Trwa ładowanie...

Filharmonicy chcą strajkować

Muzyk Filharmonii Narodowej zarabia mniej niż kierownik sklepu w Biedronce. Przez ostatnią dekadę dostał 350 zł (brutto) podwyżki. Jeśli negocjacje nie pomogą, artyści zapowiadają strajk, informuje "Metro".

Share
Filharmonicy chcą strajkować
Źródło: PAP, Fot: Jacek Bednarczyk
d3ekmma

Znany dyrygent Wiesław Pieregorólka opowiada dowcip, który krąży po korytarzach Filharmonii Narodowej: - Pani odpytuje w szkole dzieci, czym zajmują się ich ojcowie. I tylko Maciek ociąga się z odpowiedzią, a w końcu mówi, że jego ojciec tańczy na rurze w klubie nocnym. Po lekcjach, gdy dzieci wybiegły z klasy, nauczycielka dopytuje ucznia, czy to rzeczywiście prawda. Ten odpowiada: "Ależ skąd, jest altowiolistą w filharmonii, ale głupio mi się było przyznać przed kolegami".

Szeregowy muzyk FN zarabia dziś nie więcej niż 3,7 tys. zł brutto, natomiast kierownik w Biedronce ponad 4 tys. zł brutto. I po dwóch latach wynagrodzenie tego ostatniego wzrasta do 5,9 tys. zł brutto.

d3ekmma

Tyle nie zarabia w Filharmonii nawet koncertmistrz (4,5 tys. zł), który do każdego koncertu musi uczyć się trudnych partii solowych i wirtuozowskich przebiegów. Pracownik sklepu wymaga kilkutygodniowego szkolenia, a muzyk filharmonii - 18 lat przygotowania zawodowego i ciągłych ćwiczeń.

Minister Kultury chciałaby muzykom pomóc, ale wszystko jest w gestii resortu finansów, który cztery lata temu zamroził limity na wynagrodzenia dla jednostek budżetowych. Muzycy rozważają więc ostentacyjne wręczenie pisma dyrektorowi Filharmonii Narodowej w czasie koncertu, który poprzedzą przemową na temat swoich pensji skierowaną do oficjeli na siedzących na widowni.

Realną opcją jest także strajk. Możliwa jest również pikieta - jeszcze nie wiadomo gdzie: być może pod gmachem Filharmonii Narodowej, Ministerstwa Finansów lub Ministerstwa Kultury. Miałaby mieć muzyczny charakter, artyści rozważają np. odegranie "Marsza żałobnego" pod gmachem Ministerstwa Kultury.

d3ekmma

Podziel się opinią

Share
d3ekmma
d3ekmma