…o filantropii indywidualnej niewiele się mówi, dlatego też wiedza o niej jest ograniczona. Filantropia w Polsce najczęściej jest anonimowa. Jak pokazują ostatnie badania postaw filantropijnych najzamożniejszych Polaków przeprowadzone przez Fundację dla Polski, polscy filantropi często nie chcą mówić o swoich działaniach, uważając filantropię za sferę prywatną. Związane jest to z uwarunkowaniami kulturowymi – nie jest w dobrym tonie mówić o tym jak pomaga się innym, gdyż może być postrzegane jako chwalenie się, a tego raczej nie wypada robić. Znaczenie ma również fakt, iż większość majątku w Polsce to nowy kapitał, zgromadzony w ciągu jednego pokolenia. Powszechne są opinie, że ci, którym udało się zgromadzić znaczący majątek, dbają o jego zabezpieczenie, a chroniąc swą prywatność, nie chcą informować ogółu o swoich działaniach dobroczynnych. W konsekwencji, pomimo że jest wiele osób, które robią dużo dobrego dla innych, niewiele z nich chce podzielić się swoim doświadczeniem i stać się inspiracją dla
innych. To się jednak powoli zmienia, część indywidualnych filantropów zaczyna otwarcie mówić o swej działalności. Można też zaobserwować, że osoby, które zgromadziły znaczny majątek, zaczynają myśleć o sukcesji, o przekazaniu swojego dorobku młodszym pokoleniom. Niektórzy także chcą podzielić się swoim sukcesem z tymi, którzy w życiu mieli mniej szczęścia. Jak pokazują wyniki naszych badań, skala rocznej pomocy zamożnych przedsiębiorców, którzy wzięli w nich udział, wynosi zazwyczaj około miliona złotych, a są też i tacy, których pomoc sięga 2, 3 milionów złotych. W niektórych przypadkach skala pomocy jest nawet rzędu 10 milionów złotych rocznie. Z badania wynika, że jest kilka czynników, które stoją zdaniem filantropów na przeszkodzie rozwoju filantropii indywidualnej w Polsce. Jest to m.in. stereotypowe, często negatywne postrzeganie przez społeczeństwo działań filantropijnych, jak też brak profesjonalnego wsparcia ze strony różnych instytucji i niewystarczająco sprzyjające filantropii uwarunkowania
prawnopodatkowe.