Trwa ładowanie...

Woźniak: mieszkańcy Żurawlowa chcą cofnięcia koncesji poszukiwawczych

Do Ministerstwa Środowiska wpłynęły wnioski od mieszkańców wsi Żurawlów (woj. lubelskie) o cofnięcie koncesji na poszukiwania gazu łupkowego amerykańskiej firmie Chevron - poinformował wiceminister środowiska Piotr Woźniak. Będą one rozpatrzone w ciągu 30 dni.

Share
Woźniak: mieszkańcy Żurawlowa chcą cofnięcia koncesji poszukiwawczychŹródło: AFP, fot: Janek Skarzyński
d3rnxuy

Kodeks postępowania administracyjnego (KPA) przewiduje cofnięcie decyzji koncesyjnej, ale jest to możliwe tylko wtedy, gdy koncesjonariusz naruszy warunki tej koncesji - argumentował podczas czwartkowego posiedzenia komisji rolnictwa Woźniak.

Zaznaczył, że resort będzie rozpatrywał wnioski indywidualnie w trybie KPA i mieszkańcy otrzymają odpowiedź w ciągu 30 dni, ale jeszcze ten termin nie upłynął. Ocenił, że okoliczności, na które wskazują mieszkańcy, "są trudne do uwzględnienia".

W Żurawlowie od kilku tygodni trwają protesty przeciwko prowadzeniu prac wiertniczych. Mieszkańcy argumentują, że wiercenia mogą zagrozić wodom podziemnym, których główny zbiornik znajduje się m.in. na terenie gminy.

d3rnxuy

Mieszkańcy Żurawlowa wystosowali też listy do prezydenta i ministra rolnictwa. Argumentują w nich, że technologia wydobycia gazu łupkowego jest niebezpieczna dla środowiska.

Jak mówił podczas posiedzenia komisji rolnictwa szef Państwowego Instytutu Geologicznego Jerzy Nawrocki, wody podziemne znajdują się na głębokości 100-150 m. Z kolei skały łupkowe leżą od 3 do 5 km pod ziemią. Wodę i łupki dzielą liczne warstwy nieprzepuszczalnych skał. Co więcej, nowoczesne technologie eksploatacji złóż gazu z łupków (geofizyka wibracyjna) stwarzają małe zagrożenie dla wód gruntowych. Przyznał, że po przejściu tzw. wibratorów, rzeczywiście w niektórych miejscach wystąpiło pogorszenie się jakości wody, w studniach wytrącił się osad. Zapewnił jednak, że jest to zjawisko przejściowe.

Zamojszczyzna to tradycyjnie region rolniczy, a prace poszukiwawcze prowadzone są na najlepszych glebach zaliczanych do I i II kategorii. Ponadto na jeden odwiert - to strata 3-4 ha rolniczej ziemi - tłumaczył posłom rolnik z Wiesław Gryn z Zamojszczyzny, gdzie znajduje się Żurawlów. Dodał, że od dwóch lat w gminie Grabowiec, jak i w sąsiednich gminach Chevron wydzierżawia kolejne działki.

Przedstawiciele protestujących zwracali uwagę na brak dialogu mieszkańców z Chevronem. Firma nie chce rozmawiać z miejscowymi ludźmi w obecności ekspertów i mediów.

d3rnxuy

Jak mówił Andrzej Bąk ze Związku Zawodowego Rolników "Ojczyzna", Chevron twierdzi, że posiada wszystkie pozwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczych gazu z łupków, tymczasem okazuje się, że nie ma różnych pozwoleń na budowę. Np. dotyczy to budowy drogi czy studni w Ministrówce (powiat zamojski).

- Jak możemy wierzyć, że gdy rozpocznie się wydobycie gazu, firma będzie postępowała zgodnie z prawem i zasadami, (...) stąd protesty. My tej firmie nie wierzymy i nie życzymy sobie jej obecności na naszym terenie, to jest nasz byt, nasze życie i chcemy tak dalej funkcjonować, to są tereny rolnicze - powiedział Bąk.

Według niego to nieprawda, że tylko Żurawlów protestuje, zastrzeżenia mają także mieszkańcy Pomorza, ale tam już odwierty badawcze są i trudno jest prace cofnąć, gdy tymczasem na Zamojszczyźnie można je jeszcze zatrzymać.

Posłowie wskazywali na niedostateczną informację dotycząca wydobycia gazu z łupów i zagrożeń, jakie niesie jego eksploatacja. - Tak, kampanię informacyjną trzeba było zacząć wcześniej, (...) no niestety nie zdążyliśmy - przyznał wiceminister. Zapewnił, że resort będzie starał się to nadrobić, na październik zaplanowane są wysłuchania publiczne. Dodał, że obecnie odbywają się regionalne seminaria, jednak zainteresowanie nimi nie jest duże.

d3rnxuy
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3rnxuy