Qaqwqwrqw

Miasto to nie plaża. Golizna może gorszyć, a nawet drogo kosztować

Gołe brzuchy w restauracjach, spacery bez koszulek po rynku, opalanie w miejskim parku czy kąpiel w fontannie. Golizna goliźnie nierówna, ale zrzucając ciuchy w upał, można narazić się na nieprzyjemności, a nawet mandat lub grzywnę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bez koszulki w centrum miasta? To coraz częstszy widok.
Bez koszulki w centrum miasta? To coraz częstszy widok. (East News, Fot: Robert Stachnik/REPORTER)
Qaqwqwrqw

Sopot od kilku lat zakazuje negliżu w mieście. W zeszłym roku pojawiły się nawet plakaty, promujące akcję "Stop golasom na ulicy". W bikini czy z gołym torsem nie wejdziesz np. do restauracji, sklepu, muzeum. Sopot chce uświadamiać turystom i samym mieszkańcom letniej stolicy Polski, że miasto to nie plaża i tu obowiązuje odpowiedni strój.

Jednak "gołe klaty" w centrum miasta to nie jedynie problem kurortów. Z powodzeniem w letnie upały można spotkać zrzucających koszulki w centrach Warszawy, Wrocławia czy Krakowa. Golasów mogą jednak spotkać bardziej dotkliwe sankcje niż zakaz wstępu do restauracji.

Qaqwqwrqw

Obostrzenia dotyczące ubioru już trzy sezony temu wprowadziły popularne wśród polskich turystów chorwackie miasta Dubrownik i Split, gdzie za spacerowanie w stroju plażowym po centrum można dostać mandat, który w przeliczeniu wynosi 280 zł. Jeszcze wyższe mandaty, sięgające nawet równowartości 2 tys. zł, grożą w Barcelonie czy na Majorce.

Zobacz: Kulisy inwestycji Magdy Gessler. "Osobiście dostarczyłem nasze trunki"

Polak z gołą klatą

Qaqwqwrqw

Ale wróćmy do kraju. W Sopocie mimo wprowadzonego zakazu, mandat nie grozi… teoretycznie. W polskim kodeksie nie ma bowiem zapisu, który by wprost zakazywał chodzenia bez koszulki po mieście.

Zobacz: Upały w Polsce i apele o oszczędzanie wody. Za podlewanie grozi mandat

- Nie ma przepisów, które mówiłyby, jak należy chodzić ubranym. To, jak się ubieramy i chodzimy po ulicy, zależy od naszego wychowania. Wyjątek stanowią niektóre instytucje oraz świątynie, gdzie znajdują się regulaminy informujące o tym, jak należy być ubranym – mówi asp. Lucyna Rekowska, oficer prasowa Komendanta Miejskiego Policji w Sopocie.

Nie oznacza to jednak, że zrzucając ubranie, nie możemy się narazić na grzywnę. Wystarczy, że ktoś poczuje się tym dotknięty.

Qaqwqwrqw

- Każdą sytuację należy traktować indywidualnie. Podczas zgłoszenia osoba dzwoniąca musi podać dyżurnemu opis danej sytuacji. Czynności podejmowane są wtedy, gdy rzeczywiście jest podejrzenie nieobyczajnego wybryku, klasyfikowanego jako wykroczenie z art. 51 Kodeksu wykroczeń. Pamiętajmy, że zgłaszający nie może być anonimowy - zaznacza asp. Rekowska.

W Kodeksie wykroczeń jest cały rozdział, który określa przewiny przeciwko obyczajności publicznej. Może on mieć zastosowanie jedynie wówczas, gdy policja czy straż miejsca dostanie zgłoszenie, że dany golas powoduje czyjeś zgorszenie. - W ostatnim czasie nie otrzymaliśmy zgłoszeń w tej sprawie – zaznacza sopocka policja.

Kłopot w niejednoznacznym stwierdzeniu, czy chodzenie bez koszulki jest nieobyczajne. Jak tłumaczy policja z Gdańska, wszystko jest kwestią interpretacji. Mężczyzna przechadzający się bez koszulki nie musi być gorszący, ale już wykonujący przy tym wulgarne czy obsceniczne gesty będzie się kwalifikował do interwencji.

