Nawet fałszywy banknot może być wartościowy. Tyle za niego płacą
Nie tylko banknoty o specjalnych numerach serii mogą być wartościowe. Okazuje się, że nawet fałszywe pieniądze są poszukiwane przez kolekcjonerów. Jeden z nich o nominale 50 zł z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki został sprzedany za ponad 1 tys. zł.
Numizmatyka oferuje wiele niespodzianek, a inwestycje w banknoty mogą być opłacalne nawet w przypadku falsyfikatów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Złoty pączek w cukierni
Fałszywe banknoty jako inwestycja
Szczególnym przypadkiem jest banknot 50 zł z 1919 r. z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki. Choć oryginały mogą kosztować nawet 45 tys. zł, to również fałszerstwa z epoki cieszą się dużym zainteresowaniem.
Fałszywe banknoty z 1919 r., znane jako "falsyfikaty z epoki", mogą osiągać ceny kilkuset euro. "Fakt" podaje, że jeden z takich banknotów sprzedano za 257 euro (około 1,1 tys. zł), co pokazuje, że nawet podróbki mogą być wartościowe. Kluczowym elementem odróżniającym falsyfikaty od oryginałów jest brak znaku wodnego oraz niedokładna numeracja.
Osoby, które przypadkiem znalazły taki falsyfikat, mogą liczyć na spory zysk. Zanim jednak zdecydujemy się na sprzedaż niecodziennych pieniędzy, warto skonsultować się z ekspertami. Oceną autentyczności banknotów zajmują się domy aukcyjne, które zapewniają bezpieczeństwo inwestycji.
Nietypowe banknoty warte nawet 27 tys. zł
O tym, że nie każdy banknot jest wart jedynie tyle, ile wskazuje jego nominał, świadczą także inne przykłady. Wartość pieniądza może wzrosnąć, jeśli numer seryjny jest jednolity lub niski. Poza tym dużą wartość mają także serie zastępcze.
W 2023 r. na aukcję trafił banknot o nominale 50 zł, o serii "YA0000589". Na wartość tego banknotu wpłynął fakt, że posiadał najniższy numer spośród trzech 50-złotowych banknotów z serii "YA".
Cena wywoławcza wynosiła 10 tys. zł, jednak minimalna kwota, za jaką można było go kupić, to aż 27 tys. zł. Banknot nie znalazł nabywcy i wrócił do właściciela.