Trwa ładowanie...
d108r5w

Chce ponad 41 tys. zł odszkodowania. Za dyskryminację płacową

Ponad 41 tys. zł odszkodowania od pracodawcy za dyskryminację płacową domaga się lekarka
Share
Chce ponad 41 tys. zł odszkodowania. Za dyskryminację płacową
d108r5w

Ponad 41 tys. zł odszkodowania od pracodawcy za dyskryminację płacową specjalistów wobec lekarzy rezydentów domaga się przed rejonowym sądem pracy w Białymstoku lekarka ze szpitala psychiatrycznego w Choroszczy.

To - według Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy - jeden z pierwszych tego typu pozwów w Polsce. Sprawa lekarki z Choroszczy Iwony Owsiejczuk jest przed sądem najbardziej zaawansowana. W białostockim sądzie są obecnie cztery takie pozwy. Piąty, od lekarki z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, którego rozpoznawanie sąd miał kontynuować we wtorek, został przez nią wycofany.

Lekarze specjaliści - z wykształceniem i doświadczeniem - uważają, że są dyskryminowani, bo zarabiają mniej niż rezydenci - młodzi lekarze dopiero zaczynający swą karierę i zdobywający doświadczenie. Rezydentów opłaca Ministerstwo Zdrowia, specjalistów - pracodawca. Rezydenci mają ustalone przez resort stawki, które - jak podkreślają specjaliści - są znacznie wyższe niż ich pensje. Rodzi to niezdrową sytuację, kiedy lekarz z lepszym wykształceniem i doświadczeniem zarabia mniej niż młody kolega, który się od niego uczy - oceniają lekarze specjaliści. Dlatego lekarze z OZZL uważają, że narusza to zasadę równego traktowania w zatrudnieniu i skierowali sprawy do sądu.

d108r5w

Rozpoznawanie pozwu lekarki Iwony Owsiejczuk ze szpitala w Choroszczy sąd rozpoczął w listopadzie, we wtorek odbyła się druga rozprawa. Lekarka jest psychiatrą z drugim stopniem specjalizacji, pracuje w szpitalu w Choroszczy od 20 lat. Mówi, że czuje się dyskryminowana, skoro zarabia 2,6 tys. zł brutto, podczas gdy rezydenci od 3,4 do 3,8 tys. zł brutto.

Wyliczyła, że chce 41,6 tys. zł odszkodowania od pracodawcy za okres od stycznia do września 2009 roku. Przyjęła m.in. wyniki wrześniowego badania opinii publicznej zlecone przez OZZL, z których wynika, że Polacy uważają, iż specjalista powinien zarabiać o połowę więcej niż rezydent. Lekarka podkreśla, że specjaliści nie kwestionują wysokości wynagrodzenia rezydentów, ale uważają, że skoro mają lepsze wykształcenie niż początkujący, powinni zarabiać więcej od nich.

Sąd odroczył sprawę lekarki do 12 stycznia. Zażądał od niej, by porównała swoją płacę z konkretnym rezydentem lub grupą rezydentów w tym samym szpitalu, a nie ogólnymi zarobkami rezydentów. Sąd tłumaczył też, że zgodnie z kodeksem pracy powinien porównać całe wynagrodzenie lekarki i rezydentów - wszystkie składniki łącznie - a nie tylko płacę zasadniczą, na co wskazała lekarka w pozwie.

Obecny na rozprawie przewodniczący podlaskich struktur związku zawodowego lekarzy Ryszard Kijak uważa, że sąd nie powinien porównywać całych wynagrodzeń, bo praca lekarza specjalisty i rezydenta nie przedstawiają takiej samej wartości i nie są taką samą pracą, a kodeks pracy nakazuje porównanie właśnie takiej samej pracy i takiej samej jej wartości. "Praca specjalisty różni się jednak i jakością i wartością od pracy rezydenta. Należy tu przyjąć rozumowanie odwrotne: skoro przy jednakowej pracy, jednakowej wartości ma być jednakowe wynagrodzenie, to wobec tego przy lepszej pracy ma być lepsze wynagrodzenie" - mówił dziennikarzom Kijak, tłumacząc ideę złożenia lekarskich pozwów.

d108r5w

Pełnomocnik szpitala konsekwentnie wniósł o oddalenie powództwa. Także do styczniowej rozprawy ma uzupełnić dokumenty m.in. o załączniki do umowy pomiędzy ministrem zdrowia a szpitalem na temat kosztów rezydentury. Na pierwszej rozprawie w listopadzie pełnomocnik tłumaczyła, że pensję rezydentom płaci minister zdrowia (dyrektor szpitala płaci rezydentowi jedynie za dyżury), a nie szpital, więc szpital nie może być adresatem pozwu.
kow/ bno/ mow/

d108r5w

Podziel się opinią

Share
d108r5w
d108r5w