy uwielbiają zagraniczne wakacje. Pop turystykę, czyli wyjazdy dla każdego, praktykuje ok. 9 mln ludzi w naszym kraju.

Ubiegłoroczną królową lata była Grecja (dotyczyła jej co trzecia wakacyjna rezerwacja), a za nią kolejno: Turcja, Bułgaria, Egipt, Hiszpania i Tunezja.

dylsh38

Za 7-dniowy pobyt w hotelu 4 i 5- gwiazdkowym, bo właściwie tylko takie wybierali urlopowicze, płaciliśmy średnio 2440 zł od osoby. W cenę były wliczone posiłki i napoje.

80 proc. wypoczywających poza Polską wybierało opcję all inclusive (wszystko w cenie). Aż 90 proc. turystów z tej grupy doleciała na miejsce wypoczynku samolotem.

Pomimo wzrostu kosztów, który nastąpi w związku z ograniczeniami i większym reżimem sanitarnym, branża turystyczna chce utrzymać ceny imprez na dotychczasowym poziomie. Biura podróży chcą w ten sposób przełamać niezdecydowanie klientów.

Grecja - ubiegłoroczna królowa wakacyjnych wyjazdów Polaków. Co trzecia rezerwacja dotyczyła właśnie tego kraju
Źródło: Getty Images

- Najskuteczniejszym sposobem pobudzania popytu jest właśnie cena. Spodziewam się, że mimo ewentualnego wzrostu kosztów, branża turystyczna użyje tego narzędzia, by udowadniać, iż podróżowanie jest bezpieczne. Tym samym nie oczekuję istotnego wzrostu cen, a raczej ich stabilizacji na dotychczasowych, racjonalnych poziomach - mówi prezes portalu Wakacje.pl., Dariusz Górzny.

Na razie wiadomo, że tego lata, bez obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny, najdalej pojedziemy na Węgry oraz do obu południowych sąsiadów. Rozważana jest też współpraca z krajami bałtyckimi. Ci, którzy planują odwiedzić bardziej odległe miejsca, będą musieli mieć w zapasie 2 tygodnie wolnego.

Świat się nie zamknął na zawsze

Zdaniem Aliny Dybaś, prezes Turystycznej Organizacji Otwartej taka sytuacja nie potrwa jednak długo. Liczy, że za kilka miesięcy turystyka zagraniczna będzie wyglądała już zupełnie inaczej.

- Kryzysy na świecie były i będą. Może część osób będzie musiała odłożyć wyjazdy zagraniczne na kilka miesięcy z powodu ograniczeń związanych z pandemią lub brakiem środków, ale to stan przejściowy. To minie! - mówi z przekonaniem Dybaś.

O chętnych na wyjazdy się nie martwi.

- Ci, którzy połknęli bakcyla podróży po świecie, nigdy z nich już nie zrezygnują. Na zawsze pozostaną obywatelami świata – uważa prezes.

dylsh38

Również eksperci Światowej Organizacji Turystycznej (UNWTO), której siedziba mieści się w Madrycie, uważają, że stan hibernacji potrwa najwyżej do 2021 r. Blisko połowa z nich (głównie Europejczycy i Azjaci) jest zdania, że podróże zagraniczne powrócą jeszcze w tym roku. Brane są pod uwagę trzy terminy odmrożenia turystyki: lipiec, wrzesień i najbardziej odległy - grudzień tego roku.

Optymistami nie są natomiast Amerykanie. Ich zdaniem odmrożenie turystyki zagranicznej nastąpi najwcześniej w przyszłym roku.

UNWTO walczy o zachowanie od 100 do 120 mln miejsc pracy. Branża szacuje, że straty finansowe mogą sięgnąć w skali globalnej nawet 1,2 biliona dolarów.

"Jest to zdecydowanie najgorszy kryzys, z jakim zmagała się turystyka międzynarodowa od początku swego istnienia (tj. 1950 r.)" - przyznał sekretarz generalny UNWTO, Zurab Pololikaszwili.

I przedstawia plan wyjścia z impasu: "Mamy okazję przemyśleć turystykę i uczynić ją lepszą. Rzeczywistość wirtualna, sztuczna inteligencja i duże zbiory danych będą miały do odegrania kluczową rolę w naszej wspólnej reakcji na COVID-19".

Kilka dni później jego słowa stają się ciałem. Już w lipcu br. jedna z ulubionych destynacji wakacyjnych, Wyspy Kanaryjskie, zamieni się w poligon doświadczalny dla całego świata turystyki.

