Trwa ładowanie...
paliwa
08-05-2008 07:44

Ceny ropy idą w górę, bo wydobycie wciąż spada

Możemy zapomnieć o tańszej benzynie, bo nie widać końca postępującej drożyzny na rynku ropy. Na początku tygodnia notowania baryłki tego surowca przebiły granicę 120 dolarów. To poziom nienotowany od początku lat 80. Surowiec drożeje, bo największe kraje wydobywające ropę mają problemy ze zwiększeniem mocy produkcyjnych.

Share
Ceny ropy idą w górę, bo wydobycie wciąż spadaŹródło: WP.PL
d2hjv1n

Najbardziej niepokojąca jest sytuacja w Nigerii, będącej największym eksporterem ropy w Afryce. Złoża ropy znajdują się w południowej części kraju, gdzie regularnie dochodzi do ataków rebeliantów z plemion Ibo oraz Joruba. Nie uznają oni muzułmańskiego rządu w Lagos na północy kraju, który zarabia krocie na eksploatacji złóż przez zachodnie koncerny paliwowe. Nasilają się także porwania obcokrajowców pracujących przy wydobyciu. Z tych powodów Shell w ciągu dwóch ostatnich lat musiał zmniejszyć wydobycie aż o 25 proc. Trudna sytuacja utrzymuje się w Iraku, który do dzisiaj nie odzyskał mocy przerobowych sprzed inwazji wojsk USA w 2003 r.

Ale produkcja spada też w krajach o stabilnej sytuacji. W Wenezueli dziennie wydobywa się 2,34 mln baryłek, podczas gdy jeszcze kilka lat temu było to 3 mln. Taki efekt przyniosły zwolnienia w grudniu 2002 r. 20 tys. pracowników z państwowego monopolisty PDVSA, którzy przyłączyli się do opozycji przeciwko rządom prezydenta Hugo Cheveza.

Tymczasem roczna konsumpcja ropy na świecie wynosi ok. 30 mld baryłek i rośnie w tempie 1-1,5 proc. głównie za sprawą szybkiego rozwoju w Chinach oraz Indiach. Ceny pcha w górę nie tylko rosnący popyt, za którym nie nadąża światowe wydobycie.

d2hjv1n

_ W wysokich cenach ropy można doszukać się spekulacji _ - mówi Dominik Gaworecki, zarządzający funduszami Superfund TFI. _ Wielu inwestorów w okresie trudnej sytuacji na rynkach finansowych ucieka od akcji i przerzuca się na surowce, windując jednocześnie ich ceny _ - tłumaczy Gaworecki. Do tego wszystkiego dochodzi słabnący dolar, który traci na wartości wraz z obniżkami stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Nic więc dziwnego, że skuszeni wysokimi zyskami inwestorzy przenoszą pieniądze np. z obligacji rządu USA na kontrakty terminowe na rynku ropy. Obstawiają w nich coraz wyższe przyszłe ceny tego surowca, co również przyczynia się do sztucznego windowania cen.

Polskich kierowców przed drastycznymi podwyżkami paliwa na stacjach na razie ratuje mocny złoty. Mimo to w najbliższym czasie można oczekiwać niewielkich wzrostów rzędu kilku groszy na litrze.
_ Wyraźnie widać, że drożejąca ropa naftowa już powoli przenosi się na podwyżki cen u nas _ - tłumaczy Szymon Araszkiewicz, analityk rynku paliw z firmy e-petrol.

Niestety, ma być jeszcze gorzej. Zdaniem analityków z banku inwestycyjnego Goldman Sachs, do końca 2010 r. ropa może osiągnąć poziom 150-200 dolarów za baryłkę. Oby tylko ta prognoza się nie sprawdziła, bo wtedy ceny na stacjach wzrosną nie o kilka, ale o kilkadziesiąt groszy na litrze.

Tomasz Dominiak
POLSKA Dziennik Zachodni

d2hjv1n
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2hjv1n
d2hjv1n