Trwa ładowanie...
d4jrzi6

Polacy w kolejce do antykwariatu. Które monety PRL warte są tysiące złotych?

Od początku roku stare monety zdrożały średnio o 20 proc. - szacują eksperci, którzy w ostatnich dniach mają do czynienia z prawdziwą gorączką… aluminium. Po artykule WP Finanse w antykwariatach rozdzwoniły się telefony, a mimo epidemii w drzwiach przez cały dzień stawał ktoś z porcją monet. Wszystkiemu winien detal drobniejszy niż ziarenko sezamu - tyle dzieli na rynku numizmatów złom od skarbu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz otrzymaliśmy tyle maili z monetami PRL do wyceny - mówi właściciel antykwariatu.
- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz otrzymaliśmy tyle maili z monetami PRL do wyceny - mówi właściciel antykwariatu. (pixabay.com)
d4jrzi6

Za czym kolejka ta stoi? - pytała w piosence Krystyna Prońko, a odpowiedź stosowna do udręki tamtych lat brzmiała, że po szarość. Obecnie, gdyby nie było elektronicznej poczty, sznur oczekujących wystawałby pod witrynami antykwariatów. Polacy masowo przeszukują stare szafy w nadziei, że drobne z PRL okażą się życiową lokatą.

- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz otrzymaliśmy tyle maili z monetami PRL do wyceny, zwłaszcza że poruszenie objęło cały demograficzny przekrój: odwiedzali nas ludzie starsi, dzwonili biznesmeni w średnim wieku, pisali nastoletni posiadacze klaserów po dziadku. Wraz z monetami PRL trafiały do nas numizmaty innych okresów, niekiedy całkowicie mylnie traktowane jako nic nie warte. Jeden z klientów za kilka takich niedocenionych monet uzyskał 5000 zł, tymczasem wartość spodziewanych skarbów doby Polski Ludowej wystarczyłaby mu może na bilet tramwajowy - komentuje Michał Niemczyk, prowadzący szturmowany antykwariat w Warszawie.

Wiele na tym rynku zależy od detalu, a opisywana we wspomnianym artykule 10-groszówka z 1973 r. również byłaby pospolitą aluminiową monetą, gdyby nie brak znaku mennicy. O pięciocyfrowej kwocie, którą najpewniej osiągnie na październikowej aukcji, zadecyduje pusta przestrzeń w okolicy szponów orła - w tym miejscu prawie zawsze wybite są maleńkie litery MW wskazujące na Mennicę Warszawską. Nagła medialna kariera 10-groszówki sprawiła, że zainteresowanie monetami PRL w wyszukiwarkach wzrosło w tym tygodniu o ponad 250 proc., co według szacunków Google stanowi najwyższy poziom od kilkunastu lat.

d4jrzi6

Koniec galerii handlowych? "Mniejsze nadal będą budowane"

Jeśli wobec tego o wartości starych monet stanowią drobnostki, na co patrzeć, żeby czegoś nie przegapić?

Sprawdzaj datę

d4jrzi6

- Tym, co błyskawicznie możemy sami sprawdzić, jest data. Jedną z najpopularniejszych monet międzywojnia, które znajdujemy w domach, jest 2 zł z wizerunkiem Piłsudskiego - z rocznika 1934 warte jest 20 zł, podczas gdy rzadszy rocznik 1936 kosztuje już 2000 zł. Podobnie jest w przypadku słynnego "rybaka", którego z datą 1974 kupuje się zwykle za kilkanaście złotych, a z 1958 r. wycenia od kilkuset złotych - zwraca uwagę Michał Niemczyk.

Dodaje, że kolekcjonerzy samych "rybaków" rozgraniczają nawet, czy ósemka w dacie jest wąska czy szeroka albo badają, czy w polu monety tworzy się tzw. efekt słoneczka lub ducha.

Czytaj też:Banknot okolicznościowy. Kolekcjoner podejrzewa, że kasjer NBP dopuścił się spekulacji

Wspomniana pięciozłotówka przedstawiająca połów może kosztować blisko 5000 zł, jeśli zachowała menniczy połysk, jednak nigdy w sytuacji, kiedy postanowimy sami wyszorować zakurzone znalezisko szmatką. Jak wspomina ekspert, przypadków zarysowania lustra monety jest mnóstwo, na czele z rzadkim "rybakiem" o pięknej patynie, którą właściciel potraktował pumeksem, obniżając wartość monety z kilku tysięcy do dwóch, może pięciu złotych.

d4jrzi6

Oprócz pieniędzy obiegowych, na rynku kolekcjonerskim wartości kilkunastu tysięcy złotych osiągają monety próbne, które w okresie poprzedniego ustroju wybijane były m.in. w niklu - od pospolitszego aluminium pomoże nam je rozróżnić magnes, przyciągający te cenniejsze.

Specjaliści twierdzą, że najczęściej znajdujemy takie potencjalne skarby w pudełkach po butach czy niciach, wiekowych biurkach, pod parkietem, a nawet w zakamarkach skrzypiących wersalek. Od początku 2020 r. numizmaty gromadzone w ten czy inny sposób zdrożały średnio o 20 proc. Zdaniem Michała Niemczyka nie jest to wyłącznie efekt nagłego skoku cen złota, ale w znaczącym stopniu zamykania mniej opłacalnych bankowych lokat.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4jrzi6

Podziel się opinią

Share
d4jrzi6
d4jrzi6