Trwa ładowanie...
branże
11-04-2014 09:17

Branże, w których najchętniej zatrudniają na pełen etat

Co czwarty pracownik, a dokładniej 27 proc. osób, zmaga się z problemami wynikającymi z zatrudnienia w oparciu o umowę cywilno-prawną. Są na szczęście branże, w których etat jest w naszym kraju mile widziany. Najwięcej umów o pracę znajdziemy w branży FMCG, IT, finanse i bankowość

Share
Branże, w których najchętniej zatrudniają na pełen etatŹródło: ˆ Picture-Factory - Fotolia.com
d3fxm8q

Co czwarty pracownik, a dokładniej 27 proc. osób, zmaga się z problemami wynikającymi z zatrudnienia w oparciu o umowy cywilno-prawne. Są na szczęście branże, w których etat jest w naszym kraju mile widziany. Najwięcej umów o pracę znajdziemy w branżach: FMCG, IT, finanse i bankowość.

W jakich branżach najlepiej

Pracodawcy decydują się na zatrudnienie pracowników na zlecenie zazwyczaj w firmach produkcyjnych oraz zajmujących się logistyką magazynową. Przedsiębiorstwa tego typu ciągle się rozwijają i potrzebują pracowników sezonowych. Zarówno w tych obszarach, jak i w branży przemysłowej mało prawdopodobne jest, by pracodawcy całkowicie odeszli od umów zleceń i zaczęli zatrudniać pracowników na umowy o pracę. Wiąże się to ze specyfiką tych firm, sezonowością, a także możliwością skorzystania z usług agencji zatrudnienia.

Jeśli chodzi o umowy o pracę, najbardziej przekonani są do nich pracodawcy reprezentujący branżę FMCG (sprzedaż towarów szybko zbywalnych np. kosmetyków), co wynika m.in. z wysokiego poziomu konsumpcji. Stałe umowy proponują też szefowie w branży IT oraz w finansach i bankowości.

d3fxm8q

Z badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że w 2012 roku dla 1,35 mln osób, głównym źródłem dochodu była praca na umowach cywilno-prawnych. Pracownicy w wieku 21-25 lat są najczęściej na nie narażone.

- Polska jest w okresie wychodzenia z globalnego kryzysu, który udało się jej płynnie przejść w dużej mierze dzięki m.in. elastycznemu rynkowi pracy i formom zatrudnienia. Możliwość zatrudnienia pracowników na umowę o dzieło czy zlecenie, wielu pracodawcom pozwoliło na swobodne przyjęcie dodatkowego personelu, na co by się nie zdecydowali w sytuacji, gdy konieczne byłoby zastosowanie umowy o pracę – mówi Paweł Posachowicz z Adecco Poland, agencji zatrudnienia. - W obecnej sytuacji stawianie diagnozy, że pracodawcy chętniej zatrudniają pracowników na umowę o pracę jest zdecydowanie przedwczesne. Ten trend w gospodarce będziemy mogli zauważyć dopiero po upływie 2-3 lat od momentu wyjścia z kryzysu.

Zbyt wysokie koszty

Pracodawcy tłumaczą, że zwiększenie zatrudnienia osób na czas nieokreślony wiązałoby się ze sporym obciążeniem finansowym. - Powodem sięgania przez pracodawców do umów zleceń czy umów o dzieło są zdecydowanie zbyt duże koszty zatrudniania na umowy o pracę - twierdzi Paweł Posachowicz. - Pracownik średniego szczebla posiadający 4-5 letnie doświadczenie otrzymujący wypłatę w wysokości 5 tys. złotych (kwota netto), kosztuje pracodawcę aż 8 500 zł. Zatrudniając 10 pracowników, w skali roku, różnica pomiędzy pieniędzmi, które pracownik dostanie na rękę, a tym jakie koszty będzie musiał ponieść pracodawca to aż 400 tys. złotych – podkreśla.

