Trwa ładowanie...
dnyjobc

Kilkunastu polskich negocjatorów na szczycie klimatycznym ONZ w Paryżu

Na szczycie klimatycznym ONZ w Paryżu (COP21) jest kilkunastu polskich negocjatorów - powiedział PAP zastępca szefa polskiej delegacji na szczyt Tomasz Chruszczow. Towarzyszą im doradcy i eksperci. Do tego dochodzi 40 osób m.in. z przemysłu, uczelni i innych organizacji.

Share
dnyjobc

"Jest kilkunastu negocjatorów, są jeszcze doradcy i eksperci. Do tego dochodzi jeszcze kierownictwo polityczne, czyli minister środowiska Jan Szyszko i sekretarz stanu w MŚ, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Paweł Sałek. W sumie jest to 21 osób" - powiedział w niedzielę w Paryżu PAP Chruszczow. Jak wyjaśnił koszty pobytu delegacji ponosi budżet.

"Są również uczestnicy z przemysłu, organizacji, uczelni. To jest około 40 osób, które uczestniczą w tej konferencji na koszt swoich organizacji" - dodał.

Szyszko przyleci do Paryża jeszcze w niedzielę i będzie towarzyszyć premier Beacie Szydło, która w poniedziałek weźmie udział w oficjalnym otwarciu COP21.

"Od jutra będziemy świadkami wielkiego zjazdu do Paryża głów państw, królów, prezydentów, szefów rządów. Około 150 przywódców przyjedzie po to, żeby wystąpić, by przekazać swoje polityczne poparcie dla nowego globalnego porozumienia klimatycznego" - powiedział Chruszczow.

dnyjobc

Tymczasem już w niedzielę późnym popołudniem odbyła się pierwsza sesja szczytu, na której - jak wyjaśnił Chruszczow - nastąpiło uzgodnienie dalszych zasad pracy. "W tym procesie, który obejmuje 195 krajów, sprawy proceduralne mogą być niezwykle czasochłonne" - zaznaczył.

Jak podkreślił, odbywające się dotąd spotkania wstępne pozwolą nie tracić czasu formalnie przeznaczonego na negocjacje.

Poinformował, że do soboty powinien zostać opracowany przez negocjatorów tekst umowy, który następnie zostanie przekazany do rozpatrzenia przez ministrów. "Od 7 grudnia rozpocznie się ostatni etap negocjacji, w którym kluczową rolę odgrywać będą już nie negocjatorzy, tylko politycy, ministrowie, którzy podejmą decyzję co do tych ostatnich nierozwiązanych kwestii" - powiedział.

Jak zaznaczył wiceszef polskiej delegacji tekst tej umowy to wynik prawie trzyletnich negocjacji rozpoczętych w Durbanie, a negocjatorzy spotkali się już około 20 razy. "W tej chwili ten tekst liczy około dwudziestu paru stron. Jest wiele opcji, które są od siebie zależne. Głównym zadanie negocjatorów jest doprowadzić do jednolitego tekstu porozumienia" - podał.

dnyjobc

Pytany, czy w umowie znajdą się zobowiązania poszczególnych krajów, zaznaczył, że nie jest to jeszcze rozstrzygnięte, ale jak zauważył "logika umowy" jest taka, by zobowiązania krajów były ich suwerenną decyzją, a nie zobowiązaniem "narzuconym przez prawny reżim międzynarodowy".

"Globalny rezultat ma wynikać z określonych wkładów do ogólnego celu" - wyjaśnił. Jego zdaniem najważniejszym elementem porozumienia będzie wynegocjowanie mechanizmu, który pozwoli na to aby poszczególne wkłady, tzw. kontrybucje, prowadziły do celu jakim jest wstrzymanie postępu zmian klimatycznych.

Szef dyplomacji Francji Laurent Fabius, który jest przewodniczącym COP21, powiedział w niedzielę, że celem konferencji jest ambitne porozumienie, które będzie możliwe do przyjęcia dla wszystkich krajów.

Jeśli światowe negocjacje w stolicy Francji zakończą się sukcesem, zostanie zawarte najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. W obecnym tempie świat zmierza w kierunku wzrostu temperatury o 4 stopnie pod koniec XXI wieku, co według naukowców może mieć niebezpieczne skutki.

dnyjobc

W konferencji, która potrwa do 11 grudnia, bierze udział 195 krajów. Główną osią sporu będzie batalia o finanse na walkę ze zmianami klimatycznymi między bogatymi a biednymi państwami.

Propozycje wkładu do porozumienia klimatycznego (ang. intended nationally determined contribution - INDC) złożyły 183 państwa. W dokumentach tych deklarują, jakie kroki podejmą, aby zredukować emisję gazów cieplarnianych na poziomie krajowym.

Choć liczba deklaracji jest bezprecedensowo wysoka, to analiza poszczególnych INDC pokazuje, że o kompromis będzie niezwykle trudno. Kraje rozwijające się uzależniają bowiem swoje działania od pomocy, jaką mają im przekazać na walkę ze zmianami klimatu kraje rozwinięte. Zgodnie z przyjętymi wcześniej zobowiązaniami od 2020 r. transfer ten ma wynosić 100 mld dol. rocznie. Chodzi o wartość przekazywanych technologii, inwestycji prywatnych, ale też środków publicznych.

Inny problem dotyczy tego, jaką formę powinno mieć ostateczne porozumienie. UE, Francja jako gospodarz konferencji, ale także np. Chiny opowiedziały się za prawnie wiążącym porozumieniem, które miałoby być rewidowane co pięć lat, by dostosowywać je do aktualnej sytuacji, rozwoju technologicznego i wiedzy naukowej.

W poniedziałkowym otwarciu weźmie udział blisko 150 szefów państw i rządów. Dzięki tak licznemu udziałowi przedstawicieli świata będzie to jedna z największych konferencji dyplomatycznych poza Zgromadzeniami Ogólnymi ONZ w Nowym Jorku, bezprecedensowa w historii konferencji klimatycznych.

Z Paryża Julita Żylińska

dnyjobc

Podziel się opinią

Share
dnyjobc
dnyjobc