Trwa ładowanie...
Gospodarka

Powrót do zeszłotygodniowej przeszłości

Drugi tydzień czerwca rozpoczął się od przeceny. Rynek w trakcie weekendu nie dostał żadnych impulsów do wzrostów, wiec kontynuował ruch rozpoczęty w ostatnich chwilach piątkowej sesji, a więc spadki.
Share
Paweł Cymcyk, analityk A-Z Finanse
Paweł Cymcyk, analityk A-Z FinanseŹródło: A-Z Finanse
d3vofdr

Półtoraprocentowa przecena miała miejsce również na zachodnich parkietach, więc można powiedzieć, że dostosowaliśmy się do europejskiej średniej i nasz parkiet niczym się nie wyróżniał.

Najbardziej na indeksie ciążył tracący 6 proc. PKO BP, który z początku gromadził ponad połowę obrotów całego rynku. Gracze ewidentnie przestraszyli się informacji o możliwej emisji akcji przez bank wartej ponad 17 miliardów złotych, a przecież w kontekście dokapitalizowania tej instytucji wszystko zależy od tego na co gotówka miałaby być przeznaczona. Inwestorzy jednak nie szukali drugiego dna tej historii i nie spojrzeli na spółkę łaskawszym okiem nawet po informacji o planowanej wypłacie dywidendy przez bank, której stopa przekracza obecnie 10 proc. Wraz z upływem czasu większa przecena dotykała ORLEN i AGORĘ, a fakt, że rynek nie schodził na nowe minima zawdzięczaliśmy tylko i wyłącznie dwuprocentowym wzrostom TP SA, których niestety nie udało się utrzymać do końca.

Ogólnie cała sesja, podobnie jak w piątek, cechowała się marazmem. Przy niemal identycznych wartościach jak w ostatnim dniu tygodnia jedyną różnicą był kolor WIG20, który dziś był czerwony, a w piątek zielony. Przy braku danych makro oraz impulsów z zagranicznych rynków rozważano jak mocno mogą zaskoczyć czwartkowe dane o sprzedaży detalicznej z USA. Obecne prognozy pokazują wzrost o 0,3 proc., ale patrząc na wzrost popytu w Stanach na samochody cześć analityków wieści zwyżkę nawet o 0,5 proc. Nie wnikając w skalę możliwej zwyżki jakikolwiek wzrost byłby pozytywnym sygnałem, ponieważ będzie pierwszym od trzech miesięcy, a to już dobra informacja.

d3vofdr

Symbolicznego spadku popytu nie udało się jednak utrzymać do końca. Ostatnie minuty ponownie należały do podaży przez co z całkowitego wzrostu z ubiegłego tygodnia została już tylko poniedziałkowa 6 proc. zwyżka, która - jak sobie przypomnimy - nie była uzasadniona specjalnie dużym obrotem. Mimo to tamtejszy wzrost wciąż jest dużym atutem byków, ale dzisiejsze zatrzymanie się na poziomie 1920 pkt. nie nastraja optymistycznie. Zwłaszcza, że jutrzejszy dzień jest równie pusty pod względem impulsów, a więc niedźwiedzie humory mogą być ciągle dominujące.

Ciekawą prawidłowością może być fakt, że przez ostatnie dwa dni bardzo wyraźnie spada LOP, a wraz z nim spada WIG20. Uwzględniając, że na rynku terminowym jest jeszcze grubo ponad 96 tysięcy pozycji przy utrzymaniu takiej korelacji jest jeszcze sporo miejsca do spadku.

Paweł Cymcyk
analityk
A-Z Finanse

d3vofdr

Podziel się opinią

Share
d3vofdr
d3vofdr