WAŻNE
TERAZ

Magda Linette odpadła z Australian Open 2026.

Polak Polakowi wilkiem

Polak zwalcza Polaka – to sytuacja zupełnie nierzadka na brytyjskim rynku pracy.Rodak, który dopiero co przyjechał z kraju, jest odbierany jak intruz. Jak ktoś, kto tylko czyha na pracę zatrudnionego już w Wielkiej Brytanii Polaka.

Obraz
Źródło zdjęć: © thinkstock

Wrogość widać wśród kierowców, którzy jeżdżą z transportami.

"Rodacy chcieli mi spalić wóz"

- Nie raz spotkałem się z wrogością ze strony rodaków, gdy ujawniłem, że jestem z Polski. Na przykład przyjeżdżałem z ładunkiem do miejsca, w którym zaparkowane już były ciężarówki z Polski. Okazywało się, że kierowcy nie byli w stanie porozumieć się z dyspozytorem albo byli zagubieni na terminalu. Zdarzało mi się tłumaczyć im drogę albo tłumaczyć dla nich w biurze – opowiada Roman w Gdańska, który w Anglii mieszka od dwóch lat. - W międzyczasie koledzy z Polski wypytywali skąd pochodzę i jak mi się żyje w Anglii. Na koniec zamiast "dziękuję" potrafili powiedzieć, żebym lepiej wracał do Gdańska, bo jeszcze mi spalą wóz. Wówczas żałowałem, że w ogóle chciało mi się pomagać. Nie rozumiem skąd takie nastawienie - dodaje.

Wrogość nie jest w prawdzie regułą, ale jest często spotykana, szczególnie u starszych szoferów. Młodzi są bardziej ciekawi realiów angielskich, bo często myślą o przejściu do angielskiej firmy. Z kolei ci doświadczeni, choć może nie są w pełni zadowoleni ze swojej sytuacji, przynajmniej wiedzą czego się mogą spodziewać i nie lubią zmian. Prześmiewcze zachowania są szczególnie widoczne, gdy kierowcy są w grupie, na parkingu lub w punkcie przeładunku.

Ci, angielscy Polacy

- Nie nazwałabym tej postawy wrogą. Odczuwam to raczej jako potępienie. Słyszałem stwierdzenia typu "to wy jesteście ci angielscy Polacy tak" – opowiada Roman. Stefan pracuje jako kierowca za pośrednictwem agencji. Zdarza mu się także jeździć wózkiem widłowym.

- Raz jeździłem wózkiem w magazynie i zobaczyłem, że przyjechali kierowcy z Polski. Przyszli do biura i nie wiedzieli jakie są procedury. Ja wychodzę z założenia, że jak ktoś potrzebuje pomocy, to trzeba mu jej udzielić. Nieraz sam byłem w takiej sytuacji i pomogli mi na przykład angielscy kierowcy. Dlatego pomogłem tym z Polski, choć nie zawsze się na tym dobrze wychodzi. Można na przykład być zniesmaczonym, bo nawet nie usłyszy się słowa "dziękuję". Tym razem było to dwóch kierowców z Polski i jeden był ciekawy losu Polaków na emigracji, a drugi robił głupie żarty, na przykład zakręcał dopływ zasilania w wózku. W rezultacie uznałem, że nie ma co tracić na nich energii. Mimo że w ogóle nie mówili po angielsku, cwaniaczyli i chcieli wynosić towary z magazynu, w którym była telewizja przemysłowa – wspomina Stefan. *Pytam tylko Anglików, nie Polaków *

Stefan, który ciężarówką jeździ od 4 lat, z czego półtora roku w Anglii, stwierdza, że choć ludzie są różni i nie można generalizować, przyjaznej postawy spodziewa się raczej ze strony angielskich niż polskich kierowców.

- Kiedyś, gdy widziałem ciężarówki z Polski, byłem nastawiony przyjaźnie i nawiązywałem rozmowy z ich kierowcami. Teraz odrzuca mnie od nich, bo rozmowy ze mną zaczynają od pytań ile zarabiam i czy warto tu było przyjechać. Zdarzają się oczywiście wyjątki – opowiada Stefan, dodając jednak, że ogólnie jest już nastawiony nieufnie.

Piotr wrogości w stosunku do polskich kierowców w Anglii zaznał dopiero, gdy wrócił do Polski.

- Po kilku latach pracy w Anglii, postanowiłem wrócić do kraju. Chciałem zamieszkać w domu, który udało mi się wybudować. Jednak miałem problemy ze znalezieniem pracy. Raz, gdy zadzwoniłem z ogłoszenia, zapytano mnie gdzie wcześniej pracowałem. Gdy powiedziałem, że jako kierowca w Anglii, usłyszałem, że takich kandydatów im nie potrzeba – opowiada Piotr, który ostatecznie zatrudnił się w holenderskiej firmie transportowej, gdzie także przez kilka miesięcy pracował w Polakami. Ostatecznie jednak postanowił wrócić do Anglii.

(MR)/JK

Wybrane dla Ciebie
Sypią solą na potęgę. Aktywiści proponują maty zamiast tego
Sypią solą na potęgę. Aktywiści proponują maty zamiast tego
Hyundai szykuje rewolucję. Roboty mają zastąpić pracowników
Hyundai szykuje rewolucję. Roboty mają zastąpić pracowników
Sprawdzili podwyżki w sklepach. Oto lider drożyzny
Sprawdzili podwyżki w sklepach. Oto lider drożyzny
Wysłali ziemniaki do Polski. Zarobili 285 mln zł. Oto skąd je ściągamy
Wysłali ziemniaki do Polski. Zarobili 285 mln zł. Oto skąd je ściągamy
Wielkie zwolnienia we francuskiej firmie. Pracę straci 2400 osób
Wielkie zwolnienia we francuskiej firmie. Pracę straci 2400 osób
Paczki niespodzianki za 13 zł w Biedronce. Oto co jest w środku
Paczki niespodzianki za 13 zł w Biedronce. Oto co jest w środku
Sąsiedzi skarżą się na pompy ciepła. Można dostać 5000 zł mandatu
Sąsiedzi skarżą się na pompy ciepła. Można dostać 5000 zł mandatu
Spółdzielnia zamontowała kamery przy śmietniku. Sąd zdecydował
Spółdzielnia zamontowała kamery przy śmietniku. Sąd zdecydował
Pijany taksówkarz usnął w aucie. W bagażniku ukrył "anielski pył"
Pijany taksówkarz usnął w aucie. W bagażniku ukrył "anielski pył"
Tak Polacy teraz kupują węgiel. "Biorą cztery worki na tydzień"
Tak Polacy teraz kupują węgiel. "Biorą cztery worki na tydzień"
Francuska sieć rozpycha się w Polsce. Chce mieć 400 sklepów
Francuska sieć rozpycha się w Polsce. Chce mieć 400 sklepów
Stworzyła 190 fikcyjnych reklamacji. Wyłudziła 150 tys. zł
Stworzyła 190 fikcyjnych reklamacji. Wyłudziła 150 tys. zł
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