Trwa ładowanie...
d4jrzi6

Kąpiel tylko po 22. W Polsce zaczynają się problemy z wodą

- Nie ma szans, żebym w trakcie upałów wykąpał się między 18 a 22. W miarę normalne ciśnienie w kranie pojawia się w moim bloku dopiero przed 23 - pisze do naszej redakcji pan Piotr. Eksperci ostrzegają, że do takich sytuacji musimy się przyzwyczajać.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kąpiel wczesnym popołudniem albo późnym wieczorem. Oto skutki upałów na niektórych osiedlach
Kąpiel wczesnym popołudniem albo późnym wieczorem. Oto skutki upałów na niektórych osiedlach (wp.pl)
d4jrzi6

Nasz czytelnik skontaktował się z redakcją za pośrednictwem platformy dziejesie.wp.pl. Pan Piotr mieszka w bloku na jednym z osiedli w zachodnim Wrocławiu. Oprócz raptem kilku 3-piętrowych budynków wokół dominuje zabudowa jednorodzinna.

- Każdy ma ogródek i chce, żeby wyglądał ładnie. Przede wszystkim latem - mówi nam czytelnik. Problem jednak w tym, że gdy sąsiedzi uruchamiają zraszacze w swoich ogrodach, to w pobliskich blokach można zapomnieć o normalnym korzystaniu z wody bieżącej.

Najczęściej wieczorami. - Między 18 a 22 woda z kranu ledwo kapie, o wzięciu prysznica można zapomnieć. Normuje się dopiero w okolicach 23 - mówi.

d4jrzi6

Obejrzyj: Ekologia i Ekonomia, jak zbudować zieloną przyszłość

Jak dodaje, próbował interweniować w spółdzielni mieszkaniowej, ale tam tylko rozkładają ręce. Domy jednorodzinne bowiem do spółdzielni nie należą, więc do niczego ich zmusić nie można. Zresztą nawet gdyby należały, to wyegzekwowanie takiego zakazu byłoby trudne.

Problem dotyczy wszystkich w jego bloku i sąsiednich też. Najmocniej doskwiera mieszkańcom najwyższych pięter. Im bliżej gruntu tym ciśnienie wyższe.

d4jrzi6

Potwierdzają to dane z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji we Wrocławiu. Poprosiliśmy tam o średnie dobowe zużycie wody w ostatnich dniach.

- 12 sierpnia mieszkańcy Wrocławia i aglomeracji najwięcej wody zużyli w godzinach 21.00 - 22.00. Było to dokładnie 7 461 i 7 382 m sześc. wody - poinformował WP Piotr Błachut z działu komunikacji wrocławskiego MPWiK.

Tego dnia we Wrocławiu doskwierał upał i maksymalna temperatura przekroczyła 30 stopni w cieniu. Dla porównania: miesiąc wcześniej temperatura ledwo przekraczała 20 stopni, odnotowano też słabe opady deszczu. Według danych MPWiK tego dnia najwyższe zużycie miało miejsce około 10 rano i nieznacznie przekroczyło 7 tys. m sześc.

Przedstawiciel MPWiK zapewnia jednak, że wody we Wrocławiu nigdy nie zabrakło. Spółka nie ogranicza również do niej dostępu, jednak apeluje o racjonalne gospodarowanie wodą.

d4jrzi6

Nasz czytelnik potwierdza, że wody nigdy mu nie brakło. Po prostu leci z niższym ciśnieniem. Zapewnia jednak, że już się przyzwyczaił. - Sytuacja powtarza się zawsze wtedy, gdy mamy kilka dni wysokich temperatur i zero opadów. W zeszłym roku było podobnie. Gdy pogoda jest bardziej deszczowa, to z dostępnością wody nie ma żadnego problemu. Wtedy mogę się kąpać, kiedy chcę, a nie wtedy, kiedy mogę - żartuje pan Piotr.

Ekspert: lepiej się przyzwyczaić

Problem jednak jest poważny i do żartów nie do końca się nadaje. Bo obrazuje znacznie szersze zjawisko, z którym w najbliższych latach będzie musiała zmagać się Polska.

Jak mówi Wirtualnej Polsce dr Joanna Remiszewska-Michalak, fizyk atmosfery i ekspert ds. zmian klimatu, takie historie to nie są odosobnione przypadki. - Sama miałam podobną sytuację rok temu w jednym z hoteli. Też w godzinach wieczornych ciśnienie w kranach było znacznie słabsze - mówi.

d4jrzi6

Jej zdaniem przyczyn można upatrywać w kilku obszarach. - Po pierwsze, infrastruktura. W wielu dużych miastach albo jest przestarzała, albo po prostu nikt nie przewidział, że w tym miejscu pojawi się duże osiedle - tłumaczy dr Remiszewska-Michalak.

Czytaj również: Idzie susza, a my marnujemy wodę. Sprawdziłam, ile litrów pochłaniają codzienne czynności i gdzie szukać oszczędności

Znacznie poważniejszym problemem są jednak braki wody, z którymi Polska musi sobie radzić już od kilku lat. A będzie tylko gorzej. - Wody powierzchniowe pomimo czasami obfitych opadów są na wyczerpaniu. W efekcie coraz częściej musimy sięgać po wody głębinowe, których zapasy odbudowują się znacznie dłużej. I taki później mamy tego efekt - dodaje ekspertka.

Pytamy więc, czy na większych osiedlach już za kilka lat będzie trzeba wywieszać "grafiki kąpielowe". - To oczywiście spore przejaskrawienie, ale tak, problem na pewno istnieje - mówi nasza rozmówczyni.

d4jrzi6

Kary za podlewanie ogródka

Jednym ze sposobów na ograniczenie zużycia wody jest zakaz podlewania ogrodu wodą z sieci. Na taki ruch raz na jakiś czas decydują się poszczególne gminy.

W ubiegłym roku opisywaliśmy przykłady m.in. Skierniewic, Kutna czy Dobroszyc na Dolnym Śląsku. Tam za podlewanie ogrodu wodą z sieci groził spory mandat - od 500 zł w górę. Inne samorządy ograniczają się do apeli o "rozsądne gospodarowanie wodą" i wykorzystywanie ich tylko do celów bytowych.

Takie podejście popiera dr Joanna Remiszewska-Michalak. - Woda jest nam niezbędna do życia. Ogródek to tylko kwestia estetyki. Da się bez niego przeżyć. Bez wody pitnej już nie - mówi ekspertka.

d4jrzi6

Jej zdaniem takie działania to tylko - nomen omen - kropla w morzu potrzeb. - Na szczęście wśród wielu Polaków budzi się świadomość i dbamy o tę wodę znacznie bardziej niż jeszcze kilka lat temu - mówi.

Jako przykład podaje wszelkie systemy odzyskujące wodę, wykorzystywanie zużytej wody po raz drugi lub programy promujące łapanie i wykorzystywanie deszczówki.

- Przed nami jednak wciąż jeszcze daleka droga - puentuje dr Remiszewska-Michalak.

A Ty jak dbasz o środowisko? Razem z Wirtualną Polską podejmij #EkoWyzwanie! Pochwal się swoimi osiągnięciami na dziejesie.wp.pl

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

d4jrzi6

Podziel się opinią

Share
d4jrzi6
d4jrzi6