Trwa ładowanie...

Sąd wymierza sprawiedliwość. Trzech oszustów skazanych za wyłudzanie pieniędzy od seniorek

Nie ma właściwie tygodnia, w którym nie słyszymy o nowych ofiarach oszustw "na policjanta" lub innych tego typu. Ofiary, często osoby starsze, tracą przez to dziesiątki, czasem nawet setki tysięcy złotych. Szansę na odzyskanie swoich pieniędzy mają dwie mieszkanki Białegostoku. W poniedziałek tamtejszy sąd skazał troje oszustów, którzy wyłudzili od seniorek pieniądze.

Oszuści wyłudzili niemal 45 tys. zł. Teraz muszą je oddaćOszuści wyłudzili niemal 45 tys. zł. Teraz muszą je oddaćŹródło: Adobe Stock, fot: DarSzach
d3jv6jy
d3jv6jy

Trzech młodych mężczyzn z Warszawy oszukało w 2020 roku dwie białostoczanki i ukradło im w sumie 45 tys. zł. Złapała ich jednak policja. Podczas procesu prokuratura domagała się dla nich kar od 1,5 roku do 2,5 roku więzienia. W poniedziałek sąd Rejonowy w Białymstoku uznał winę całej trójki oskarżonych, jednak skazał ich na kary niższe.

W przypadku dwóch mężczyzn kary są bez zawieszenia i wynoszą rok oraz rok i dwa miesiące więzienia. Trzeci z oszustów dostał rok więzienia w zawieszeniu - to kara za pomoc w jednym z oszustw i za posiadanie narkotyków). Skazani mają też w całości naprawić szkodę, czyli oddać dwóm oszukanym seniorkom łącznie niemal 45 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny, a obrońcy oskarżonych chcieli ich uniewinnienia od głównych zarzutów.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Polska w "karkołomnym szpagacie". Ekspert mówi wprost: te wyroki trzeba wykonać

Sprawa dotyczy dwóch wyłudzeń, do których doszło jesienią 2020 roku. Oszukane zostały dwie mieszkanki Białegostoku: 70-latka i 61-latka. W obu przypadkach zadzwonił do nich na numery stacjonarne mężczyzna podający się za funkcjonariusza komendy wojewódzkiej policji w Białymstoku. Przekonywał, że policja rozpracowuje grupę przestępczą, która podrabia dowody osobiste, a w proceder zamieszana jest też pracownica banku.

d3jv6jy

Dla uwiarygodnienia rzekomo prawdziwą tożsamość i funkcję policjanta potwierdzała kolejna osoba. Oszuści instruowali kobiety, by poszły do banku po oszczędności i przekazały gotówkę jednemu z nich. Przekonywali, że funkcjonariusze cały czas akcję nadzorują, a jej celem jest udaremnienie przestępstwa.

- Powiedział, że przyjedzie do mnie kurier i na hasło "bank" będę musiała oddać pieniądze, które wypłaciłam, oraz te, które posiadam w domu - zeznawała oszukana 70-latka. Blisko 25 tys. zł w gotówce odebrał młody mężczyzna, który przyszedł do mieszkania.

Pieniądze w koszu na śmieci

61-letnia emerytka, która straciła 20 tys. zł relacjonowała, że podeszła do słów rozmówcy z rezerwą i początkowo nie uwierzyła, że dzwoni do niej policja, przeprowadzająca specjalną akcję. Ostatecznie jednak pojechała do banku po pieniądze. Chciała wyjąć 40 tys. zł, ale kasjerka mogła wypłacić połowę tej kwoty.

Przekazanie pieniędzy wyglądało inaczej niż w przypadku pierwszej okradzionej. Oszust, który był z 61-latką w stałym kontakcie, chciał, by pieniądze włożyła do kosza na śmieci, ale wciąż zmieniał instrukcje co do miejsca pozostawienia gotówki. Doszło nawet do tego, że kobieta wyjęła pieniądze z kosza i zakomunikowała, że ma dosyć i jedzie do domu. W reakcji oszust zaczął straszyć ją sprawą karną i że jej syna spotkają konsekwencje. Kobieta ostatecznie przekazała im pieniądze. Kiedy złodzieje przejęli już gotówkę, jeden z nich zadzwonił do swojej ofiary i wulgarnie zapytał ją, jak się czuje jako osoba oszukana w ten sposób.

d3jv6jy

Według białostockiej prokuratury trzej oskarżeni wzięli udział w przestępstwie jako ostatnie ogniwo grupy oszustów, czyli osoby odbierające gotówkę lub w tym pomagające. Jeden z nich był kierowcą. Wszyscy są młodymi mieszkańcami Warszawy i jej okolic.

Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał w poniedziałek całą trójkę. Nie miał wątpliwości co do udziału w oszustwach i winy wszystkich oskarżonych, choć w różnych konfiguracjach. Sędzia Grażyna Redos-Kryńska zwracała uwagę, że jeden z nich przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Zapewnienia innego z tych mężczyzn, twierdzącego, że nie wiedział, iż pokrzywdzone kobiety są oszukiwane, sąd uznał za linię obrony.

- Same okoliczności, w jakich odbierane były pieniądze, powołując się na hasło "bank", zostawiając samochód kilometr wcześniej, żeby nikt ich nie widział, odbieranie pieniędzy poprzez wyjęcie z kosza świadczy o tym, że oskarżony wiedział, iż uczestniczy w przestępstwie - uzasadniała wyrok sędzia.

d3jv6jy

Prosta metoda nadal skuteczna

Mimo regularnych ostrzeżeń, policjanci właściwie co kilka dni informują o kolejnych udanych przypadkach oszustwa z wykorzystaniem metody "na policjanta", "na wnuczka", czy "na lekarza". W ubiegłym tygodniu w Gorzowie Wielkopolskim złodziej zmanipulował starszą kobietę, podając się za funkcjonariusza i przekonując ją, że powinna przekazać mu swoje oszczędności, bo dzięki temu będą bezpieczne. Seniorka zrzuciła mu pieniądze z balkonu, ale szybko zorientowała się, że została oszukana. Prawdziwa policja złapała oszusta i odzyskała gotówkę.

Nieco wcześniej funkcjonariusze z Kalisza podali, że 95-letni mieszkaniec tego miasta stracił oszczędności właśnie przez taki przekręt. Warto też być czujnym przy innych sytuacjach i pamiętać, że złodzieje zachęcają też m.in. do fikcyjnych inwestycji, np. w akcje Orlenu czy w kryptowaluty. Policja przypomina, że jej funkcjonariusze nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy. Nie oddawajmy oszczędności żadnej osobie, której nie znamy.

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3jv6jy
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3jv6jy