Na wakacje zostaną wysłani tam pierwsi turyści ze specjalnym cyfrowym paszportem medycznym "COVID free". Będą mieli w swoich smartfonach cyfrowy profil medyczny oraz będą monitorowani poprzez aplikację Hi+ Card.

Aplikacja będzie potwierdzać, że dana osoba nie choruje na COVID-19.

- Dane będą zabezpieczone i chronione, tak, by nie można było nimi manipulować - zapewniał z kolei Antonio Lopez de Avila z Tourism Data Driven Solutions, współautor projektu.

Organizacja zapowiada fundamentalne zmiany w turystyce w celu zapewnienia "absolutnej gwarancji bezpieczeństwa sanitarnego".

Zmiany te będą trwały aż do nastania "epoki postkoronawirusowej", czytaj: udostępnienia szczepionki.

Do zmian przygotowuje się też Unia Europejska, która do niedawna była przeciwna budowaniu pomiędzy państwami członkowskimi specjalnych korytarzy turystycznych. Teraz jednak zmienia zdanie i zaleca ostrożne otwieranie granic pomiędzy krajami o podobnych wskaźnikach zachorowań.

dylsh38

Turyści będą mogli wjechać do innych państw, które znajdą się w podobnej sytuacji epidemiologicznej. Ale nic za darmo. Muszą się liczyć z tym, że ich kontakty z cudzoziemcami będą ściśle monitorowane przez władze kraju przyjmującego.

Unijne władze zdają sobie sprawę, że długie blokowanie sektora turystycznego, który generuje 10 proc. całego unijnego PKB, to strzał w kolano. Udział turystyki w gospodarkach: Włoch, Hiszpanii, Chorwacji czy Czech jest kluczowy.

Na unijne wytyczne nie czekają Estonia, Litwa i Łotwa, które właśnie otwierają swoje granice, tworząc bałtycką "bańkę podróżną". Do współpracy tej ma być zaproszona Polska. Odpowiedzialny za turystykę wiceminister rozwoju, Andrzej Gut-Mostowy informuje też o ułatwieniach dla turystów, którzy chcieliby wypocząć tego lata w Czechach, na Węgrzech i Słowacji.

Chcemy turystów, ale nie wszystkich

A co z turystycznymi ulubieńcami Polaków, czyli Grecją i Turcją? Ten drugi kraj dość ostrożnie będzie ściągał do siebie przybyszy z zagranicy.

Jak donoszą media, Corendon - jeden z tamtejszych touroperatorów - zapowiada nie tylko obowiązkowe przeprowadzanie testów wśród turystów na obecność koronawirusa jeszcze przed ich wylotem, ale też pełną izolację od świata zewnętrznego.

Turyści będą mogli przemieszczać się tylko w obrębie hotelu, w którym zostaną zakwaterowani.

Dyskoteka na Ibizie. W tym roku równie szalona zabawa może być jeszcze niemożliwa
Źródło: Getty Images

Również Grecja wymaga od zagranicznych turystów ujemnych testów na obecność koronawirusa przed przylotem (dokładnie na 72 godziny przed przylotem), ale dodatkowo chce też wykorzystać sytuację do zrewidowania swojej dotychczasowej strategii marketingowej.

- Jak ogłosił niedawno premier Kiriakos Mitsotakis, kraj stawia na bogatszych klientów i małe grupy. Masowa turystyka z opcją tzw. all inclusive sprowadziły na duże wyspy greckie więcej szkód niż pożytku. Nastąpił wzrost bankructw lokalnej gastronomii oraz małych rodzinnych firm, wzrosło też bezrobocie - informuje Rafał Brenner, pilot wycieczek zagranicznych i ekspert rynku greckiego.

dylsh38

Dodaje również: - Kraj chce powrotu do turystyki sprzed "epoki all inclusive", oferty będą bardziej ekskluzywne, a hotele oferować będą turystom co najwyżej śniadania. Drogą Grecji chcą podążać też m.in. Cypr, Izrael czy Singapur. Natomiast Turcja i Egipt będą, prawdopodobnie, praktykować dotychczasową politykę, oferując masowe wyjazdy skrojone na przeciętną kieszeń z opcją "wszystko w cenie".

Cena czyni cuda?

Do zagranicznych wakacji, ale już w sezonie 2021, przygotowują się również największe polskie biura podróży. Wiele firm zmienia swoje dotychczasowe strategie. Rainbow, Itaka oraz TUI wystartowały z ofertą na przyszły rok. Pojawiają się też liczniejsze wyjazdy z dojazdem własnym albo z odroczoną płatnością.

