Przemycony na Zachód

Jeden z najpopularniejszych polskich kucharzy, Robert Makłowicz, opowiada o latach jakie spędził pracując fizycznie za granicą.

Obraz

Jeden z najpopularniejszych polskich kucharzy, Robert Makłowicz, nie będzie opowiadał o gotowaniu, ale o latach jakie spędził pracując fizycznie za granicą. Z Robertem Makłowiczem rozmawia Damian Szymczak.

– Pracował Pan w wielu miejscach...
– Po raz pierwszy w 1984 r. w Niemczech Zachodnich. O dziwo legalnie. To już były czasy, gdy studenci dostawali paszporty. Ja w dodatku otrzymałem wizę od niemieckiego rządu i mogłem jechać do pracy. W przetwórni owoców, wrzucałem czereśnie i wiśnie do maszyny, która je drylowała. W ’84 r. wybrałem się na Zachód jeszcze raz. Najpierw pojechałem pociągiem do Berlina Wschodniego, przeszedłem do Zachodniego, a potem łapałem stopa. W ten sposób – już bez wiz – zjechałem ładny kawałek kontynentu. Po prostu jak na granicach widzieli auta na zachodnich blachach, to ich nie sprawdzali.
– Krótko mówiąc, sam się Pan przemycił.
– Tak to można ująć. Podróżowałem między innymi belgijskim tirem. Na kierowcy zrobiłem tak dobre wrażenie, że za rok przysłał mi zaproszenie do siebie. Przeprowadzał wtedy remont w domu i umówiliśmy się, że ja wykonam większość prac. Tylko, że o budowlance nie miałem bladego pojęcia. A tam trzeba było zdrapywać stary lakier z drzwi, malować, szpachlować... Tragedia! Facet już po kilku dniach zorientował się, że mam do tego dwie lewe.
– I wyrzucił na bruk?
– Przeciwnie. Nawet słowa nie powiedział, tylko cierpliwie znosił moją radosną działalność. Dwa miesiące u niego spędziłem, a na koniec nieźle mi zapłacił. Jestem przekonany, że jak pojechałem, to musiał nająć fachowców żeby po mnie wszystko ponaprawiali. Dlaczego więc tak ze mną postępował? Chyba z litości. Po prostu żal mu było studenta z biednego kraju, zza żelaznej kurtyny. Wtedy w ogóle Polacy na Zachodzie często spotykali się z ogromną życzliwością. A ja od tamtego czasu bardzo lubię Belgię.
– Był jeszcze wyjazd na Wyspy.
– W 1989 r. pojechałem do Londynu. To był schyłek działalności Margaret Thatcher, niesamowity boom gospodarczy. Wystarczyło tylko zgłosić się do biura pośrednictwa pracy jako niewykwalifikowany robotnik i od razu miałeś pracę. Trafiłem do miasteczka pod Londynem, gdzie budowaliśmy wielokondygnacyjny parking przy centrum handlowym, które tam powstawało. Zacząłem jako „operator” miotły, skończyłem jako operator wózka widłowego.
– Jak widać, w branży budowlanej Pan nie został.
– Na szczęście dla mnie i branży. Choć bardzo mile wspominam tamtą pracę. W Anglii byłem przez rok. Po pierwsze nauczyłem się języka, po drugie – to była świetna szkoła samodzielności. Za to dużych pieniędzy nie przywiozłem, mimo że mieszkałem u mojej cioci, dzięki czemu odeszły mi koszty wynajmu jakiegoś pokoju. Tyle, że nie zamierzałem oszczędzać ani nawet ograniczać się w wydawaniu pieniędzy. Na przykład, często po pracy ubierałem się w garnitur, wsiadałem w taksówkę i jechałem do dobrej restauracji. W sumie wydałem trzy czwarte tego co zarobiłem. Mimo to, jeszcze rok wcześniej za pieniądze, które przywiozłem, kupiłbym w Polsce samochód i mieszkanie. Tylko, że wyjechałem już po czerwcowych wyborach. Wkrótce złotówka poszła w górę i to już były zupełnie inne pieniądze...

Wybrane dla Ciebie
Nowe przepisy dotyczące marynarzy. Oto co się zmieniło
Nowe przepisy dotyczące marynarzy. Oto co się zmieniło
Tyle masz czasu na skasowanie biletu. Inaczej będzie mandat
Tyle masz czasu na skasowanie biletu. Inaczej będzie mandat
Paraliż kolejowy. Awaria goni awarię na północy kraju
Paraliż kolejowy. Awaria goni awarię na północy kraju
Siarczyste mrozy w Polsce. Pytamy o dostępność drewna opałowego
Siarczyste mrozy w Polsce. Pytamy o dostępność drewna opałowego
ZUS zwraca pieniądze po zmarłych. "Zajmuje to 10 minut"
ZUS zwraca pieniądze po zmarłych. "Zajmuje to 10 minut"
Tyle w 2026 r. kosztują pączki u córki Magdy Gessler. Ceny znów w górę
Tyle w 2026 r. kosztują pączki u córki Magdy Gessler. Ceny znów w górę
"Nie śpimy po drodze, jedziemy 18 godzin". Rolnicy ruszyli na Warszawę
"Nie śpimy po drodze, jedziemy 18 godzin". Rolnicy ruszyli na Warszawę
Wjechał w tył auta. Trafi do więzienia na 7 miesięcy
Wjechał w tył auta. Trafi do więzienia na 7 miesięcy
Tyle zbierają po kolędzie. Parafie odsłaniają karty
Tyle zbierają po kolędzie. Parafie odsłaniają karty
Po prawie 50 latach zamknęli kultowy sklep w Szczecinie. Oto powody
Po prawie 50 latach zamknęli kultowy sklep w Szczecinie. Oto powody
Duży wzrost bezrobocia w Krakowie. Ta grupa najbardziej zagrożona
Duży wzrost bezrobocia w Krakowie. Ta grupa najbardziej zagrożona
Legendarny polski zakład upada. To koniec 100-letniej historii
Legendarny polski zakład upada. To koniec 100-letniej historii
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