Zobacz: Ogrodowe baseny. Tani sposób na ochłodę może się okazać bezużyteczny

Qaqwqwrqw

- To, czy zachowanie danej osoby nosi znamiona wykroczenia, zależy od okoliczności. Inaczej będzie odbierany mężczyzna idący w kąpielowych spodenkach plażą, na której jest wiele podobnie ubranych osób, a inaczej ma się sprawa, gdy ten sam mężczyzna usiądzie przy restauracyjnym stoliku. Zachodzi duże prawdopodobieństwo, że dla innego klienta będzie to sytuacja co najmniej niekomfortowa. Podobne zachowania to przede wszystkim kwestia kultury osobistej i dobrego wychowania – tłumaczy asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z KMP Gdańsk.

Zgodnie z prawem nieobyczajny wybryk jest wykroczeniem zagrożonym karą aresztu, ograniczenia wolności, grzywny albo nagany. Przepis brzmi: kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany. Sprawa nie trafi jednak do sądu, jeśli zdecydujemy się przyjąć mandat.

- Jeśli strażnik miejski (gminny) stwierdzi naruszenie tego artykułu, to jest uprawniony do wypisania mandatu w wysokości od 50 do 100 złotych – wyjaśnia Wojciech Siółkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdańsku

Topless na kąpielisku miejskim czy parku

Qaqwqwrqw

W świetle przepisów nie ma znaczenia, czy bez koszulki będzie mężczyzna czy kobieta. - Prawo nie zakazuje chodzenia bez koszulki w miejscu publicznym. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn – potwierdza Siółkowski.

Z taką sytuacją parę lat temu musiał zmierzyć się Szczecin. Dwie młode szczecinianki opalające się bez biustonoszy na miejskim kąpielisku zgorszyły innego zwolennika kąpieli słonecznych i ten wezwał policję. Jak wskazywał "Głos Szczecina", kobiety nie chciały przyjąć 150 zł mandatu, twierdząc, że nikogo nie gorszyły. Sprawa trafiła przed sąd grodzki, a ten wymierzył im karę nagany i nakazał zapłacić koszty procesu - po 130 zł.

Na tym sprawa się nie skończyła. W sprawę włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. W końcu młode kobiety zostały uniewinnione przez sąd II instancji w Szczecinie, który uznał, że opalanie nagiego biustu nie jest ani wybrykiem, ani nie jest nieobyczajne.

Miejskie kąpielisko jest miejscem - bądź co bądź - publicznym, ale nieprzyjemności mogą spotkać miłośników słonecznych kąpieli, uprawiających roznegliżowany "plażing" nawet na własnych balkonach. Tu sytuacja prawnie jest podobna. Zakazu nie ma, nawet wspólnota mieszkaniowa nie ma w tym względzie wiele do powiedzenia. Policja po zgłoszeniu ma jednak obowiązek zainterweniować. Jeśli uzna, że balkonowy plażowicz dopuścił się czynów nieobyczajnych, może ukarać.

Podobnie ma się sprawa nagości we własnym mieszkaniu, o czym parę lat temu przekonał się mieszkaniec Wrocławia. Policja interweniowała, gdyż mężczyzna mieszkał na parterze, a jego "strój Adama" mogli oglądać przez okno przechodnie. Jak pisała lokalna prasa, mężczyzna musiał zapłacić mandat.

Kara za kąpiel w miejskiej fontannie

Podczas gdy chlapiące się w fontanie pod okiem rodziców dzieci raczej nikomu nie wadzą, inaczej sprawa się ma w przypadku np. dorosłych zażywających takich kąpieli. Gdy kilka lat temu miejskie kamery we Wrocławiu uwieczniły trzech rozebranych mężczyzn kąpiących się nad ranem w fontannie na rynku, służby uznały to za wybryk nieobyczajny. Dwóm udało się uciec, trzeci zapłacił 500 zł grzywny.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw