Wściekły klient poskarżył się w internecie na Bierhalle. Mamy odpowiedź restauracji

Blisko 1,5 tys. polubień, prawie 4,5 tys. udostępnień i ponad 1 tys. komentarzy zebrał klient lokalu Bierhalle w Warszawie, który poskarżył się na jedzenie i obsługę w lokalu. Przedstawiciel sieci restauracji skomentował sprawę dla Wirtualnej Polski.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Spór o niedogotowaną golonkę rozgrzał internautów
Spór o niedogotowaną golonkę rozgrzał internautów (Bierhalle.pl/ Facebook, Fot: collage)

Internet daje możliwość szybkiego podzielenia się wrażeniami z wizyt w sklepach, hotelach czy restauracjach. Rzadko jednak wpisy wzbudzają takie zainteresowanie, jak ten, w ktrórym pan Tomasz opisuje wizytę w lokalu znanej sieci Bierhalle.

"Powiem szczerze, że tak naprawdę to nawet nie chcę mi się pisać tego postu, bo jeszcze nigdy w żadnej restauracji nie spotkałem się z takim chamstwem ze strony kierownictwa" - zaczął swój wpis na Facebooku mężczyzna.

Później przeszedł do sedna i wyjaśnił, że golonka, którą otrzymał, miała być twarda, niedogotowana, a przy kości surowa. Gdy zwrócił uwagę kierownik sali, miał usłyszeć, że "na pewno przyszedł z założeniem, żeby nie zapłacić". Dalej miało być jeszcze ostrzej. Gdy mężczyzna zażądał korekty rachunku, do lokalu miała zostać wezwana ochrona. Szczegóły pan Tomasz opisał w poście, do którego załączył zdjęcia rachunku.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy przedstawicieli lokalu. "Oczywiście wpis nie przedstawia w 100 proc. zdarzenia, do jakiego doszło w naszej restauracji" - pisze na wstępie odpowiedzi Stanisław Magdij, dyrektor operacyjny QLT Restaurant & Bar, spółki zarządzającej siecią Bierhalle. Dodaje jednak, że jego firma "nastawiona jest na zadowolenie gości" i zapewnia, że dlatego jej pracownicy skontaktowali się z panem Tomaszem.

"Doszło do spotkania, na którym wspólnie przeanalizowaliśmy całe zajście i otrzymałem obietnicę, iż osoba wstawiająca post dokona kolejnego wpisu, który będzie zawierał treści, o których rozmawialiśmy" - czytamy w odpowiedzi przesłanej Wirtualnej Polsce.

Zobacz także: Resztki, które warto wykorzystać w kuchni

Przedstawiciel sieci zapewnia że nikt nie zamierza uciekać od przyznawania się do pomyłek. "Zatrudniamy 500 osób i każdy może popełnić błąd, jednak w opisanej historii emocje po obu stronach uniemożliwiły osiągnięcie porozumienia. Jeżeli nie będziemy mieli wyjścia, przedstawimy pełen obraz tego zdarzenia, choć z oczywistych względów nie chcemy eskalować tego wydarzenia" - dodaje dyrektor operacyjny zarządcy restauracji.

We wtorek rano wspomnianego nowego postu klient nie opublikował. Odezwaliśmy się do niego z pytaniem o spotkanie z przedstawicielami Bierhalle. Pan Tomasz potwierdził, że do rozmawiał z przedstawicielemi restauracji. Zaznaczył również, że nie zadeklarował przygotowania kolejnego wpisu, a jedynie obiecał, że się nad nim zastanowi.

We wotrek pan Tomasz zaktualizował swój wpis, w którym twierdzi, że wyraża zgodę na opublikowanie przez firmę nagrań wideo wraz z dźwiękiem.