wp

Główny ekonomista Platformy Obywatelskiej zaskoczył: utrata władzy przez PiS najlepszą pomocą dla frankowiczów

"Kilka miesięcy rosnących szans na utratę władzy przez PiS i złoty nabiera sił. Utrata władzy przez PiS najlepszą pomocą dla „frankowiczów" - ogłosił prof. Andrzej Rzońca w mediach społecznościowych. To od niedawna główny ekonomista Platformy Obywatelskiej. Jednym wpisem wywołał lawinę negatywnych komentarzy. Dlaczego? Bo powiązanie wyniku PO w sondażach z kursem szwajcarskiej waluty to skomplikowana teza. Potwierdzenie jej jest praktycznie niemożliwe.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Franki
Franki (Fotolia)

Wystarczył jeden wpis w mediach społecznościowych, by wywołać burzę. Sprawcą zamieszania jest prof. Andrzej Rzońca, od niedawna główny ekonomista PO. Zasugerował, że najlepszym lekarstwem dla frankowiczów jest perspektywa końca rządów PiS. A przejawia się to chociażby w sondażach i spadającym kursie franka.

Internauci śmieją się, że prof. Rzońca zapomniał, kiedy w Polsce są wybory. A są za dwa lata, więc perspektywa zmiany władzy jest odległa. "Taka propaganda Panu nie przystoi" - to najłagodniejsze słowa, jakie padają w sieci. Część komentujących przypomina, że skok kursu waluty był za kadencji PO-PSL. To wtedy Szwajcarski Bank Narodowy uwolnił krajową walutę.

wp

Postanowiliśmy powiedzieć: sprawdzam. Czy faktycznie wyniki sondaży w jakikolwiek sposób odbijają się na kondycji złotego? Czy konkretnie wynik Platformy Obywatelskiej w ogóle ma wpływ na stabilność krajowej waluty?

Wybory w USA, Francji i referendum dotyczącym Brexitu pokazało, że sondaże jak najbardziej wpływają na kursy walut. W tych wypadkach "stawką w grze" było coś więcej, niż tylko władza. Wybory w USA determinowały to, jak będzie wyglądać współpraca na linii USA - UE. Z kolei Brexit i francuskie wybory prezydenckie decydowały o tym, jaki kształt będzie miała Europa w przyszłości. I to oczywiście w dużym skrócie. Kaliber tamtych wydarzeń jest więc zdecydowanie większy. I na dodatek - perspektywa tych wyborów była zdecydowanie bliższa.

Platforma Obywatelska w sondażach zaczęła się umacniać mniej więcej od lutego. Można więc uznać, że to jest wspomniane przez Rzońcę "kilka miesięcy rosnących szans na porażkę wyborczą PiS”.

wp

Jeszcze na początku tamtego miesiąca na byłą partię rządzącą głos oddawać chciało 17 proc. ankietowanych. Warto dodać, że tuż za plecami Platformy Obywatelskiej była wtedy Nowoczesna z 10-proc. poparciem. Na czele stawki z kolei było Prawo i Sprawiedliwość z 37-proc. poparciem. W skrócie: w lutym sytuacja na arenie politycznej była klarowna, zdecydowanym liderem była partia Jarosława Kaczyńskiego. Jak wynika z sondażu IBRIS - teraz sytuacja wygląda zdecydowanie inaczej. PiS ma 34, a PO 31 proc. poparcia. Natomiast partia Ryszarda Petru spadła za Ruch Kukiza i SLD.

Jak w tym czasie wyglądała sytuacja złotego?

Frank szwajcarski od 1 lutego do dziś stracił do złotego 4,89 proc. Gdyby przyjąć argumentację Rzońcy, to faktycznie można powiązać korzystny dla "frankowiczów" kurs walut z wynikiem PO w sondażach. Ale to nie pozytywne badania opinii wzmocniły polską walutę.

Dlaczego? Bo frank tracił do złotego już od dłuższego czasu. Dokładnie od 1 stycznia frank potaniał w stosunku do złotego o ponad 6 proc. A biorąc pod uwagę dane z grudnia ubiegłego roku różnica wynosi już prawie 7 proc.

wp
Money.pl
Podziel się

Różnicę łatwiej wyrazić w cenach. W grudniu ubiegłego roku frank szwajcarski kosztował 4,17 zł. Dziś kosztuje 3,87 zł, czyli dokładnie 30 gr mniej. Czyli w ubiegłym roku frankowicz płacący ratę 500 franków wydawał na ten cel 2085 zł, dziś - 1935 zł. 150 zł zostaje w kieszeni. A przecież i w grudniu, i w styczniu pozycja wyborcza Prawa i Sprawiedliwości nie była w ogóle zagrożona. Kolejne w sondażu partie boksowały się nie o prym lidera, a o stanowisko lidera opozycji.