- Wystarczy sprawdzić w jakimkolwiek kalkulatorze wynagrodzeń - przykładowo, aby zatrudnić osobę i płacić jej wynagrodzenie 4 tys. zł brutto (czyli 2 853 zł "na rękę"), pracodawca musi ponieść koszt w wysokości 4 830 zł – dodaje z kolei Katarzyna Gurszyńska z Randstad Polska.

d3fxm8q

Jak więc ograniczyć te koszty? - Zniesienie części składek z umów o pracę to obecnie największe wyzwanie i okazja dla rozwoju gospodarki. Bezpośrednio przyczyni się to do zwiększenia liczby takich umów na rynku pracy – podkreśla Paweł Posachowicz z Adecco Poland. Rząd proponuje z kolei projekt ozusowania umów-zleceń do wysokości pracy minimalnej, czyli odprowadzania składek emerytalno-rentowych. Zatrudnieni na umowę zlecenia uzyskają także prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

Sytuacja patowa

Niestandardowa forma zatrudnienia nie jest też – jak się powszechnie uważa – przejściowym etapem na drodze zawodowej i szansą na uzyskanie stałej pracy. Prawie 60 proc. osób, które pięć lat temu pracowały na umowie czasowej czy cywilno-prawnej, wciąż jest zatrudnionych na tych samych warunkach.

Jedną z takich osób jest Martyna Nieczółkowska, która od lipca 2010 roku pracuje w jednej z warszawskich firm zajmującej się nieruchomościami. - Najśmieszniejsze jest to, że w przeciągu wszystkich tych lat awansowałam już dwukrotnie, a wizja etatu wciąż jest odległa – przyznaje Martyna Nieczółkowska. - Co prawda na pierwszym spotkaniu otwarcie mi powiedziano, że szanse na etat są znikome, a w pierwszej kolejności otrzymają go pracownicy z dłuższym stażem, jednak nie sądziłam, że będę czekała tak długo. Zarobki nie są złe, ale moje przepracowane lata nie wliczą mi się do emerytury, także banki krzywo patrzą na umowy czasowe, co stawia mnie w niekomfortowej sytuacji – dodaje.

Trudności w otrzymaniu kredytu to powszechny kłopot osób zatrudnionych w oparciu o umowy terminowe. - Otrzymanie pozytywnej opinii kredytowej jest znikome, a jeśli już bank decyduje się na uruchomianie kredytu, wzrastają koszty. Bank musi się bowiem zabezpieczyć przed ewentualnym zwolnieniem z pracy swojego klienta – przyznaje Ewelina Sosnowska z gdańskiego oddziału Banku Millenium. - Osoba zatrudniona na czas określony musi także przedstawić wykaz swoich dochodów z ostatnich 12 miesięcy, w przypadku umów na czas nieokreślony wynosi on tylko 3 miesiące. Ci pierwsi mogą mieć także problem z uzyskaniem karty kredytowej – dodaje.

d3fxm8q

Taka forma zatrudnienia nie sprzyja również stabilności, bo mimo przepracowanych lat tak naprawdę nie łączy ich z firmą żadna prawna umowa. Nawet w pakiecie szkoleń – także tych dofinansowanych przez Unię Europejską - nie są uwzględnieni pracownicy niepełnoetatowi. Mogą oni co najwyżej uczestniczyć w nich w roli słuchacza. Kolejnym problemem jest bardzo krótki czas wypowiedzenia – trwa on zaledwie 14 dni.

Marta Nieczółkowska podkreśla, że to sytuacja bez wyjścia. - Nie zwolnię się przecież z firmy, w której przepracowałam cztery lata tylko dlatego, że wciąż pracuję na umowę zlecenia. To problem powszechny i dotyczy ogromnej liczby ludzi. Gdybym teraz odeszła do innej korporacji, musiałabym odczekać kolejne kilka lat, by otrzymać stały etat - mówi Nieczółkowska.

Jest jednak światełko w tunelu. Z powodu zbyt krótkiego okresu wypowiedzenia umowy na czas określony (w porównaniu z wypowiedzeniem umowy na czas nieokreślony), Komisja Europejska – po interwencji związkowców - wszczęła postępowanie przeciwko Polsce. Organizacje związkowe chcą, aby długość terminu wypowiedzenia zależała od stażu pracy pracownika.

AB,MA,WP.PL

d3fxm8q
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3fxm8q
d3fxm8q