Piotr Henicz, wiceprezes zarządu biura podróży w Itace, przyznaje, że skonstruowanie oferty na przyszły rok to trochę jak gra w pokera, w której karty rozdają zagraniczni kontrahenci i ich rządy.

- Rozszerzyliśmy ofertę wypoczynku za granicą z dojazdem własnym, wkrótce wprowadzamy także wczasy w Polsce - informuje Henicz i zaznacza, że oferta Itaki będzie wysoko zdywersyfikowana.

Paula Kukołowicz, ekspert ds. turystyki w Polskim Instytucie Ekonomicznym, przyznaje, że branża turystyczna podejmuje duże ryzyko, wciąż jest wiele niewiadomych.

W tym roku Turcja dość ostrożnie będzie ściągał do siebie przybyszy z zagranicy. Na zdjęciu: Plaża w Antalayi
Źródło: Getty Images

- Niepodejmowanie jednak żadnych kroków, to najgorsze, co w takiej sytuacji można zrobić – przyznaje i dodaje, że biura podróży będą musiały znaleźć sposoby na przetrwanie.

Z badań Polskiej Izby Turystycznej wynika, że wielu Polaków wciąż poluje na okazje cenowe.

W ubiegłym roku co trzeci klient biura podróży rezerwował wycieczki na więcej niż trzy miesiące przed wyjazdem. Tyle samo kupowało wczasy w ostatniej chwili (czyli na mniej niż 10 dni przed planowanym wypoczynkiem). I to się raczej nie zmieni.

W życie weszły przepisy tarczy antykryzysowej, które umożliwiają biurom podróży zwrot wpłaconych środków nawet do 194 dni po ich wpłacie. Niewielu klientów stać na zamrożenie pieniędzy na tak długi okres, chyba że wysokość zaliczki będzie niewielka, a gwarancja niskiej ceny imprezy, która ma się odbyć za pół roku lub rok, zapewniona.

dylsh38

Biura podróży promują też specjalnymi bonami tych, którzy nie wycofali środków.

- Przy wczesnej rezerwacji klient sam może zgromadzić potrzebną kwotę przez kilka miesięcy, bez konieczności korzystania z pomocy instytucji finansowych. Na przykład, korzystając z promocji na lato 2021 w momencie rezerwacji, wpłaca tylko 15 proc., a pozostałą należność reguluje dopiero na 30 dni przed wyjazdem - podaje przykład Piotr Henicz.

Czy koronawirus sprawi, że wyjazdy zagraniczne, które były w Polsce sportem popularnym, staną się teraz dyscypliną dla wybranych?

Według Pauli Kukołowicz o egzotycznych destynacjach nie będzie decydowała jedynie grubość portfela, ale też sytuacja związana z pandemią oraz narzucone turystom limity.

- Silna konkurencja na ryku turystycznym sprawiła, że dalekie podróże były dotychczas również w zasięgu osób z przeciętnymi zarobkami. Jeśli gospodarka w 2021 r. podniesie się po kryzysie, a prognozy Komisji Europejskiej przewidują dla Polski powrót na ścieżkę wzrostu w kolejnym roku, ludzi będzie nadal stać na zagraniczne wyjazdy, oczywiście nie wszystkich - zaznacza ekspertka.

Również Dariusz Górzny jest zdania, że turystyka jest produktem masowym i takim pozostanie.

- 2020 rok będzie rokiem turystyki polskiej, dlatego Wakacje.pl już teraz intensywnie rozbudowują swoją ofertę wypoczynku w Polsce, która w pierwszej odsłonie już jest dostępna w serwisie – informuje.

Jednocześnie zaznacza, że turystyka zagraniczna realizowana będzie w warunkach istotnego reżimu sanitarnego, co oznacza, że zapewnienie poczucia bezpieczeństwa klientom będzie ważne, jak nigdy wcześniej.

- Turyści podróżujący za granicę zasługują na jasny komunikat, co z ich planami wakacyjnymi, a dzisiaj za brak takiego stanowiska niesłusznie krytykowane są biura podróży. Kluczowe jest, żeby powstały jasne zasady bezpiecznego powrotu do możliwości podróżowania za granicę – podkreśla prezes Wakacje.pl.

Pod czujnym okiem kamer

W pamięci wielu osób przetrwały dramatyczne relacje o dziesięciu krążących po świecie wielkich statkach wycieczkowych z pasażerami na pokładzie. Pływały od portu do portu. Nikt nie chciał ich przyjąć w obawie przed zakażeniem koronawirusem. Na "Zaandamie" zmarły na COVID-19 aż 4 osoby. Chilijskie władze portu San Antonio, do którego miał zawinąć, nie zezwoliły na wpłynięcie jednostce do portu.

