Ojciec umarł, gdy miałam 11 lat. Było nam ciężko, ale radziłyśmy sobie. Nigdy nie brakowało pieniędzy. Zrobiłam maturę, potem poszłam na studia. Zostałam architektem. Do dziś pracuję w zawodzie. Od 5 lat mam własną firmę. Zatrudniam 10 osób – świetnych architektów i menedżerów. Pracuję od świtu, do późnych godzin nocnych. Do tego uprawiam sport, podróżuję, staram się odżywiać zdrowo. Na wszystko mam czas. Nigdy nic nie dostałam za darmo. Zawsze wykonywałam pracę jak najlepiej. Nie pamiętam, żebym wyszła do domu, gdy projekt nie był jeszcze ukończony. A wiedziałam, że terminy naglą. Mam dwoje dzieci i męża. Naprawdę jestem zadowolona z życia, chociaż nie było ono usłane różami. Nie wyobrażam sobie przejścia na emeryturę. Umarłabym z nudów. Cieszę się dobrym zdrowiem, chociaż bywa że coś strzyknie w kręgosłupie. Myślę, że autorami tych wszystkich narzekań są osoby, które nie mają pasji, zainteresowań, to osoby zdruzgotane albo mające roszczeniowe podejście do życia. Dlaczego jeśli coś chcą, najpierw nie
zastanowią się, co same mogą zrobić? Gdybym była pielęgniarką i by mi się nie podobała praca w szpitalu, na pewno znalazłabym inne zatrudnienie. Jesteś nauczycielem i mało zarabiasz? Dlaczego nie zmienisz pracy albo nie założysz własnej szkoły? Pracując można dużo osiągnąć. Czasem to trwa, trzeba się wysilić, stać w kolejce w banku, czy urzędzie (to rzeczywiście dla wielu nie do przejścia). Czasem trzeba przekonywać, użerać się z urzędnikami. Ale warto. Warto w siebie uwierzyć. Najgorsze co można zrobić, to dać za wygraną. Usiąść i czekać na podwyżkę, która ma spaść sama z nieba albo na emeryturę.” - Jagoda