Trwa ładowanie...

KNF zrobi porządek z ubezpieczeniami

Wypadek. Ktoś rozbija ci wóz. Auto trzeba wstawić do warsztatu. Jeśli samochód jest ci niezbędny, należy ci się auto zastępcze. Proste? Niby tak. Sprawa okazuje się jednak na tyle nieoczywista, że Komisja Nadzoru Finansowego wysłała ubezpieczycielom propozycje zbioru zasad - na razie do rozważenia. Teraz czeka na odpowiedź.

Share
KNF zrobi porządek z ubezpieczeniami
Źródło: Jupiterimages
d23v4t8

Pismo skierowane przez KNF do ubezpieczycieli porządkuje zasady finansowania kosztów wynajmu pojazdu zastępczego, uwzględniając dotychczasowe orzecznictwo sądów, obowiązek ubezpieczyciela do pokrycia całości szkody, a także obowiązek poszkodowanego do powstrzymania się od działań, które mogłyby tę szkodę zwiększyć.

Jakie są wnioski KNF? Po pierwsze: utrata możliwości korzystania z pojazdu jest szkodą majątkową i powinna zostać zrekompensowana - uważa Komisja.
Oznacza to, że osobom, które na co dzień jeżdżą samochodem, a w wyniku wypadku nie ze swojej winy zostały go pozbawione, przysługuje auto zastępcze. Koszty jego najmu w pewnych granicach powinien pokryć ubezpieczyciel sprawcy wypadku.
W tej chwili często jest tak: to, czy dostanie się auto zastępcze, które jest własnością warsztatu, zależy tylko i wyłącznie od tego, czy naprawa jest dla warsztatu opłacalna. A im nowsze auto, tym większa szkoda. Innymi słowy właściciel nowego mondeo dostanie auto, a starej fiesty wyjdzie z warsztatu pieszo.

d23v4t8

Rekompensata powinna objąć również ten okres, w którym oczekuje się na dostarczenie części zamiennych, a nie tylko czas faktycznej naprawy.
- Orzecznictwo sądowe czasem rozszerza ten obowiązek - mówi Adam Płociński, dyrektor zarządzający Pionem Międzysektorowym w KNF. I podaje przykład kobiety, która niedługo przed wyjazdem na urlop uległa wypadkowi. Dostała samochód zastępczy, którym pojechała na wakacje. Zanim z nich wróciła, jej własny został naprawiony. Siłą rzeczy zastępczy mogła zdać dopiero po przyjeździe.

Jeśli samochód po wypadku nadaje się tylko i wyłącznie do kasacji, uzasadniony okres najmu wozu zastępczego powinno się rozumieć jako czas, w którym poszkodowany, przy dołożeniu należytej staranności, mógłby kupić inny pojazd. Okres, w którym możemy korzystać z samochodu zastępczego nie może jednak trwać dłużej niż do czasu wypłacenia pełnego odszkodowania.

Auto niezgody

Najem pojazdów zastępczych stwarza spore pole do nadużyć. Łatwo sobie wyobrazić kierowcę, który jeździ rzadko, ulega wypadkowi i występuje o samochód zastępczy, choć na co dzień porusza się środkami komunikacji miejskiej.
- Gdy ktoś próbuje wykorzystać szkodę, by zyskać coś, czego nie miał lub z czego nie korzystał, to jest bezpodstawne wzbogacenie, które nie powinno mieć miejsca - mówi Adam Płociński z KNF. W jego opinii to na poszkodowanym ciąży obowiązek wykazania, że poniósł szkodę z tytułu utraty możliwości korzystania z samochodu.