Na Wyspy Kanaryjskie zostaną latem wysłani pierwsi turyści ze specjalnym cyfrowym paszportem medycznym „COVID free”. Na zdjęciu: Teneryfa
Źródło: Getty Images

Obawy ludzi wzbudzają też przeludnione lotniska i klaustrofobiczne kabiny samolotów, które mogą być rozsadnikiem wirusa. Do tego dochodzą nieprzyjemne procedury narzucone przez linie.

Irlandzki tani przewoźnik Ryanair będzie wymagał nie tylko noszenia maseczek i rękawiczek w czasie trwania całego lotu, ale również wypełnienia szczegółowej ankiety z takimi danymi jak: planowana długość pobytu oraz adres, pod którym będziemy przebywać w innym kraju UE.

Monitoring turystów ma zniknąć dopiero, gdy pojawi się szczepionka. A ta, jak informuje Sophie Labbe z biura prasowego Europejskiej Agencji Leków (European Medicines Agency), zostanie dopuszczona do sprzedaży na obszarze Unii nie wcześniej niż w październiku przyszłego roku, czyli już po wakacjach.

Strach ma wielkie oczy

Czy w oczekiwaniu na lepsze czasy zaakceptujemy nowe ograniczenia naszej wolności?

Zdaniem Rafała Brennera wydarzenia, które nastąpiły po zamachach w Nowym Jorku 11 września 2001 r., pokazały, że ludzie, by móc podróżować, poświęcają swoją prywatność i akceptują coraz większe poświęcenia w imię bezpieczeństwa.

- Prywatność w naszym świecie to iluzja, nie jesteśmy dla naszych rządów anonimowi - mówi przewodnik.

Dodaje: - Człowiek, który chce podróżować po świecie, musi być przygotowany na niewygody, dyskomfort, różne zagrożenia (w tym choroby tropikalne czy ukąszenia owadów), wierzy jednak, że wiedza, doświadczenie oraz to, co zdobędzie w czasie podróży, są warte ryzyka i wyrzeczeń.

Z kolei prof. Dominika Maison, psycholog, dziekan Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że kwestią kluczową przy podejmowaniu decyzji o wyjazdach turystycznych jest poziom lęku związanego z koronawirusem.

Korzystanie z usług turystycznych będzie ściśle uzależnione od poziomu lęku u konkretnych osób.

Agnieszka Szkarłat w Panajachel w Gwatemali. Podróżniczka przypomina słowa Kapuścińskiego: "Istnieje coś takiego, jak zarażenie podróżą, i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej"
Źródło: Archiwum prywatne

- Część osób z wysokim poziomem lęku prawdopodobnie uzna, że lepiej skorzystać z oferty krajowej, która wydaje się bezpieczniejsza, bo bliższa i bardziej oswojona - mówi psycholog.

Jednak dodaje, że inaczej postąpią ci, dla których podróże są naprawdę pasją, dla których eksploracja świata, smakowanie historii i kultury odwiedzanych miejsc jest bardzo ważna w życiu.

Te osoby prawdopodobnie szybko wrócą do podróżowania, nawet jeśli to podróżowanie będzie droższe i bardziej ryzykowne. U prawdziwych podróżników poziom lęku przed chorobą jest prawdopodobnie dużo niższy niż u reszty społeczeństwa, gdyż są bardziej oswojeni z niebezpieczeństwami.

Agnieszka Szkarłat, podróżniczka z Gostynina, od 10 lat jeździ z mężem po świecie. Prowadzą na co dzień firmy, wyjeżdżają za granicę trzy razy do roku. Byli w ponad 30 krajach na czterech kontynentach. Decyzje o kolejnych wyjazdach podejmują impulsywnie. Przed erą koronawirusa planowali podróże do Birmy i Indonezji.

W świat pcha ich ciekawość, która jest silniejsza od strachu. Teraz też nie zamierzają siedzieć długo w domu. Jak mówią, jeśli tylko zostaną przywrócone połączenia lotnicze, to oni "odpalają wrotki".

- Jak pisał Ryszard Kapuściński w "Podróżach z Herodotem": Wszak istnieje coś takiego, jak zarażenie podróżą, i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. Dla mnie również podróże to jedyna nieuleczalna choroba jaką znam - mówi krótko Szkarłat.

Polub WP Finanse
dylsh38

Podziel się opinią

Share