Warto popatrzeć również na inne terminy spadającego kursu franka. Na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku spadek był powyżej 10 gr. Sondaże z tego czasu? Bez zmian, PiS na wyraźnym prowadzeniu, z tyłu walka PO i Nowoczesnej. Czyli perspektywy wymiany władzy były bardzo odległe.

Z kolei od czasu wyborów z 2015 roku frank potaniał o 2 proc.

wp
Money.pl
Podziel się

W styczniu ubiegłego roku Prawo i Sprawiedliwość, według niektórych sondaży, wyprzedziła partia Ryszarda Petru. Jak wyglądał tego dnia kurs franka? Pozostał w zasadzie bez zmian. Gdyby przyjąć, że twierdzenie prof. Rzońcy jest prawdziwe, to takie wydarzenie wpłynęłoby na kurs walut. Tymczasem w ciągu dwóch tygodni od tego niekorzystnego dla PiS sondażu kurs franka poszybował o 1 proc. w górę. I to wcale nie oznacza, że perspektywa rządów Nowoczesnej osłabiła złotego.

Kolejna wymiana lidera nastąpiła w ostatnich dniach kwietnia. Tym razem to PO wysunęło się na prowadzenie, PiS spadł na drugie miejsce. Reakcja na parze złoty - frank szwajcarski? Znów praktycznie żadna. Kurs franka spadł o 0,28 proc. A trzeba zauważyć, że w tych dniach i tak leciał w dół. Utrzymał więc ten sam trend.

Dlaczego? Chociażby przez wydarzenia z marca. Wszystko zaczęło się w połowie miesiąca, gdy amerykański bank centralny sprowadził inwestorów na ziemię, deklarując, że w tym roku łącznie trzykrotnie podwyższy stopy procentowe, a nie - jak wieścili niektórzy obserwatorzy rynku - czterokrotnie, co pompowało wartość dolara. Tym samym konieczna była korekta, z której skorzystał złoty.

wp

Z kolei ostatnie spadki wartości franka to efekt wyborów we Francji. I to nawet nie samego końcowego wyniku. Inwestorzy na dwa tygodnie przed ostatecznym głosowaniem wierzyli bezgranicznie sondażom i stawiali na Macrona. Co ciekawe - Rzońca do komentarza dorzucił odnośnik prowadzący do materiału właśnie o wpływie francuskich wyborów na polską walutę.

Szybka analiza prof. Rzońcy byłaby bardziej prawdziwa, gdyby w sondażach diametralnie traciła ekipa Prawa i Sprawiedliwości. Przecież to wtedy szanse na utratę władzy przez PiS byłyby największe. Tymczasem PiS nie tracił, a złoty się umacniał. Widać więc jak na dłoni, że decydowały inne czynniki. I w najbliższych dniach wciąż tak będzie.

- Decyzja agencji Moody's, pozytywne nastroje na rynkach globalnych, a także czekanie na wtorkowe (16 maja) dane o polskim PKB wspierają w poniedziałek (17 maja) notowania złotego - uważa Marcin Kiepas, analityk walutowy. I wskazuje, że to właśnie krajowe dane będą wpływać na krajową walutę. Na drugim miejscu na chwilę wylądują rynki globalne. Kiepas przewiduje jednak, że niebawem za złotówkę zapłacimy więcej.

Zbliżająca się czerwcowa podwyżka stóp procentowych przez amerykański bank centralny będzie wzmacniać dolara, jednocześnie powodując osłabienie walut rynków wschodzących, do których należy złoty. I to już są dwa czynniki, które podbiją kurs franka. Kiepas przewiduje, że za miesiąc za główne waluty trzeba będzie zapłacić od 5 do 10 gr więcej niż obecnie.

A przecież nie wskazuje, że w najbliższych dniach notowania PO dramatycznie spadną. I pociągną za sobą waluty. Inwestorzy zaczną żyć wyborami, gdy te faktycznie będa na horyzoncie. Na razie dzielą nas od nich inwestycyjne lata świetlne. Przecież jeszcze ponad dwa lata temu frankowicze płacili po 2 zł za jednego franka.

Polub WP Finanse
wp
wp
wp