Inny przykład. Warsztaty mogą przeciągać czas naprawy, czerpiąc dochody z użyczania pojazdów zastępczych.

d23v4t8

- Mogą opóźniać oddanie pojazdu klienta o jeden, dwa dni, by mieć pieniądze od ubezpieczyciela za wynajem auta zastępczego. Zawsze to parę złoty do przodu - mówi nam anonimowo jeden z warsztatów. I podaje receptę: - Aby ten proceder zaniknął, trzeba by prawnie określić czas naprawy, na jaki przysługuje wóz zastępczy.
- Żaden urząd ani przepis prawa nie może tego uregulować - uważa Płociński. I wyjaśnia: w dobrym interesie poszkodowanego leży to, żeby warsztat, któremu powierzył naprawę, był w stanie potwierdzić, że przebiegała sprawnie i bez zbędnej zwłoki.
Rozbieżności między stronami rozstrzygają sądy. - Każdy przypadek jest indywidualny. Czasami część jest łatwa do dostania, czasem trzeba czekać na jej przesłanie. Przepisy mówią, że nie należy przedłużać tego okresu. Jeśli do tego dojdzie, kosztami nie można obciążać ubezpieczyciela - mówi przedstawiciel KNF.

Ale właśnie poszukiwanie części jest argumentem, na który będą powoływać się warsztaty, jeśliby chciały grać na zwłokę. - Trzeba by zaproponować hurtowniom scentralizowaną bazę części zamiennych. Dzięki temu od razu byłoby wiadomo, kiedy dana część zostanie sprowadzona i do kiedy może zostać zakończona naprawa - mówi nasz przedstawiciel warsztatu.

Nie dostaniesz passata za małego fiata

KNF przyjrzała się też, jaki może być pojazd zastępczy. Czy Kowalski jeżdżący wcześniej 10-letnim autem ma słuszność domagając się nowiutkiego mercedesa?
- Zdarzyło się, że po uszkodzeniu samochodu gorszej jakości, poszkodowany oczekiwał sfinansowania samochodu znacznie wyższej klasy albo wręcz nowego - mówi Płociński. I przedstawia stanowisko Komisji. - Pojazd zastępczy powinien odpowiadać klasie i rodzajowi pojazdu, z którego korzystał poszkodowany.

Kolejna rzecz: zakłady ubezpieczeń nie muszą pokrywać nadmiernych kosztów wynajmu pojazdu zastępczego. - Nie oznacza to, że osoba poszukująca wozu musi znaleźć najtańszą ofertę, ale musi znaleźć ofertę rozsądną, która mieści się w standardach przyjętych w określonym rejonie - precyzuje przedstawiciel KNF.

d23v4t8

Auto zastępcze to jedno, a paliwo? - Nie można oczekiwać od ubezpieczyciela, by pokrył koszty, które tak czy inaczej poszkodowany by poniósł - mówi Płociński. - Za benzynę będzie musiał zapłacić sam, ale już za winietę, która będzie dopisana do konkretnego pojazdu, który uległ zniszczeniu, to już nie, bo to powiększa jego szkodę - precyzuje.

Kto zapłaci za te grzechy?

Ubezpieczyciele, do których zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do propozycji KNF, nie udzielili nam odpowiedzi. Rodzi się jednak pytanie: czy za dobre praktyki nie zapłacą ci, którzy są na końcu łańcucha pokarmowego, czyli klienci? Czyżby podwyżki cen polis komunikacyjnych wisiały w powietrzu?

Samochody zastępcze poszły na pierwszy ogień, ale to nie koniec porządków, które rozpoczyna KNF na ubezpieczeniowym podwórku.
- Wysokość szkody i czas jej likwidacji - to tematy, które na rynku ubezpieczeniowym budziły najwięcej emocji. Tego dotyczyła większość skarg - mówi przedstawiciel KNF. Dlatego zapowiada, że Komisja zajmie się też terminem likwidowania szkód.
- Niektóre zakłady ubezpieczeniowe go przekraczają - stwierdza Adam Płociński. - Zaczęliśmy stosować kary, na razie ostrzegawcze i stosunkowo niskie. Przygotowujemy się również do przeglądu praktyk poszczególnych zakładów ubezpieczeniowych.

Katarzyna Izdebska
Wirtualna Polska

d23v4t8

Podziel się opinią

Share
d23v4t8
d23v4t8